Konferencyjny highlife

W piątkowy wieczór 16 września miało miejsce huczne otwarcie Lubelskiego Centrum Konferencyjnego przy ul. Grottgera 2. Inwestycja ma wydatnie wspomagać gospodarkę regionu w branży „nieprzemysłowej”. W związku z uroczystością przez 6 godzin zamknięto nawet ul. Grottgera. Uczestnicy twierdzą, że warto było…
W części oficjalnej wystąpił minister Jerzy Kwieciński, a włodarze miasta i samorządu przysłali swoich przedstawicieli. Były adresy marszałka i wojewody. Galę otwarcia mocno opóźniono. W sali na 500 osób oczekujący snuli wręcz aluzje do odkładanego przez kilka miesięcy oficjalnego otwarcia LCK – ponoć dlatego by przedtem zlokalizować i usunąć wszystkie usterki. Zapewne miała na to wpływ zmiana generalnego wykonawcy – budowę sfinalizowano z końcem 2015 r. po niemal 5 latach. Swój rozruch LCK zaczęło zimą br.
– Już od lutego br. zorganizowaliśmy w naszym Centrum blisko 60 wydarzeń naukowych, biznesowych, społecznych. Wzięło w nich udział ok. 8,5 tys. osób – głównie przedstawiciele branży medycznej, biogospodarki, hotelarskiej, IT – mówił w wystąpieniu Radosław Dudziński, dyrektor LCK.

Poprzedzając oficjalne otwarcie realizowano tu warsztaty dla firm, organizowane (w ramach outsourcingu) przez Lubelskie Convention Bureau. W piątek odbyła się konferencja poświęcona przyszłości polskiej „branży spotkań”. Uczestnicy wzięli udział w 3 panelach dyskusyjnych, debatując nad znaczeniem turystyki biznesowej dla gospodarki regionu, perspektywami rozwoju tej branży i możliwościami współpracy. Zwieńczeniem była gala otwarcia LCK dla gości zaproszonych z całego kraju i nie tylko.
By nawiązać kontakt z Lublinem, przybyła z Berlina Gabriela Mohri – szef marketingu Tropical Islands – słynnej na całą Europę oazy dla biznesu. Zastaliśmy ją w rozmowie z Martą Domańską – jej odpowiednikiem w warszawskiej centrali banku PKO SA. Obie widzą tu duży potencjał dla wyjazdów szkoleniowych swoich kadr. W puli są miliony złotych dla regionu – także ze spotkań gospodarczych i naukowych. Udział „branży spotkań” w polskiej gospodarce liczy się w miliardach.

Jasny cel…

to przyciągnąć naukę i biznes, wspierając tym gospodarkę regionu. Rocznie winno tu odbyć się 18 dużych imprez, by Lubelskie Centrum Konferencyjne mogło się utrzymać. – Centrum zamierza żyć i przynosić dochód, organizując w Lublinie mnóstwo konferencji. Dla przedstawicieli wielu firm organizujemy tu wizyty studyjne, choćby jak cykl wydarzeń pt. „Zasmakuj lubelskiej konferencji”. Takich imprez było i będzie więcej. Tym samym ukazujemy potencjał i urodę Lublina, nie wszyscy bowiem to znają – stwierdził dyrektor Dudziński.
Cel ten realizowano poniekąd w ramach hucznej imprezy otwarcia, która mocno integrowała gości. Część artystyczną podzielono na odsłony: w pierwszej był koncert zespołu Sound’n’Grace na scenie największej sali LCK. Z kolei w wysokim na ponad 20 m hallu głównym Centrum odbywały się popisy tancerzy zespołu UDS i artystów sztuki cyrkowej. To idealne miejsce dla występów na zawieszonych tam pionowych szarfach, które utrzymały żywiołowy balet pań. Na poziomych linach „spacerowali” slack-linerzy. – To jest nowa dla nas przestrzeń pokazów, dlatego cała drżę – zwierzyła się Joanna Reczek z Fundacji Sztukmistrze, organizująca to wydarzenie.

W roli zespołu konferansjerów i trefnisiów wystąpiła trupa aktorów „Poławiacze Pereł”, którym ton nadawał Przemysław Buksiński – jedyny do takich wydarzeń.
Budowa gmachu u zbiegu Al. Racławickich i ul. Grottgera pochłonęła 80 mln zł: połowa z budżetu województwa, druga – ze środków UE. Powstał obiekt o pow. 13 tys. mkw., w nim 11 sal konferencyjnych z nowoczesnym wyposażeniem. Zależnie od aranżacji przestrzeni może tu konferować od 20 do nawet 500 osób. Parking oferuje 50 miejsc postojowych. LCK nie zapewnia bazy noclegowej.Marek Rybołowicz