Kłos się zrewanżował

KŁOS GMINA CHEŁM – WŁODAWIANKA 3:0 (1:0)
1:0 – Wójcicki (38), 2:0 – Fornal (77), 3:0 – Fornal (86).


KŁOS: Bożek (46 Łopąg) – Leśniak (46 P. Poznański), Rutkowski (46 Kowalski), Flis, Siatka, K. Rak, Krawiec (46 J. Rak), Wójcicki, Filipczuk (46 Jabłoński), Fornal, Kamola.

WŁODAWIANKA: Polak – Gontarz, Błaszczuk, Naumiuk, Welman, Waszczyński, Ilczuk, Skrzypek, Kamiński, Magdysh, Chodziutko. Na zmiany wchodzili: Misiura i Kawalec.

Miesiąc temu obie drużyny zagrały w meczu kontrolnym we Włodawie. Wtedy to Włodawianka wygrała gładko 5:0. W sobotę w Rożdżałowie role odmieniły się. – Zagraliśmy konsekwentnie, nie dopuszczaliśmy przeciwnika do naszego pola karnego – mówił po meczu Robert Tarnowski, trener Kłosa. – Wiedzieliśmy, że jeśli chodzi o indywidualne umiejętności poszczególnych zawodników, to Włodawianka będzie górowała, ale my postawiliśmy przede wszystkim na dobrą organizację gry i taktycznie, myślę, że wyglądaliśmy nieźle. Sami też staraliśmy się wykorzystać nadarzające się okazje do przeprowadzenia szybkich akcji, strzeliliśmy trzy gole i to na pewno też cieszy.

Mirosław Kosowski, trener Włodawianki, porażkę swojej drużyny usprawiedliwiał absencją kilku zawodników. – To był nasz drugi sparing, w którym miałem wąską kadrę. Do Rożdżałowa przyjechało zaledwie 13 zawodników. Chłopaki mają swoje obowiązki zawodowe i nie zawsze mogą je pogodzić z terminami meczów kontrolnych. W dodatku mamy dwóch graczy z urazami. Jednym z nich jest Piotr Pacek, ale myślę, że na inaugurację ligi będzie gotowy – stwierdził M. Kosowski.

Szkoleniowiec Włodawianki komplementował też grę drużyny z gminy Chełm. – Kłos zagrał bardzo dobre zawody, zwłaszcza jeśli chodzi o kwestie taktyczne. Widać było, że ten zespół dużą uwagę przykłada do gry w defensywie. Mają plan na organizację swojej gry i przyznam szczerze, iż w ciągu miesiąca ta drużyna zrobiła postęp w grze. Widać było, że zespół poświęcić musiał sporo czasu nad taktyką, wzmocnił się też, jednym słowem jest tu zupełnie inna drużyna, niż w minionym sezonie – mówił Mirosław Kosowski.

Trener włodawskiej drużyny mimo porażki, uważa, że taki sparing miał swoją wartość. – Kilku zawodników zagrało niekoniecznie na tych pozycjach, do których są przyzwyczajeni. Miałem więc możliwość przekonać się co do przydatności tych graczy na poszczególnych pozycjach. Musimy na pewno jeszcze dużo uwagi poświęcić na doskonalenie pewnych elementów w naszej grze, jak choćby rozgrywanie akcji ofensywnych, czy przestrzeganie ustaleń taktycznych, jeśli chodzi o defensywę. Problemem naszym jest frekwencja na treningach. Z różnych przyczyn nie jest ona taka, jaka powinna być, a w dodatku nasza kadra jest też ograniczona – podkreśla szkoleniowiec Włodawianki.

We włodawskim zespole treningów nie wznowił jeszcze Michał Budzyński, zawodnik, który w ofensywie może dać wiele swojej drużynie. – Czekamy na jego powrót do zespołu, nie ukrywam, że przy obecnej sytuacji kadrowe, taki zawodnik, jak Michał jest tej drużynie potrzebny – dodaje Mirosław Kosowski. (r)