Kolejna klęska Tatranu

TATRAN KRAŚNICZYN – OGNIWO WIERZBICA 0:5 (0:1)


0:1 – Remiś (6), 0:2 – Stańczuk (52), 0:3 – Sadlak (55 samobójcza), 0:4 – Skorupski (58), 0:5 – Knot (67).

TATRAN: Tokarczyk – Gębicki, Bylina, Wójcik, Szeniak, Matycz, Sadlak, P. Sawczuk, Dębski, Frącek (70 Pszeniak), Tymicki. Trener – Mirosław Dębski.

OGNIWO: Zagraba – Sobczuk, Ciechoński, Kłos, Skorupski, Pilipczuk (70 Siwek), Knot, Krupski (65 Gałecki), Remiś (70 Małocha), Chlebiuk, Stańczuk. Trener – Sławomir Skorupski.

Mecz bez historii i do jednej bramki. Ogniwo już do przerwy mogło wysoko prowadzić. – Z łatwością dochodziliśmy do strzeleckich sytuacji, ale marnowaliśmy je jedna po drugiej. Sam na sam z bramkarzem byli Krupski, Stańczuk i żaden z nich nie potrafił skierować piłki do siatki. Na dobrą sprawę już po pierwszych 45-minutach ten mecz powinien być rozstrzygnięty – stwierdził Jacek Kłos, prezes Ogniwa.

Lucjan Fedak, prezes Tatranu, po pierwszej połowie miał jeszcze nadzieję na lepszy wynik końcowy. – Przegrywaliśmy tylko jedną bramką, choć rywal rzeczywiście miał okazje do zdobycia kolejnych goli, ale seryjnie je marnował. W drugiej połowie marzenia o choćby remisie Ogniwo rozwiało bardzo szybko. Straciliśmy kilka goli i było po meczu. Ja jeszcze wierzę, że możemy się utrzymać. Wszystko jednak w nogach zawodników – mówi Fedak.

Prezes Kłos z kolei mógł mieć pretensje do swoich zawodników o słabą skuteczność. – Na dobrą sprawę powinniśmy dziś osiągnąć dwucyfrowy wynik, bo sytuacji mieliśmy mnóstwo. No ale jak z metra nie trafiamy do pustej bramki, tylko w poprzeczkę? Ale mimo wszystko liczą się dla nas trzy punkty – dodał J. Kłos. (r)