Kolega dźgnął, zgonili na psa

Późna pora i alkohol sprawiły, że dwaj mężczyźni zaczęli się awanturować. Jeden drugiego ugodził nożem, a policjantom obaj wmawiali, że rana to ślad po zębach domowego burka.

W nocy z niedzieli na poniedziałek (15/16 kwietnia) w jednym z mieszkań bloku przy ul. Połanieckiej trwała posiadówka. Lokatorzy nic sobie nie robili z ciszy nocnej, więc zmęczeni dobiegającymi zza ściany krzykami sąsiedzi wezwali policję. Kilka minut przed godziną 4 patrol mundurowych zjawił się na miejscu. W mieszkaniu, z którego dobiegał hałas, zastali pijanych mężczyzn. Jeden z nich był ranny. Podczas kłótni kompan 32-latka chwycił za nóż i dźgnął go tuż pod piersią, z lewej strony. Na miejsce zaraz zjechała załoga pogotowia. Choć nikt z ratowników nie miał wątpliwości, że rana na 2 cm, to efekt ugodzenia nożem, ofiara i sprawca zgodnie stali na stanowisku, że 32-latek został zaatakowany i ugryziony przez psa. Zwierzak tymczasem przyglądał się pijakom z boku. Karetka przewiozła rannego do szpitala. (pc)