Kikuty zamiast drzew

Na ulicy Hryniewicza mieszkańców Świdnika straszą „ogołocone” niemal całkowicie z konarów drzewa. Świdniczanie uważają, że tak przystrzyżone drzewa szpecą miasto, ale Spółdzielnia Mieszkaniowa, która przeprowadziła ten zabieg, twierdzi, że tylko w ten sposób można było sprawić, by konary nie zagrażały elementom infrastruktury elektrycznej i telekomunikacyjnej.


Spółdzielnia zapewnia również, że dotąd nie wpłynęła do niej żadna oficjalna skarga w tej sprawie. Tymczasem poruszył ją na ostatniej sesji rady miasta Stanisław Skrok (KO), a w obradach uczestniczyła również Katarzyna Denis (KWW Waldemara Jaksona), która jest prezesem spółdzielni.

– Czy to robi ktoś bez głowy? Nie wiem, czy w Spółdzielni zatrudniani są specjaliści, którzy znają się na tym, jak powinny być przycinane te drzewa, ale chyba takie „golenie” od dołu do góry to nie jest właściwy sposób. W każdym bądź razie wygląda to ohydnie – stwierdził radny Skrok.

Radny dodał, że drzewa, o które dba miejska spółka Pegimek, po przycince wyglądają znacznie lepiej i estetyczniej.

– Te uwagi weźmiemy pod uwagę – odpowiedziała koledze z opozycji radna Katarzyna Denis, prezes Spółdzielni Mieszkaniowej w Świdniku.

Joanna Niećko