Kolej ustąpiła przejścia

Przejście przez torowisko nie będzie zlikwidowane, a miasto prowadzi starania, by Kolej zgodziła się na jego otwarcie dla aut osobowych

PKP chciała je zlikwidować, ale dzięki interwencji ratusza świdniczanie nadal mogą korzystać z przejścia przez przejazd kolejowy przy ul. Struga. Póki co, nadal jest ono dostępne dla pieszych i rowerzystów, ale niewykluczone, że w przyszłości będą mogli korzystać z niego również kierowcy osobówek.


Z przejścia przez tory, które łączy ulice A. Struga oraz Żwirki i Wigury, najczęściej korzystają mieszkańcy pobliskiego osiedla domów jednorodzinnych oraz działkowcy, którzy skracają sobie tędy drogę do ogrodów.

Jakiś czas temu Polskie Koleje Państwowe poinformowały świdnicki ratusz, że przejście zostanie zamknięte. Jako argument podawano głównie kwestie bezpieczeństwa pieszych (w listopadzie ubiegłego roku doszło tu do śmiertelnego wypadku; zginął 86-letni mieszkaniec Świdnika potrącony przez pociąg).

Urząd Miasta Świdnik sprzeciwił się decyzji Kolei.

– Nie mogliśmy zgodzić się na to, aby przejście zostało zamknięte. To ważny szlak komunikacyjny dla mieszkańców naszego miasta – mówi Marcin Dmowski, zastępca burmistrza Świdnika. – Zaproponowaliśmy również kolejarzom, że jesteśmy skłonni partycypować w kosztach remontu tego miejsca, aby poprawić jego bezpieczeństwo. Po naszej interwencji Kolej odstąpiła od decyzji o zamknięciu przejścia, ale nie odniosła się do pomysłu jego przebudowy, więc zapytaliśmy o to raz jeszcze i czekamy na odpowiedź.

Zdaniem urzędników przebudowy wymaga przede wszystkim nawierzchnia przejścia, a żeby nie mnożyć kosztów osobowych związanych z jego utrzymaniem, można by było również pomyśleć o zautomatyzowaniu szlabanów.

– Z naszego punktu widzenia najlepiej by było, gdyby to przejście dało się przebudować tak, aby mogły korzystać z niego również auta osobowe. Przejazd pod wiaduktem, koło WSK, to zdecydowanie za mało. W przypadku, gdyby coś się stało i gdyby z jakiegoś powodu ruch w tym miejscu został zablokowany, to wtedy świdniczanie mieszkający i pracujący w północnej części miasta, aby dostać się choćby do centrum, musieliby nadkładać kawał drogi – mówi M. Dmowski. (w)