Kamienica niczyja, problem wszystkich

Po raz kolejny strażacy interweniowali w kamienicy przy ul. Szkolnej 15. Tym razem pod wpływem silnego wiatru szyby w oknach pękły i roztrzaskały się w drobny mak. Czy miasto czeka aż budynek runie i problem sam zniknie?

Godzinę zabrało strażakom usuwanie w kamienicy przy ul. Szkolnej 15 skutków wtorkowego (5 marca) załamania pogody. Nie po raz pierwszy interweniowali, by zabezpieczyć szpetny, ale przede wszystkim zagrażający przechodniom, budynek. Tym razem pod wpływem silnych podmuchów wiatru w czterech oknach kamienicy pękły szyby – dosłownie rozprysły się na małe kawałki. To cud, że odłamki szkła nie raniły nikogo z przechodniów.

– Strażacy usunęli szkło i zabezpieczyli okna. Na miejscu obecny był też patrol policji – mówi mł. bryg. Wojciech Chudoba, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Chełmie.

Lata swojej świetności kamienica ma już dawno za sobą. Odkąd wszyscy lokatorzy ją opuścili, budynek zaczął popadać w ruinę. Rok temu przechodnie uciekali na drugą stronę ulicy, bo fragmenty tynku i cegły leciały na głowy. Omal nie doszło do tragedii. I to nie po raz pierwszy, bo powybijane szyby, sypiący się komin i tynk, to już niemal norma (kilka lat temu przejście obok kamienicy zostało zagrodzone taśmą dla bezpieczeństwa chełmian).

Dlaczego przez tyle lat nikt nie potrafi zrobić porządku przy ul. Szkolnej? Problem z tą – i całą masą innych sypiących się kamienic w mieście – polega na tym, że jest to mienie pożydowskie z nieuregulowanym stanem prawnym.

Kamienica przy ul. Szkolnej 15 ma trzech właścicieli. Jeden nie żyje, a sprawy spadkowe są nieuregulowane. Po drugim ślad urwał się w 1947 roku (wyjechał i nikt nawet nie wie, czy on lub jego dzieci żyją). Trzecia część należy do starszego małżeństwa, które nie jest w stanie odpowiednio zabezpieczyć mienia.

Jacek Osmoła, powiatowy inspektor nadzoru budowlanego dla miasta Chełm, podkreśla, że w sprawie tej kamienicy nadzór prowadził już jedno postępowanie. – Z trudem, ale udało nam się w poprzednich latach wyegzekwować od tych właścicieli, których znamy, usunięcie zagrożeń. Będziemy dalej monitorować stan tej kamienicy – zapowiada Osmoła.

Inspektor nie ukrywa, że z ich punktu widzenia, o wiele lepiej jest, gdy „bezpańskim” mieniem pożydowskim zarządza PUM. Gdy nieruchomość zamieszkują lokatorzy, spółka miejska, choć niechętnie, musi zadbać, by budynek „jakoś” wyglądał. W przypadku walących się pustostanów, jest o wiele gorzej.

Alternatywą byłoby przejęcie przez miasto kamienic. Tyle że miasta nie stać na wykupienie pożydowskiego mienia (spadkobiercy sami nie chcą utrzymywać kamienic, ale za ich sprzedaż żądają horrendalnych kwot). Wszyscy czekają zatem, aż kamienica runie (jak niegdyś przy ul. Pocztowej), a problem zniknie wraz z nakazem uprzątnięcia gruzu z działki. (pc)