Karny ustawił mecz

LEWART LUBARTÓW – WŁODAWIANKA WŁODAWA 2:0 (1:0)
1:0 – Bujak (15 karny), 2:0 – Kompanicki (80).
WŁODAWIANKA: Polak – Bartnik, Błaszczuk, Więcaszek, Soroka (83 Kędzierski), Borodijuk, Kuczyński, Nielipiuk, Szmytki, Krawczuk, Zdolski.
Sędziował: Bartosz Kapłon (Zamość).
Po efektownej wygranej na inaugurację nad LKS Milanów piłkarze Włodawianki pojechali do Lubartowa z cichą nadzieją na zdobycie kolejnych punktów, mimo że w kadrze drużyny Marka Droba zabrakło Daniela Gawrońskiego i Aleksandra Drachanczuka. Pierwszy z nich strzelił w niedzielę dwa gole, a przy jednym asystował. – Myślę, że gdyby Daniel grał z nami, tego meczu byśmy nie przegrali – mówi po ostatnim gwizdku sędziego szkoleniowiec Włodawianki.
Spotkanie to źle zaczęło się dla gości. W 15 min. sędzia podyktował dla Lewartu kontrowersyjną jedenastkę. – Według mnie faulu nie było. Daniel Polak wybiegł z bramki do toczącej się piłki, ubiegł przeciwnika, wybił futbolówkę i wtedy wpadł na zawodnika gospodarzy – relacjonuje Marek Drob. – Arbiter przerwał grę, byłem przekonany, że podyktuje wolnego za faul na Polaka, a tymczasem wskazał na jedenasty metr.
Karnego na gola zamienił Karol Bujak. W pierwszej połowie Lewart jeszcze raz zagroził bramce gości. Po strzale jednego z zawodników piłka otarła się o słupek i wyszła na aut bramkowy.
– Karny ustawił ten mecz – uważa szkoleniowiec włodawskiej drużyny. – Myślę, że przy stanie 0:0 z każdą minutą Lewart grałby bardziej nerwowo i trudno byłoby mu stwarzać sytuacje do zdobycia bramki. W swojej trenerskiej karierze podobnych meczów widziałem wiele, gdy drużyny nie zdobywa gola i im bliżej końca spotkania, tym większy chaos wkrada się w jej poczynania.
W pierwszej połowie, mimo że Włodawianka częściej przebywała w posiadaniu piłki, nie stworzyła sobie okazji do wyrównania. Znacznie lepiej goście zagrali w drugich 45-minutach. – Co prawda nie było z naszej strony klarownych sytuacji, ale mogliśmy doprowadzić do remisu – mówi M. Drob. – Wojtek Więcaszek uderzył z dystansu, bramkarz gospodarzy odbił piłkę przed siebie, ruszył do niej Norbert Zdolski, jednak w ostatniej chwili ubiegł go obrońca. W takich meczach trzeba wykorzystywać każdą sytuację, jeśli myśli się o korzystnym rezultacie. Niestety, w końcówce meczu odkryliśmy się, Więcaszek i Patryk Błaszczuk coraz częściej zapędzali się do przodu, i po jednej z kontr Lewart zdobył drugą bramkę. Piłkę dostał Mateusz Kompanicki, uderzył z dystansu, ta odbiła się jeszcze od Pawła Soroki i lobem wpadła pod poprzeczkę. Zmylony Daniel Polak nie miał szans na skuteczną interwencję. Przegraliśmy, ale wstydu nie przynieśliśmy. Walczyliśmy do końca o jak najlepszy wynik. W drugiej połowie przenieśliśmy grę na połowę przeciwnika, szukaliśmy bramki, nie udało się, walczymy dalej. Chcemy punktować, bo kilka porażek z rzędu może podłamać zespół psychicznie – dodaje trener Drob.(red)