Koniec pucharowej przygody

REKORD BIELSKO-BIAŁA – ChKS CHEŁMIANKA 3:0 (2:0)

1:0 – Wróbel (7), 2:0 – Feruga (38), 3:0 – Mucha (81).

ChKS: Brzozowski – Szczodry (46 Panas), Budzyński, Bobrow, Piekarski, Wiatrak, Bednara (75 Konojacki), Czułowski (46 Wójcik), Knap (46 Stępień), Myśliwiecki (75 Chwedoruk), Bonin.

Na pierwszej rundzie swoją przygodę z Fortuna Puchar Polski zakończyli piłkarze Chełmianki, którzy w Bielsku-Białej dość gładko ulegli tamtejszemu Rekordowi, drużynie grającej również w III lidze. Wynik 3:0 dla gospodarzy nie oddaje jednak tego, co działo się na boisku. Gdyby ktoś sugerował się wyłącznie końcowym rezultatem, pomyślałby sobie, że Chełmianka w Bielsku-Białej nie kiwnęła palcem, żeby osiągnąć cel, czyli awans do kolejnej rundy rozgrywek Fortuna Puchar Polski. Tymczasem z przebiegu meczu podopieczni Tomasza Złomańczuka nie byli gorsi od rywali, a o sukcesie miejscowych zadecydowała skuteczność.

Chełmianka w obecnym sezonie ma problemy z linią defensywną. Po odejściu Łukasza Mazurka i Przemysława Kanarka obrona nie jest tak mocnym punktem, jak była w ubiegłym sezonie. Ukrainiec Wolodymyr Bobrov, choć jest dobrym zawodnikiem, przez ponad pół roku nie grał w piłkę. Potrzebuje meczów, żeby dojść do wysokiej formy. Michał Budzyński z kolei zatracił świetną dyspozycję z wiosny. Trener Złomańczuk zdecydował się ustawić w obronie Piotra Piekarskiego i był to dobry wybór. Piekarski, obok Grzegorza Bonina, był najlepszym zawodnikiem Chełmianki w tym spotkaniu.

W obecnym sezonie chełmska drużyna ma też problemy z koncentracją od początku meczu, dlatego też traci sporo goli w pierwszych minutach. Nie inaczej było w pucharowym starciu. Już w 7 min. goście dali sobie strzelić gola. Chełmianka wrzucała aut na swojej połowie i straciła piłkę. Gracze Rekordu wymienili dwa podania, futbolówkę przed polem karnym dostał Marcin Wróbel, zachował zimną krew i ładnym płaskim strzałem z 18 m tuż przy słupku pokonał Dominika Brzozowskiego. Gospodarze mogli podwyższyć wynik, ale na szczęście znajdujący się w dogodnej sytuacji Wróbel nie wykorzystał stuprocentowej okazji.

Podopieczni Tomasza Złomańczuka z każdą minutą zaczęli grać coraz lepiej, zagrażać bramce przeciwnika. Zepchnęli gospodarzy do defensywy i mogli doprowadzić do remisu, bo okazje ku temu były. Kontrowersyjną decyzję podjął sędzia, kiedy to nie odgwizdał jedenastki po faulu na Pawle Myśliwieckim. Napastnik Chełmianki chciał opanować piłkę, a został gwałtownie odepchnięty przez obrońcę. Z 16 m chytrze strzelał Oskar Szczodry, kierując piłkę pod poprzeczkę, lecz na posterunku był bramkarz Rekordu. Doskonałą sytuację miał jeszcze Myśliwiecki, ale z kilku metrów trafił w golkipera gospodarzy. Dwoił się i troił Bonin, motor napędowy akcji chełmskiej drużyny. Niestety, nie miał wsparcia w Patryku Czułowskim, od którego trener oczekiwał dużo lepszej gry.

I kiedy wydawało się, że bramka dla Chełmianki jest tylko kwestią czasu, Rekord ze stałego fragmentu gry podwyższył wynik. Do dośrodkowanej przez doświadczonego ligowca Tomasza Nowaka z rzutu wolnego piłki doskoczył Daniel Feruga i strzałem głową pokonał Brzozowskiego. Inna sprawa, że zawodnik miejscowych był zupełnie niepilnowany. Na przerwę goście mogli schodzić jednak w lepszych nastrojach. Po zagraniu w pole karne Czułowskiego piłkę do siatki skierował Jakub Knap. Sędzia asystent uznał jednak, że napastnik Chełmianki w momencie podania był na spalonym. Z trybun widać było co innego. Knap wychodził zza pleców obrońców. Arbiter decyzji nie zmienił i chełmianie zeszli do szatni z dwoma bramkami straty.

W przerwie trener Złomańczuk dokonał aż trzech zmian w składzie. Po zmianie stron Chełmianka w dalszym ciągu miała optyczną przewagę, ale nie potrafiła zamienić jej na gole. Akcje gości wyglądały dobrze, ale do 30 metra. Później już brakowało podania otwierającego drogę do bramki. Chełmianie atakując ryzykowali utratę trzeciej bramki. Rekord wyprowadził kilka groźnych kontrataków i jeden z nich w 81 min. zakończył się zdobyciem gola. Na listę strzelców wpisał się Szczepan Mucha, który celnym strzałem wykończył dwójkową akcję Daniela Świderskiego i Filipa Walusia.

– Przegraliśmy za wysoko, nie będąc zespołem na tyle słabym, jak wskazywałby wynik – mówił po ostatnim gwizdku sędziego Tomasz Złomańczuk. – W dalszym ciągu naszą bolączką jest gra w obronie. Popełniamy proste błędy, które kończą się stratą bramek. Nie wykorzystujemy też stworzonych sytuacji. Brakuje nam dobrego napastnika.

Chełmianka porażką z Rekordem pożegnała się rozgrywkami Fortuna Puchar Polski. Przypomnijmy, zgodnie z regulaminem, chełmski klub za występ w 1/32 finału dostanie nagrodę z Polskiego Związku Piłki Nożnej w wysokości 15 tys. zł. Pogromca chełmskiego klubu, zespół Rekordu w kolejnej rundzie zagra z niezwykle atrakcyjnym rywalem, Pogonią Szczecin, trzecią drużyną PKO BP Ekstraklasy ubiegłego sezonu. (d)