Kontraruch budzi niepokój

Pozwolenie rowerzystom na jazdę „pod prąd” nie wszystkim pieszym się podoba

Wdrażanie kontraruchu, dającego rowerzystom możliwość jazdy pod prąd na ulicach jednokierunkowych, zatrzymało się w Lublinie na 10. z przewidzianych 59 dróg w mieście. Sprzeciw wobec takich rozwiązań podnoszą mieszkańcy. W ratuszu liczą, że merytoryczne konsultacje przekonają opornych.
Obecnie takie rozwiązanie występuje na kilku ulicach Starego Miasta i Śródmieścia, m. in. Zielonej, Kowalskiej, Sądowej, Jasnej. Plany cyklistów zakładają pojawienia się nowych możliwości na Wieniawie, na Legionowej, Głowackiego czy Junoszy oraz na miasteczku akademickim UMCS. Członkowie Porozumienia Rowerowego przekonują, że kontraruch to znakomita propozycja skrócenia drogi, a do tego bezpieczna, tak samo jak wydzielone pasy czy ścieżki rowerowe na chodnikach.
Ale mieszkańcy nie chcą o tym słyszeć, Bo każdy metr kwadratowy zajęty pod inne cele niż parkingi budzi złe nastawienie. – Jest mocny sprzeciw mieszkańców tych ulic. Jeśli już, to zdecydowanie woleliby rowerzystów na ścieżce wydzielonej z pobliskiego chodnika, nie na jezdni – mówi Tomasz Makarczuk, przewodniczący zarządu dzielnicy Wieniawa.
O sprawę zapytaliśmy w urzędzie miasta. Ratuszowy oficer rowerowy przekonuje, że w sprawie jest możliwy kompromis. – Zagadnienie wprowadzenia kontraruchu rowerowego w Lublinie związane jest ze zwycięskim projektem z pierwszej edycji Budżetu Obywatelskiego (M-149, Lublin Przyjazny Rowerzystom, przyp. red.). W związku z występującymi obawami ze strony mieszkańców realizację tego zadania na terenie dzielnicy Wieniawa chcemy poprzedzić spotkaniami z nimi oraz z radą dzielnicy – mówi Aleksander Wiącek, asystent prezydenta Lublina ds. polityki rowerowej, członek Zespołu Mobilności Aktywnej. – Zależy nam na realizacji projektu w formie, która nie spowoduje zmniejszenia liczby miejsc parkingowych dla mieszkańców, a jednocześnie poprawi warunki ruchu rowerowego w obrębie dzielnicy. Bach