Kolejka do stołka

W Wierzbicy coraz częściej plotkuje się, kto ma szansę zastąpić Andrzeja Chrząstowskiego na stanowisku wójta gminy w przyszłej kadencji. Na razie start w wyborach oficjalnie zapowiada tylko Bogusław Żelechowski. Ale coś nam się zdaje, że chętnych będzie znacznie więcej.

Już podczas ostatnich wyborów Andrzej Chrząstowski, wójt Wierzbicy, zapowiadał, że to będzie jego ostatnia kadencja. O mały włos nie przegrał wtedy z Bogusławem Żelechowskim, radnym powiatowym. Przed rokiem wójt nabył też prawa emerytalne, a gdy o tym napisaliśmy, ludzie zaczęli dociekać, kto po Chrząstowskim będzie nowym wójtem Wierzbicy. Okazuje się, że giełda jest pełna nazwisk potencjalnych następców. Ale tylko Bogusław Żelechowski otwarcie już dzisiaj mówi, że ponownie spróbuje swoich sił w wyborach.
– Wszystko na to wskazuje, że będę kandydował – mówi. – Wynik z poprzednich wyborów pokazał, że mieszkańcy chcieliby zmiany na stanowisku. Ale to mieszkańcy zdecydują, kto może zastąpić obecnego wójta.
Oprócz Żelechowskiego „pewniakiem” do startu ma być, zdaniem mieszkańców, Bożena Deniszczuk. Co prawda próbowała już swoich sił z A. Chrząstowskim dwukrotnie, ale nawet przysłowie mówi, że do trzech razy sztuka. Tym razem „punktów” kandydatce miałby dodać urzędujący na stanowisku starosty chełmskiego mąż. Bo nie da się ukryć, że powiatowych inwestycji w Wierzbicy jest teraz bez liku. A współpraca starosty i wójta z jednego domu nie może się układać inaczej niż doskonale.
– Do wyborów jest jeszcze tak daleko, że wszystko się może wydarzyć – mówi B. Deniszczuk. – Każdy nosi buławę w plecaku i każdy może spróbować swoich sił. Rośnie młode, wykształcone pokolenie.
Z tego młodego pokolenia są też synowie Deniszczuków. Jeden z nich po studiach wrócił do gminy i gospodarzy na roli i niektórzy mówią, że to on, a nie Bożena Deniszczuk, może wystartować na wójta. Ale i z drugiej strony, od wójta Chrząstowskiego, nie brakuje młodych, wykształconych ludzi, którzy mogliby spróbować swoich sił. Zwłaszcza z poparciem ustępującego wójta.
Są też nazwiska, które w kontekście wyborów narzucają się same. Ogromnym poparciem mieszkańców, co zawsze pokazywały wybory do rady powiatu, cieszył się Henryk Kamiński. Bardzo dobrze kojarzony jest też były przewodniczący rady gminy Andrzej Skrochocki. Pierwszy kojarzony jest z urzędującym wójtem. Drogi drugiego z A. Chrząstowskim chyba się rozeszły.
Na razie kandydaci siedzą cicho. A niektórzy twierdzą, że A. Chrząstowski stanowiska wcale nie odda. Bo emerytura to przywilej, a nie obowiązek i zmusić wójta do przejścia na nią nie można. Chyba, że tak zdecydują mieszkańcy. (bf)