Koncert Hetmana po przerwie

fot. Hetman Żółkiewka - Facebook

HETMAN ŻÓŁKIEWKA – OGNIWO WIERZBICA 4:1 (1:1)


0:1 – Skorupski (4), 1:1 – Koprucha (41), 2:1 – Rycerz (67), 3:1 – Koprucha (79 karny), 4:1 – Wanielista (90+1).

HETMAN: Ścibak – Żdziebło, Zielonka, Wanielista, Krzysztoń, Rycerz (79 Kapłon), Niedźwiedź, Prus (46 Gaborski), Puchala (82 Mielniczuk), Sawicki, Koprucha. Trener – Piotr Kapłon.

OGNIWO: Zagraba – M. Kozaczuk, Pilipczuk, Kłos, Sobczuk (55 Stańczuk), Skorupski, Chlebiuk, Klimowicz (75 Skrochocki), Szanfisz, Bąk (75 Gałecki), Knot. Trener – Sławomir Skorpski.

Ogniwo było faworytem meczu w Żółkiewce. – I w pierwszej połowie goście byli od nas ciut lepsi – przyznał po ostatnim gwizdku Andrzej Koprucha, kierownik drużyny Hetmana. Gdy w 4 min. Sławomir Skorupski silnym strzałem pokonał Karola Ścibaka, wydawało się, że wszystko idzie zgodnie z przedmeczowymi przypuszczeniami. To, co się później stało zaskoczyło chyba samych gospodarzy. Nawet na stronie internetowej zespołu z Żółkiewki przeczytać można, że przeszło ich najśmielsze oczekiwania. Po bramce Skorupskiego gospodarze długo dochodzili do siebie, ale goście nie potrafili tego wykorzystać. W 41 min. pięknym strzałem głową wyrównał Damian Koprucha.

– To trafienie dodało zawodnikom skrzydeł, uwierzyli, że można wygrać i po zmianie stron zagrali wybornie – mówi A. Koprucha. Hetman zaatakował. W 67 min. Michał Rycerz skopiował wyczyn D. Kopruchy i strzałem głową pokonał bramkarza gości. – Ten gol podłamał zespół Ogniwa, bo do końca mieliśmy zdecydowaną przewagę, co udokumentowaliśmy dwoma trafieniami – mówi kierownik zespołu z Żółkiewki. W 79 min. D. Koprucha po raz drugi wpisał się na listę strzelców, pewnie wykorzystując jedenastkę. Było 3:1 i zawodnikom Ogniwa zaczęły puszczać nerwy. W 82 min. za brutalny faul z boiska wyleciał Stańczuk. Dzieła zniszczenia dopełnił Kacper Wanielista w doliczonym czasie gry.

– Tuż przed meczem, na rozgrzewce, wydarzyło się coś, co miało wpływ na późniejszy przebieg zdarzeń – zauważa Sławomir Skorupski, trener zespołu z Wierzbicy. Urazu doznał bowiem Tomasz Ciechoński, który miał grać od pierwszej minuty. – Musiałem dokonać zmiany, co trochę rozregulowało grę naszej obrony. Kluczowy dla końcowego wyniku był też rzut karny dla gospodarzy, po którym ciężko było się nam podnieść. Hetman wygrał zasłużenie, ale chyba trochę za wysoko – dodaje Skorupski. (kg)