Kebab, albo się zabiję!

Policyjne radiowozy, karetka, pięć zastępów straży, wjazd na drabinie z wysięgnikiem, rozłożone skokochrony i koce i kilkugodzinny dialog negocjatorów. Tak wyglądał środowy wieczór przy ul. Słowackiego. Po kłótni z matką 14-latka wyszła na dach i groziła, że skoczy.

20 marca, około godz. 17:20, dyżurny komendy odebrał zgłoszenie do samobójcy na dachu kamienicy przy ul. Słowackiego (niedaleko parku). Natychmiast skierował pod wskazany adres patrol interwencyjny. Pilnie pojechały tam również pozostałe służby.

– W akcji wzięło udział pięć zastępów straży. Łącznie czternastu ratowników, a także pogotowie ratunkowe i policja – mówi mł. bryg. Wojciech Chudoba, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Chełmie.

Gdy pierwsi funkcjonariusze przyjechali na miejsce, zobaczyli młodą dziewczynę stojącą na dachu budynku wielorodzinnnego. Jak ustalono, była to 14-latka, której rodzina zajmuje jedno z mieszkań w kamienicy. Dziewczyna dostała się na dach przez łazienkowe okno od strony podwórza.

Nie było czasu na czekanie, trzeba było szybko działać. Ściągnięto policyjnych negocjatorów, a strażacy rozłożyli skokochron, by zabezpieczyć teren wokół kamienicy w razie nagłego skoku nastolatki. Niestety, z uwagi na stojące obok blaszane garaże, dojście z jednej strony było utrudnione. Strażacy musieli ustawić się tam z kocami, bo nie było szans na zmieszczenie między budynkiem a garażem kolejnego skokochronu.

Ponad dwie godziny wszyscy czekali w napięciu, podczas gdy policyjni negocjatorzy rozmawiali z roztrzęsioną dziewczyną, która co chwilę powtarzała, że zaraz skoczy. W końcu użyte przez nich argumenty i opanowanie przyniosły oczekiwany rezultat. 14-latka nie tylko zaczęła rozmawiać z funkcjonariuszami, ale przede wszystkim zgodziła się zejść z jednym z nich na dół.

Za pomocą wysięgnika prowadzący dialog negocjator razem ze strażakiem dostali się na górę i pomogli wejść do kosza niedoszłej samobójczyni. Po zejściu na ziemię od razu trafiła pod opiekę lekarzy i o godz. 19:50 akcję ratunkową oficjalnie uznano za zakończoną. Okazało się, że powodem tego desperackiego kroku była zwykła kłótnia. Matka dziewczyny zabroniła jej wyjść z koleżanką (rzekomo na kebab). Ta wściekła się, zamknęła w łazience i przez okno wdrapała się na dach. (pc)