Kampania na finiszu

Czy zapamiętamy cokolwiek z kończącej się właśnie kampanii wyborczej? Chyba mniej niż zwykle, tak bardzo była przewidywalna i obciążona łatwym do odgadnięcia wynikiem. Na jego obstawianiu tym razem nie udałoby się zarobić ani złotówki i tylko hobbyści (oraz sami zainteresowani) mogą jeszcze ekscytować się dociekaniem, czy PiS zdobędzie jeden mandat mniej czy więcej, albo który radny miejski zostanie posłem Koalicji Obywatelskiej.

Wszyscy na banery!

Właściwie niewiadomą tych wyborów pozostaje jeszcze tylko ewentualne osiągnięcie progu wyborczego przez Konfederację (o którą to wątpliwość Komitet ten sądził się właśnie zwycięsko z telewizyjnymi „Wiadomościami”), nierozstrzygnięta także wydaje się walka o miejsce senackie z Lublina, głównie dzięki ostremu finiszowi Jacka Burego, kandydata KO, popartego w ostatnich dniach wprost także przez PSL i SLD. Jego rywal, Krzysztof Michałkiewicz wydaje się testować czy rzeczywiście sam znaczek PiS-u wystarczy do zwycięstwa i po niemrawych i nietrafionych próbach chwalenia się swym politycznym i urzędniczym doświadczeniem – kampania lidera PiS-u faktycznie zamarła.

Pozostałe ugrupowania niemal całą swoją aktywność przeniosły na spoty wyborcze i banery, których ponadprzeciętna ilość stała się znakiem rozpoznawczym tej kampanii. Znakiem – dodajmy – całkowicie uniemożliwiającym rozpoznanie poszczególnych kandydatów, zlewających się w jedną wielką, często porwaną i poprzewracaną masę. Zaiste, nienadzwyczajna to zachęta dla wyborców. Pod bałaganem tym skutecznie znikały nieliczne inicjatywy programowe, jak choćby poparcie przez kandydatów SLD, postulatów Pieszego Lublina w sprawie demotoryzacji miasta.

Kampania haków i oskarżeń

Zamiast programów, na elektorat oddziaływać mają raczej emocje, w których pobudzaniu celują media publiczne, które kolejno wzięły na tapetę polityków PO i PSL ze składu poprzednich władz województwa. I tak program śledczy TVP1 wytropił domniemany „układ Stelmacha”, mający odpowiadać m.in. za fatalną jakość i zniszczoną akustykę Centrum Spotkania Kultur i Filharmonii Lubelskiej (za co miałaby odpowiadać sejmikowa koalicja PO-PSL), a telewizja regionalna postarała się przypomnieć wszystkie prawdziwe i wyolbrzymione błędy ekipy marszałka Sławomira Sosnowskiego (startuje do Senatu z PSL z Białej Podlaskiej), w tym odwołanie szefowej Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej i opóźnienia w realizacji samorządowych inwestycji. Z kolei przeciw kandydatom KO związanym z prezydentem Lublina Krzysztofem Żukiem użyto tzw. „taśm Neumanna”, czyli nagrań ogólnopolskiego polityka PO mówiącego m.in. o problemach z prawem samorządowców Platformy.

Jeśli więc prawdą jest, że wybory rozstrzygają się w istocie w ciągu ostatniego tygodnia przed głosowaniem, to nadchodzące rozstrzygnięcie wydaje się być jeszcze bardziej brudne i brutalne niż zwykle i to pomimo, a może właśnie z ogromną przewagą ugrupowania rządzącego nad całą opozycją razem wziętą. TAK