Z koleją raz z góry, raz pod górę

Od ponad dwóch lat świdnicki ratusz zabiega o budowę zatoki dla autobusów na ul. Żwirki i Wigury. Wszystko rozbija się jednak o konieczność uzgodnienia projektu z koleją. Szybciej poszło za to z budową schodów prowadzących na jeden z peronów.
Jeden z problemów udało się już pokonać. Chodzi o budowę schodów prowadzących na peron 2 na dworcu Świdnik – Miasto. Dotąd, podróżni idący z centrum, żeby przejść na właściwy peron musieli korzystać z podziemnego tunelu, który zlokalizowany jest po drugiej stronie dworca. Kończyło się więc na tym, że część osób, nie chcąc nadkładać drogi, przechodziła wprost przez tory. Sami przedstawiciele kolei problemu nie dostrzegali, chociaż na pismo od władz ratusza zareagowali szybko.
– Ze względów bezpieczeństwa, ale także ze względu na wygodę mieszkańców korzystających z usług PKP, postanowiliśmy zwrócić się do Zakładu Linii Kolejowych w Lublinie z prośbą o wybudowanie schodów w południowo-wschodniej części dworca kolejowego Świdnik-Miasto – informuje zastępca burmistrza Świdnika, Andrzej Radek. – Bardzo szybko dostaliśmy pozytywną odpowiedź, w której nie tylko poparto nasz pomysł, ale podkreślono potrzebę i racjonalność jego realizacji.
W tej chwili mieszkańcy mogą już korzystać ze schodów. Nie zawsze jednak rozmowy z PKP przebiegają tak bezproblemowo. Drugą inwestycją, na którą w zasadzie już od 2012 roku czekają mieszkańcy jest budowa zatoki przystankowej przy ul. Żwirki i Wigury na wysokości ogrodów działkowych. Początkowo podczas przebudowy ulicy w kierunku lotniska przedstawiciele Zarządu Dróg Wojewódzkich w ogóle nie uwzględnili w swoich planach przystanków przy ogródkach. Po protestach mieszkańców miasto postanowiło wybudować zatoki. Z jedną, zlokalizowaną po stronie wejścia do ogrodów działkowych, nie było najmniejszych problemów. Za to druga, po stronie torów kolejowych, nie powstała do dziś. W tej chwili miejsce do zatrzymywania się autobusów zostało wyznaczone na jezdni.
Sprawa przeciągała się, bo do budowy zatoki potrzeba było niewielkiej działki należącej do kolei. Kiedy przedstawicielom władz miejskich udało się wreszcie dogadać z PKP, pojawiły się problemy z rozstrzygnięciem przetargu. W tym roku postępowanie było ogłaszane kilkakrotnie i nie znaleźli się wykonawcy, którzy chcieliby wybudować zatokę.
– Firmy odstrasza konieczność prowadzenia uzgodnień projektu z koleją – mówi Michał Piotrowicz, zastępca burmistrza Świdnika.
Przedstawiciele ratusza zapewniają, że mimo problemów nie zrezygnują z inwestycji. Została ona już wpisana do projektu budżetu na przyszły rok. – Rozwiążemy ten problem, zlecając wykonanie budowy naszej spółce, czyli PK Pegimek – mówi Michał Piotrowicz. (kal)