Kolej odjeżdża z Chełma?

Miała powstać już w 2019 roku, tworzyć miejsca pracy i zajmować się obsługą szerokiego toru z Dorohuska do Zawadówki. Na razie spółka PKP Linia Chełmska Szerokotorowa „uciekła” z Chełma do Warszawy i unika kontaktu z władzami miasta.

Przed tygodniem pisaliśmy o pomijaniu Chełma przez rząd przy planach rozwoju Centralnego Portu Komunikacyjnego. I o tym, że jedna z koncepcji przedłużenia linii kolejowej z CPK do Lwowa i Kijowa zupełnie omija miasto. Chociaż to właśnie przez Chełm i przejście graniczne w Dorohusku biegnie w tej chwili jedna z głównych tras kolejowych do stolicy Ukrainy.

Teraz okazuje się, że dziwnie rozmywają się też plany rozwoju podległej PKP spółki Linia Chełmska Szerokotorowa. Powstanie spółki zapowiadali już w 2019 roku prezydent Chełma Jakub Banaszek, europosłanka Beata Mazurek, minister infrastruktury Andrzej Adamczyk oraz prezes PKP Krzysztof Mamiński. W Chełmie odbyła się z tej okazji specjalna konferencja, zaproszono oficjeli i dziennikarzy, przed którymi podpisano list intencyjny. Ale do rejestracji spółki doszło ponad rok później. PKP SA wyraziła najpierw zgodę na powołanie nowego podmiotu, ale nie jako samoistnej struktury, tyko jako spółki zależnej od funkcjonującej od lat w Zamościu spółki PKP Linia Hutnicza Szerokotorowa.

Spółka została zarejestrowana z najniższym możliwym kapitałem zakładowym w wysokości 5 tys. zł. A jej prezesem został szef PKP LHS Zbigniew Tracichleb. PKP LCHS miała zarządzać infrastrukturą kolejową, pełnić funkcję przewoźnika realizującego transport ładunków po linii kolejowej nr 63, czyli tej prowadzącej od Dorohuska do Naftobazy w Zawadówce (o długości ponad 30 km) oraz operatora kolejowych obiektów infrastruktury usługowej. Ale do dzisiaj jakoś nie widać śladów działalności spółki.

Zmienił się za to jej prezes, bo Tracichleba zastąpił Bartosz Kaczmarek, a także właściciel, bo udziały spółki od zamojskiej LHS przejęło PKP Cargo SA. Zmieniła się też, co najbardziej zaskakujące, siedziba spółki – z Chełma przeniosła się do Warszawy. A gdy powstawała, PKP zapowiadało, że powołanie spółki jest jednym z elementów dużego projektu kolejowego, na który składać się będzie również modernizacja dworca kolejowego w Chełmie oraz utworzenie hubu logistycznego, czyli terminala przeładunkowego. LChS miało stworzyć kilkadziesiąt miejsc pracy dla mieszkańców Chełma i regionu.

Próbowaliśmy ustalić, dlaczego PKP LCHS „uciekła” z Chełma, czy prowadzi jakąkolwiek działalność i czy w ogóle zatrudnia pracowników. Michał Stigler, rzecznik PKP S.A., odesłał nas do PKP Cargo S.A. Rzecznik tej spółki milczy i nie odpowiada na przekierowane przez Stiglera pytania. Kontaktu ze spółką nie mogą nawiązać także miejscy urzędnicy.

– Samorząd Miasta Chełm kilkukrotnie zwracał się z prośbą o informację na temat funkcjonowania oraz dalszej działalności Spółki PKP Linia Chełmska Szerokotorowa, jednak nie otrzymał w tej sprawie informacji zwrotnej. Ponadto, jako Miasto Chełm, wystosowaliśmy do przedstawicieli Spółki prośbę o spotkanie ww. sprawie, jednak propozycja również pozostała bez odzewu – informuje Wojciech Wójcik, dyrektor Gabinetu Prezydenta Miasta Chełma i dodaje, że samorząd cały czas podkreśla swoją gotowość w zakresie podjęcia wszelkich, niezbędnych działań związanych z rozwojem Spółki. – Z naszej perspektywy jest to kluczowe, zwłaszcza w odniesieniu do obecnej sytuacji geopolitycznej. Niniejsza Spółka i jej funkcjonowanie na terenie Chełma i regionu przyniosłyby z pewnością szereg wymiernych korzyści – mówi W. Wójcik. (bf)