Kat kotów śmieje się z zarzutów

Dowody są bardzo mocne. To zeznania świadków i mandat za rzucenie małym kotem o chodnik nałożony kilka tygodni wcześniej. Mimo to włodawska komenda umorzyła postępowanie w sprawie skatowania małego kotka przez emerytowanego wojskowego. Jako powód podała… brak znamion czynu zabronionego. Opinia publiczna jest oburzona.

Do zdarzenia doszło w połowie lipca br. we Włodawie. Tamtejsi policjanci zostali zawiadomieni, że mieszkaniec miasta, emerytowany wojskowy, skatował małego kotka drewnianym kołkiem. Zwierzę przeżyło dzięki sąsiadom i szybkiej pomocy Lubelskiego Animals, jednak straciło łapkę. Postępowanie było prowadzone w kierunku znęcania się nad zwierzętami, za co sprawcy groziło do trzech lat więzienia. Jak ustalili wtedy mundurowi, podejrzany nie był notowany przez policję za podobne przestępstwa.

Niedawno KPP we Włodawie umorzyła postępowanie w tej sprawie, jako powód podając brak znamion czynu zabronionego. Jak można się było spodziewać, takie rozstrzygnięcie wzbudziło sprzeciw nie tylko wśród działaczy Lubelskiego Animals, ale i wśród internautów, którzy nie zostawili suchej nitki i na samym podejrzanym, i na nadzorującym postępowanie policjancie.

– Decyzja ta jest dla nas nie tylko rozczarowująca, ale i zupełnie niezrozumiała – mówi Jolanta Skowronek z Lubelskiego Animals. – Ten sam człowiek, na miesiąc przed skatowaniem dwumiesięcznego kociaka, został ukarany mandatem przez Straż Miejską we Włodawie za podobny czyn. Wtedy cisnął małym kotem o chodnik. Widzieli to świadkowie. Postronne osoby widziały też, jak mężczyzna ten z zapamiętaniem uderzał kołkiem po chaszczach, w których ukryły się małe kocięta.

Świadkowie słyszeli wtedy przeraźliwy pisk zwierząt. Jak widać, dowody w tej sprawie są bardzo mocne, dlatego trudno nam uwierzyć w to, że postępowanie w tej sprawie zostało umorzone. Oczywiście nie pozostaniemy na to obojętni i odwołamy się od tej decyzji, tym bardziej, że powód umorzenia śledztwa jest kuriozalny: brak znamion czynu zabronionego. A przecież są świadkowie tego zdarzenia – dodaje Skowronek. (bm)