Kąsają się po porażce

Piotra Deniszczuka za krytykowanie partyjnych kolegów wykluczono z prezydium zarządu wojewódzkiego PSL. Po wygranych wyborach i utrzymaniu władzy w powiecie teraz to on chciał rozliczać partyjnych kolegów. Ale zamiast zrozumienia wyzwano go od zdrajców.

Pod koniec 2016 roku pisaliśmy, że Piotr Deniszczuk został wykluczony z prezydium wojwódzkiego PSL jako jedyny prezes powiatowych struktur partii. Koledzy nie chcieli słuchać krytycznych uwag pod swoim adresem a Deniszczuk bez ogródek, publicznie łajał prezesa PSL Władysława Kosiniaka-Kamysza i szefa ludowców w województwie, Krzysztofa Hetmana.

Na ostatnim posiedzeniu zarządu wojewódzkiego partii (16 listopada) Deniszczuk postanowił rozliczyć swoich kolegów. A do spotkania przygotował się sumiennie. Podliczył wyniki, zrobił tabelki, żeby udowodnić, że miał rację. Wyliczał, że chełmski powiatowy PSL, jako jedna z nielicznych organizacji nie dość, że utrzymała władzę w powiecie, to jeszcze poprawiła wynik sprzed czterech lat i procentowo i pod względem liczby zdobytych głosów. Zaatakował K. Hetmana, że grodzki PSL z Lublina nie był w stanie nawet wystawić kandydata na prezydenta a w Radzyniu Podlaskim, rodzinnym powiecie byłego już marszałka województwa, Sławomira Sosnowskiego, PSL nie zarejestrował ani jednego kandydata nie tylko na wójta, ale nawet do rady powiatu czy gminy.

– Z takim podejściem i działaniem szyld PSL wkrótce całkiem zaniknie. Od trzech lat mówiłem, co trzeba zrobić, ale mnie nie słuchano. I takie mamy teraz efekty. Najgorszy od lat wynik w wyborach prezydenckich, najgorszy wynik w wyborach do parlamentu i najgorszy w wyborach samorządowych. W naszym regionie straciliśmy 15 powiatów i województwo – mówi Deniszczuk i sugeruje wprost, że i Kosiniak-Kamysz i Hetman powinni honorowo ustąpić ze stanowisk.

Ale koledzy z partii dłużni Deniszczukowi nie byli. Wytknęli, że sam nie dał kandydatów na listy do sejmiku, że w powiecie chełmskim, w którym PSL rządziło w większości gmin, teraz rządzi w zasadzie tylko w Rudzie-Hucie i że przez koalicję w powiecie dał się wykorzystać PiS i wciągnąć w rozgrywkę rządzącej partii z PSL na górze. Podobno nawet komuś wymsknęło się, że jest „zdrajcą” i za pięć lat już go nie będzie. Deniszczuk miał rzucić do kolegów, że szkoda dla nich czasu i wspólnie z Wiesławem Radzięciakiem wyjść z posiedzenia. (bf)