Końca zakażeń nie widać

Krzywa nowych zakażeń w kraju wypłaszczyła się zamiast w końcu zacząć spadać

Od 4 marca, kiedy w Polsce zdiagnozowano pierwszy przypadek koronawirusa, minęły trzy miesiące. Za sobą mamy strach, ogólnokrajową kwarantannę, uziemienie w domach, zamrożenie gospodarki, obowiązek chodzenia po ulicach w maseczkach. W ubiegłym tygodniu premier stwierdził, że epidemię w zasadzie mamy już za sobą, z czym jednak nie zgadza się wielu epidemiologów, wskazując, że dzienna liczba zakażeń wciąż nie spada poniżej 300 (w ostatnią sobotę wykryto 576 nowych przypadków – najwięcej od początku epidemii!) i jest obecnie jedną z wyższych w Europie.

Na ostrzeżenia specjalistów mało kto już jednak zwraca uwagę. Gremialnie lekceważymy obowiązek noszenia maseczek w sklepach czy autobusach i nakaz utrzymywania na otwartej przestrzeni dwumetrowego dystansu, co najlepiej widać na spotkaniach wyborczych głównych pretendentów do urzędu Prezydenta RP, którzy w rozpoczętej na nowo kampanii znowu ruszyli w Polskę gromadząc na wiecach setki stłoczonych zwolenników.

O epidemii zdają się jedynie przypominać: kolejki stojące przed bankami, przychodniami zdrowia i niektórymi urzędami, które niby przywróciły bezpośrednią obsługą interesantów, ale z zachowaniem wielu ograniczeń; opustoszałe szkoły, które pozostaną zamknięte aż do wakacji i tysiące pozostających w domach, korzystających z zasiłków opiekuńczych, rodziców; zamknięte granice i wciąż zawieszone na trasach zagranicznych loty. O tym, że jednak daleko nam do normalności sprzed epidemii, najlepiej wiedzą przedsiębiorcy. Wiele branż wciąż jest sparaliżowanych przez koronawirusa, a te odmrożone jeszcze długo będą odczuwać jego skutki i odrabiać straty. Jak twierdzą ekonomiści, prawdziwy kryzys dopiero przed nami, ale też ich prognozy brzmią bardziej optymistycznie niż jeszcze kilka tygodni temu, kiedy wielu z nich wieściło gospodarczą katastrofę, masowe bezrobocie i biedę. Warunek: epidemia będzie wygasać i nie wróci jesienią.

Statystyki wciąż groźne

Póki co z tym wygasaniem wciąż nie jest najlepiej. Krzywa zachorowań spada bardzo powoli i w ubiegłym tygodniu w kraju wykryto kolejne 2650 przypadki koronawirusa, czyli średnio 370 dziennie. Ogólna liczba zakażeń od początku epidemii przekroczyła 26 300. Z powodu COVID-19 zmarło już w Polsce ponad 1150 osób (ponad 90 w ciągu tygodnia), ale liczba wyleczonych przekroczyła 12 850. W porównaniu do ubiegłego tygodnia mocno poprawiły się za to statystyki w naszym województwie. Liczba osób zakażonych wzrosła do 511 (o 25 w ciągu tygodnia, kiedy tydzień wcześniej aż o 65). Jedna osoba zmarła (16 od początku epidemii), za to liczba ozdrowieńców przekroczyła 410.

Odmrażanie cieszy i niepokoi

Wygląda na to, że najbliższe dni będą decydujące dla dalszego rozwoju sytuacji. Od ubiegłego tygodnia zniesiono jedne z ostatnich wprowadzonych na czas epidemii zakazów. Nie obowiązują już limity klientów w sklepach, kawiarniach i restauracjach oraz wiernych w kościołach. Od 6 czerwca, ponownie otwarte mogą być kina, teatry, opery, baseny, siłownie, sauny, salony masażu i tatuażu, kluby fitness, sale zabaw i parki rozrywki. Można również zorganizować targi, wystawy, kongresy, a także wesele lub uroczystości rodzinne do 150 osób. I właśnie to ostatnie poluzowanie, jak również całkowite zniesienie limitów wiernych w kościołach, budzi niepokój części epidemiologów. – Na wesela zjeżdżają się goście z całego kraju, co może przyczynić się rozprzestrzeniania zakażeń. Również w kościołach trudno o zachowanie dystansu, a w mszach uczestniczy wiele osób starszych, dla których koronawirus jest szczególnie niebezpieczny – wskazują medycy, uważający, że zakaz organizowania dużych imprez rodzinnych i limity wiernych w kościołach powinny być utrzymane. Pozostaje się modlić, by ich obawy się nie potwierdziły.

Seniorzy wracają na zajęcia

Z tego punktu widzenia za przedwczesne można by uznać ponowne otwarcie domów dziennego pobytu dla seniorów, czy placówek prowadzących zajęcia dla osób niepełnosprawnych, które wznowiły swoje zajęcia w ubiegłym tygodniu.

– Nasi uczestnicy oczekiwali przywrócenia zajęć w ośrodkach wsparcia, środowiskowych domach samopomocy, jak również warsztatach terapii zajęciowej, choćby w ograniczonym zakresie – mówi Monika Lipińska, zastępca prezydenta Lublina ds. społecznych. – W trosce o bezpieczeństwo wprowadziliśmy szereg obostrzeń sanitarnych, a w najbliższym czasie wszyscy pracownicy zostaną poddani testom na obecność koronawirusa.

Informacje dotyczące zasad uczestnictwa we wznowionych zajęciach można uzyskać bezpośrednio w placówkach pobytu dziennego oraz w Miejskim Ośrodku Pomocy Rodzinie: tel. 81 466 53 00, e-mail: centrum@mopr.lublin.eu, w godz. od 7.30 do 15.30.

Terytorialsi się sprawdzili

W walkę z epidemią od samego jej początku aktywnie włączyli się żołnierze z Lubelskiej Brygady Obrony Terytorialnej, którzy w ubiegłym tygodniu przedstawili raport ze swoich działań w ramach akcji „Odporna Wiosna”.

– 12 marca 2 LBOT zmieniła model funkcjonowania ze szkoleniowego na przeciwkryzysowy, a 18 marca rozpoczęła na terenie Lubelszczyzny operację „Odporna Wiosna”. Działania są prowadzone w formie wspierania wojewody, instytucji samorządowych, organizacji pomocowych oraz bezpośredniej pomocy osobom potrzebującym – przypomina kapitan Damian Stanula, oficer prasowy 2 LBOT. Codziennie w województwie lubelskim w akcje pomocowe zaangażowanych jest od 200 do 400 żołnierzy 2 LBOT oraz ok. 50 podchorążych akademii wojskowych. Żołnierze 2 LBOT wspierają też kolegów z innych brygad, np. na Śląsku.

Do tej pory żołnierze 2 LBOT wsparli w naszym regionie prawie 70 placówek medycznych i szpitali. Ich główne zadania to: pomiar temperatury pacjentów i personelu, transport i rozładunek medykamentów i środków ochrony czy wsparcie administracyjne. Ważnym zadaniem jest również pobieranie wymazów. W lubelskiej brygadzie działało w sumie 35 mobilnych zespołów, które pobrały już ok. 8700 wymazów. To nie wszystko – żołnierze 2 LBOT oddali w sumie ponad 400 litrów krwi do lubelskich banków krwi.

Szczególną opieką zostali objęci kombatanci Armii Krajowej i organizacji niepodległościowych z naszego regionu. – Różnych form wsparcia udzielono do tej pory 155 kombatantom. Były to: dostawy żywności, środków higieny, leków, ciepłych posiłków, a także umawianie wizyt domowych lekarzy, czy transport na badania – wylicza kpt Stanula.

WD, G