Konfrontacje z inną rzeczywistością

– Trzeba dziś odwagi, by pomyśleć o tym, co jest niemożliwe i nie ma do tego lepszego miejsca niż teatr – przekonują organizatorzy XXII Lubelskich Konfrontacji Teatralnych. Wkrótce na festiwalu pojawią się artyści z wielu państw świata. Ich teatry pokażą inne rzeczywistości, utopie, zaproponują nieracjonalne rozwiązania, postawią trudne pytania.


6 października rozpocznie się kolejna edycja znanych już w świecie spotkań teatralnych. Na kilku scenach w mieście zaprezentują się artyści nie tylko z Polski, z całej Europy, ale i z Azji. W programie 28 przedstawień. Ze scen krajowych: przyjadą m.in. Teatry Polskie z Poznania, Bydgoszczy i Bielska-Białej, trzy teatry z Warszawy, teatr z Kalisza. Zobaczymy 8 spektakli z zagranicy, artystów z Francji, Niemiec, Szwecji, Słowenii, Wysp Brytyjskich, nawet z Filipin. Z okazji jubileuszu miasta będzie też liczna reprezentacja teatrów lubelskich.
Organizatorzy chcą zaprezentować publiczności dość szczególne projekty teatralne. Nie opisują one dzisiejszego świata wprost negatywnie – choć ten często na to zasługuje – a starają się znaleźć alternatywne odpowiedzi i „zmusić” do tego widza. Każą nam myśleć o tym, co nie zaświtałoby nigdy w naszej głowie. Sugerują, wręcz namawiają, byśmy wyobrazili sobie alternatywny świat, w jakim chcemy żyć. Dlaczego?
Bo demokrację w znanym nam modelu rozkładają społeczne nierówności, trendy narodowościowe i populistyczne, a instytucje, zamiast walczyć o włączanie rozmaitych, szerszych grup społecznych, kolejno je wykluczają.
Można mieć wrażenie, że znane nam modele funkcjonowania państw są nieskuteczne lub przestają działać. Stosowane dotychczas rozwiązania nie sprawdzają się, nie ma już recept postępowania. Świat przestaje być dla jego mieszkańców zrozumiały i tracą oni wpływ na przebieg swojego życia. Może więc zastanawiać się nad tym, co było dotąd niemożliwe? Pozwólmy sobie pomyśleć o tym, co nie przyszłoby nam do głowy – zachęcają kuratorzy tegorocznych Konfrontacji Teatralnych Marta Keil i Grzegorz Reske.
Każdego dnia w Kinie CK obejrzymy film lub dwa, wybrane przez organizatorów. Rarytasami będą m.in. „Elderly” Piotra Dumały oraz ponadczasowy „Fahrenheit 451” Françoisa Truffaut.

A co, jeśli…?

To naczelna kwestia tego festiwalu. Co mogłoby się wydarzyć, jeśli uznalibyśmy rzeczy nieosiągalne i niedostępne za najzupełniej prawdopodobne? Jeśli przestalibyśmy traktować obowiązujące instytucje jako jedyne możliwe i podjęli próbę wymyślenia ich na nowo? Co, jeśli otworzymy przestrzeń społeczeństwa równościowego?
Festiwal otworzy She She Pop, jeden z najbardziej fascynujących kolektywów teatralnych w Europie. W Lublinie pokażą swój najnowszy spektakl „Oratorium” mówiący o własności. Jego podtytuł głosi: „Wspólna medytacja na temat świetnie strzeżonej tajemnicy”. Niemieccy artyści będą współtworzyć go interaktywnie z publicznością. Stanowi to jeden z etapów pracy nad tą objazdową sztuką, której premiera odbędzie się w 2018 roku w Berlinie.
She She Pop wyjawia na scenie doskonale skrywaną tajemnicę własności. Własność zmienia świadomość. Dzieli przyjaciół, jednemu daje władzę, drugiego wyklucza. Posiadanie jest traktowane jak oczywistość. Nic tak bardzo nie różnicuje naszej społeczności, nie wpływa na wspólne z kimś życie, jak posiadanie lub brak pieniędzy. „Oratorium” rzuca światło na skomplikowane relacje: mieszczańska mentalność – własność – demokratyczny sposób rozdzielania władzy. Wspólnie z lokalnym chórem i publicznością She She Pop poprowadzi rozmowę na temat własności, jej dystrybucji i związanych z nią problemów, by sprawdzić, co o niej myślimy.

Inne europejskie hity

„Real Magic” – spektakl legendarnej brytyjskiej grupy Forced Entertainment oddaje świat absurdalnej izolacji, walki i komicznych powtórzeń. Przy dźwiękach zapętlonych oklasków i śmiechu z głośnika grupa performerów tworzy iluzję, która jest nie wiadomo czym – seansem czytania w myślach, kabaretem, chaotycznym teleturniejem? Nieustannie przeplatają się tu chwile porażki, nadziei i wyczekiwania. Osadzony w świecie kolejnych szans i zagadek, zmian i wariacji, zniekształceń i transformacji człowiek w „Real Magic” bierze udział w halucynacyjnej podróży. De facto mamy spektakl na temat optymizmu, indywidualnej sprawczości i pragnienia zmiany. Jego reżyser Tim Etchells mówi, że jego materiał bazowy wywodzi się z pop kultury, jednakże ma także współczesny kontekst polityczny, wynikający z sytuacji w jakiej się obecnie znajdujemy: to wyboista droga do Brexitu i królestwo ciemności prezydenta Trumpa.

„Natten” (Noc) Mĺrtena Spĺngberga jest jednym z najorginalniejszych wydarzeń w europejskim teatrze ostatnich lat. To 6,5-godzinna podróż w abstrakcyjną głębię nocy. W ciemności czas nie stoi w miejscu, nie przestaje pracować. Usuwa się na bok i znika, jakby go nigdy nie było. W najgłębszej ciemności nie istnieje później czy dalej: jest tylko teraz – jak bańka, do której można wejść i z której można wyjść w każdej chwili. Można patrzeć, ale i śnić, bo dla widzów przygotowano posłania. Jeśli zdecydują się wejść do „Natten”, będą musieli samodzielnie uporać się ze swoimi demonami. Są tam w półśnie. Odkryją, że mija właśnie czwarta godzina spektaklu, a aktorzy dalej z matematyczną precyzją odgrywają partyturę. Za chwilę usypiasz albo tak ci się wydaje. I nie jesteś już pewien, co widziałeś, a co tylko chciałeś zobaczyć.

– „Natten” dzieje się pomiędzy światłem i ciemnością, tańcem a bezruchem, czuwaniem i snem. Jest aktem poezji w działaniu i doświadczeniem czasu, może jednym z najważniejszych, jakie możesz spotkać w teatrze” – głosi zapowiedź.
„Ich kann nicht Anders” to z kolei spektakl, w którym widzowie stają się podglądaczami wybranych, intymnych momentów z życia trzech osób. Banalne czynności są powiązane m.in. z jedzeniem, seksem, z kapitalizmem… ale i z terroryzmem. Co rozgrywa się za zamkniętymi drzwiami? – wyjawi grupa Słoweńców z Beton Ltd.

Teatrów polskich moc

Teatr Polski z Bydgoszczy przywozi spektakl „Żony stanu, dziwki rewolucji, a może i uczone białogłowy” (tekst Jolanta Janiczak, reż. Wiktor Rubin). To historia pewnej działaczki rewolucyjnej, feministki walczącej o prawa kobiet-obywatelek, o ich równość, wolność, solidarność. Jednak jej odwaga i zaangażowanie zostały przez historię przykryte diagnozą szaleństwa i fanatyzmu politycznego. Sztuka dotyka szczególnie trudnych problemów – równouprawnienia i aborcji. Szeroko ukazuje temat nierówności społecznej płci. To teatr polityczny w najlepszym wydaniu i wykonaniu. Daje obraz polskiego „magla” w kwestiach światopoglądowych i obyczajowych, w zestawieniu z krajami Trzeciego Świata, na kanwie sytuacji Francji z czasu Wielkiej Rewolucji. Autorzy zastanawiają się nad impulsem, który mógłby obudzić podobny rewolucyjny zryw także dziś, w XXI w.
Z kolei „DyBBuk” jest o Żydach, o ich zduszonym potencjale, także o niespełnionej miłości pary kochanków, Lei i Chanana. Tekst sztuki, napisany przez Artura Pałygę, czerpie tylko po części z oryginałów – sztuki i filmu „Dybuk”, należących do klasyki dramatu żydowskiego, będących „Romeo i Julią” języka jidysz. Lubelski reżyser Paweł Passini wplata tu duchy przedwojennej historii bielskich Żydów, bo to Teatr Polski z Bielska-Białej oddaje klimat tamtych dni: niedokończone rozmowy, nieprzeżyte życia, niedocieszone radości, niedosmucone smutki, niespełnione pragnienia.
Passini używa historii, by zadać pytania, które są aktualne: czym jest świat bez metafizyki, czy są jeszcze znaki stamtąd i jak czytać te znaki? Czemu w świecie bez reguł tak bardzo tęsknimy za porządkiem, że jesteśmy skłonni wzywać na pomoc dybuka…
Kolejny Teatr Polski z Poznania, zaprezentuje „Hymn do miłości”: na orkiestrę, chór pluszaków i tzw. innych. To spektakl o Europie zwierającej szyki, bo kolejne narody chcą zachować „swój kraj”. Polacy gorliwie w tym przodują to spektakl o tym, że każdy naród lubi zapominać, dlatego chór zaśpiewa Piosenkę o Zapominalskim Narodzie jakoś tak: Mamy ten kraj i ten naród od niedawna, więc walczymy żeby to był ‘nasz’ kraj, ‘nasza’ Polska, wyłącznie ‘nasza własna’. Teraz nie możemy przyjąć tych uciekinierów. Mamy dużo miejsca, lecz niewystarczająco dużo, nic już nie wciśniemy. Kochajmy ich na ich własnej ziemi i w ogóle niech najpierw pomogą im ci, co zawinili. Jeśli coś możemy zrobić, to dostaną nasze promocje na smartfony, przeceny na wyprzedażach. My Polacy tak mamy: Gość w dom – Bóg w dom, bo lubimy niskie ceny… Spektakl przywołuje pamięć o zagładzie Żydów i jej lokalnych uwarunkowaniach. Zdaniem recenzentów autorka przedstawienia Marta Górnicka bez ogródek mówi o przyzwoleniu i współodpowiedzialności Polaków za Holokaust.

Egzotyka i sceniczne lubliniana

Niezwykły ładunek emocji znajdziemy w spektaklu tańca na rurze „Death of the Pole Dancer”&„Macho Dancer” w Piwnicach CK. Jego autorka, Eisa Jocson – choreografka i tancerka z Filipin, w swoich interpretacjach często sięga po motywy związane z trudną sytuacją tego kraju, zajmuje się badaniem sposobów „produkcji szczęścia i fantazji”, jakie obowiązują w tamtejszym przemyśle rozrywkowym – jak głosi zapowiedź tego „one woman show”.
Równie egzotycznie może jawić się sztuka tańca Matteo Fargiona, który wraca do Lublina w pokazie „Extracts from ‘7 Dialogues”, stworzonym przez jedyny w Europie zespół taneczny Dance On z Holandii, skupiający wybitnych artystów w „wieku emerytalnym” (u tancerzy to 40 lat). Zobaczymy ich w Brain Damage Gallery (gmach CSK).
Ponadto artyści teatralni zaprezentują przedstawienia z motywami lubelskimi – to prezent na jubileusz miasta. Już pierwszego dnia Konfrontacji zobaczymy „Gorset” Leszka Mądzika. Bezsłowny spektakl pełen subtelnej muzyki prowadzi widza do tych warstw natury, które konfrontują ludzkie imperatywy z wolnością. To 40 minut z artystami Sceny Plastycznej KUL i ASP Warszawa (sala wielka CSK).
Po dwie godziny, bynajmniej niestracone, spędzimy na przedstawieniach w sali CK: 9 października – „Ponowne zjednoczenie Korei” (Scena InVitro, reż. Łukasz Witt-Michałowski), a dwa dni później „Punkt Zero: Łaskawe” (Provisorium, reż. Janusz Opryński). W festiwalu weźmie też udział Teatr J. Osterwy ze spektaklem „Diabeł i tabliczka czekolady” (reż.Kuba Kowalski). Lubelski wkład w Konfrontacje dopełni Czytelnia Dramatu CK spektaklem „Miasto Dada” (reż. Daniel Adamczyk).
Z wiadomych względów zapowiadamy tu jedynie część propozycji 22. Konfrontacji Teatralnych. Pełny ich program znajdziemy tutaj: www.konfrontacje/program. Trwa już sprzedaż biletów. Ceny ich są sporo mniejsze niż w ubiegłym roku, od 20 do 40 zł.
Marek Rybołowicz