Koncert Włodawianki po przerwie

WŁODAWIANKA WŁODAWA – GRANICA DOROHUSK 4:1 (0:1)


0:1 – Gorzała (8), 1:1 – Gołąb (62), 2:1 – Gołąb (75), 3:1 – Magdysh (80), 4:1 – Kuczyński (90).

WŁODAWIANKA: Polak – B. Staszewski, Kawiak, Kuczyński, Nielipiuk, Bartnik, Gołąb, Węgliński (70 Jaszczuk), Czarnota (80 Zajul), Magdysh (85 Mileszczyk), Jankowski. Trener – Marek Drob.

GRANICA: Kopeć – Piotrowski, Gierczak, Swatek, Alikowski (84 Józaczuk), Kulbicki (84 Świderski), Poznański, Gorzała (78 Ł. Ruszkiewicz), Niemiec, Kogut, Kociuba. Trener – Grzegorz Świderski.

To Włodawianka zdawała się być faworytem niedzielnego starcia z Granicą. Po pierwsze jest wyżej w tabeli, a po drugie grała u siebie. I pierwsza część spotkania zdawała się to potwierdzać. To podopieczni Marka Droba mieli przewagę, grali jednak bardzo nieskutecznie. – Włodawianka w tej części meczu dominowała, ale paradoksalnie to my mogliśmy prowadzić do przerwy 3:0 – opowiada Konrad Czebiera, wiceprezes klubu z Dorohuska. – Gospodarze oddali co prawda kilka groźnych strzałów, ale albo bronił je nasz bramkarz albo były minimalnie niecelne. My mieliśmy tylko trzy strzały, ale wszystkie mogły zakończyć się bramkami – dodaje.

Już w 8 min. Bartłomiej Gorzała dał gościom prowadzenie. Dostał piłkę na 16 m i strzelił w samo okienko. Kilka minut później Patryk Gierczak nie wykorzystał sytuacji „sam na sam” z Danielem Polakiem, a tuż przed zmianą stron Paweł Alikowski popisał się ładnym rajdem lewą stroną boiska, wpadł w pole karne, ale jego uderzenie zatrzymał jeden z obrońców Włodawianki.

W przerwie trener Drob motywował swoich zawodników do jeszcze lepszej gry, jeszcze szybszych i groźniejszych ataków. Liczył, że goście z czasem opadną z sił i nie będą się już tak skutecznie bronić. Trafił w dziesiątkę. Przełomowe wydarzenie miało miejsce w 62 min. Jakub Gołąb przedarł się prawą stroną boiska, wpadł w pole karne gości i silnym strzałem lewą nogą zaskoczył Piotra Kopcia.

– W tym momencie poczuliśmy, że możemy wygrać, byliśmy lepsi, brakowało nam tylko tej pierwszej, jakże ważnej bramki – opowiada Marek Drob. Włodawianka wciąż atakowała, a zawodnicy Granicy zaczęli się gubić. W 75 min. Gołąb otrzymał świetne podanie ze środka pola i w akcji „sam na sam” nie dał szans bramkarzowi gości. Podopieczni Grzegorza Świderskiego nie potrafili się podnieść, mało tego w końcówce stracili dwie kolejne bramki. Najpierw ładnym strzałem z 10 m popisał się Vladyslaw Magdysh, a w 90 min. Michał Kuczyński dobił zespół z Dorohuska. (kg)