Kandziora odejdzie z urzędu

Roman Kandziora, wójt Kamienia, nie chce już rządzić gminą. W dniu ogłoszenia terminu wyborów samorządowych zwołał pracowników i zapowiedział, że nie wystartuje. Twierdzi, że chce odpocząć. Ale nie brakuje głosów, że decyzja ma drugie dno, bo wójtowi do emerytury brakuje przecież jeszcze kilku lat.

We wtorek, 14 sierpnia, premier Mateusz Morawiecki ogłosił termin wyborów samorządowych na 21 października. Tego samego dnia, dość przewrotnie, Roman Kandziora, gospodarz gminy Kamień, zwołał pracowników i oznajmił im, że w wyborach nie wystartuje. Zaskakujące nowiny rozeszły się w gminie Kamień lotem błyskawicy. Ludzie są zaskoczeni, bo Kandziora był raczej pewniakiem do wygranej. I dokładnie jednej kadencji brakuje mu do osiągnięcia wieku emerytalnego.

Pracownikom wójt powodów swojej decyzji nie wyjawił. Oznajmił, że decyzję w tej sprawie podjął wspólnie z żoną już kilka lat wcześniej. Ta kadencja miała być jego ostatnią. Ze swoją „nowiną” zadzwonił też do naszej redakcji.

– Nie startuję ani w wyborach na wójta, ani w wyborach do powiatu – mówi. – Zostawię gminę Kamień w dobrej sytuacji ekonomicznej, z bezpiecznym poziomem zadłużenia.

Tuż po telefonie Kandziory do redakcji doszły też i inne informacje. – Wójt rezygnuje, bo na pewno obawia się wyciągania niewygodnych rzeczy w kampanii wyborczej i nie chce, żeby go ciągać po sądach – twierdzi nasz rozmówca. A ma chodzić o dopisywanie ludzi do rejestru wyborców przed ostatnimi wyborami samorządowymi. – W Polsce był już niekorzystny dla wójta gminy wyrok sądowy w podobnej sprawie. Czy nie chodzi o to?

Kandziora twierdzi, że sumienie ma czyste. – Bardzo łatwo sprawdzić w rejestrze wyborców czy ktoś był dopisywany czy nie i oświadczam, że nikogo nie dopisywałem ani nikogo na potrzeby wyborów nie meldowałem, jak zdarzało się to w innych gminach – mówi. – Zdaję sobie sprawę, że niektórym trudno zrozumieć moją decyzję, ale nie ma w niej drugiego dna. Przygotowywałem się do tego od dawna. Moja żona jest na emeryturze. Dzieci są już dorosłe i utrzymują się same. Mam niewielkie gospodarstwo, które w tej chwili dzierżawię i finansowo poradzę sobie przez te kilka lat do emerytury.

Mimo tłumaczeń decyzja Kandziory zaskakuje. Bo chociaż twierdzi, że o rezygnacji ze startu myślał od dawna, to przecież jeszcze przed chwilą mocno zaangażował się w tworzenie „Bezpartyjnej Akcji Samorząd 18”, która wspólnie z G9 będzie wystawiać listy do powiatu. – Tak, jak nie zamierzam startować nigdzie, tak nie zamierzam angażować się w kampanię wyborczą – kwituje teraz. Jednak nie wszyscy wierzą w rzeczywistą rezygnację Kandziory i doszukują się tutaj sprytnego manewru wyborczego, w którym „proszony” o kandydowanie wójt, zmieni zdanie w ostatniej chwili…

A kampania wyborcza w Kamieniu będzie ciekawa. O starcie od dawna myślał Marek Neckier, były dyrektor Szkoły Podstawowej w Kamieniu, którego prawdopodobnie wesprze PiS. Mieszkańcy mówią, że aspiracje do kandydowania może mieć radny Dariusz Stocki, nauczyciel ze Strachosławia kojarzony z Kandziorą. – Jestem zaskoczony decyzją wójta, mam teraz nad czym myśleć – przyznaje radny i mówi, że jeśli zdecyduje się na start w wyborach, to będzie kandydował z własnego komitetu wyborczego.

Okazji do wystawienia kandydata nie zmarnuje PSL. Już wcześniej mówiło się, że Piotr Deniszczuk, który popadł w konflikt z Kandziorą i angażował się w referendum w sprawie odwołania wójta, namawia do startu Grażynę Szykułę, przewodniczącą Rady Powiatu. (mob)