Kontrowersyjny karny

Protesty piłkarzy Chełmianki na nic się zdały. Sędzia nie odwołał decyzji o rzucie karnym dla Sokoła

SOKÓŁ SIENIAWA – ChKS CHEŁMIANKA 2:1 (1:0)


1:0 – Twardowski (6), 1:1 – Knap (63), 2:1 – Geniec (81 karny).

ChKS: Brzozowski – Budzyński, Błaszczuk, Bednara, Wiatrak (66 Szczodry), Piekarski, Czułowski (71 Stępień), Perdun (46 Panas), Bonin, Myśliwiecki (66 Chwedoruk), Knap (87 Konojacki).

Na wąskim boisku w Sieniawie, w dodatku płycie przypominającej kartoflisko, mało która drużyna potrafi pokusić się o korzystny rezultat. Swoją drogą zastanawiające jest, że Podkarpacki Związek Piłki Nożnej, weryfikując boisko, nie zwrócił uwagi na fatalny stan murawy. Boisko Sokoła w sierpniu wygląda gorzej, niż płyty na innych stadionach w listopadzie, czy marcu. Zespoły, które chcą grać w piłkę, a nie na „aferę”, w Sieniawie mają zdecydowanie „pod górkę”. Wystarczy, że gospodarzom wyjdzie jedna akcja, strzelą gola i przeciwnik praktycznie jest bezradny.

Sprawą boiska Sokoła powinien zająć się nie wojewódzki związek piłki nożnej, a PZPN, bo na jego stan narzekają niemalże wszystkie zespoły grupy czwartej trzeciej ligi. Dobrze byłoby, gdyby odpowiednia komórka w piłkarskiej centrali dokładne sprawdziła wymiary płyty i jej stan, bo na tej, na której zespół z Sieniawy rozgrywa swoje mecze w roli gospodarza, nie chciałaby grać niejedna drużyna z ligi okręgowej. Nierówna murawa jest też powodem kontuzji zawodników. Właśnie jej w niedzielne popołudnie nabawił się wahadłowy Chełmianki, Kacper Wiatrak. Nie wiadomo, jak długo będzie pauzował.

Goście, jadąc do Sieniawy, spodziewali się trudnego meczu. – Wiedzieliśmy dokładnie, co nas czeka – mówił po meczu trener Chełmianki, Tomasz Złomańczuk. – Zdawaliśmy sobie sprawę, że boisko nie będzie naszym sprzymierzeńcem i tak też było. Na nierównej murawie mieliśmy trudności z wymianą kilku dokładnych podań.

Inna sprawa, że Chełmianka źle weszła w mecz. Już w 6 min. straciła gola. – Nie powalczyliśmy o piłkę w środkowej strefie, przejął ją przeciwnik, minął trzech naszych zawodników i ze skrzydła dośrodkował w pole karne. Tam napastnik uderzył futbolówkę głową. Ta dość szczęśliwie dla niego odbiła się od murawy, następnie od poprzeczki i wpadła za linię bramkową – relacjonuje trener Złomańczuk. Na listę strzelców wpisał się Karol Twardowski.

Chełmianka długo nie potrafiła dojść do siebie po stracie gola. – Ciężko było nam wrócić do gry – zaznacza szkoleniowiec drugiej drużyny III ligi poprzedniego sezonu. – Tym bardziej, że boisko nam nie pomagało. Dopiero po 30 minutach spotkania udało się nam przejąć inicjatywę, ale trudno mówić, że stwarzaliśmy sobie dogodne sytuacje. Nie mieliśmy okazji, by doprowadzić do remisu, choć po poczynaniach zawodników było widać, że bardzo chcą strzelić gola.

Druga połowa w wykonaniu Chełmianki była o niebo lepsza. – W pierwszych 20 minutach zepchnęliśmy przeciwnika do defensywy. Mieliśmy wyraźną przewagę, Sokół kilka razy znalazł się w opałach. Rywal z kolei sporadycznie atakował naszą bramkę – mówi trener.

W końcu w 63 min. Patryk Czułowski pokazał, że potrafi zagrać idealną piłkę i w odpowiednie tempo. Środkowy pomocnik Chełmianki popisał się prostopadłym podaniem do wybiegającego na czystą pozycję Jakuba Knapa, a wypożyczony z Motoru 20-letni napastnik, w sytuacji sam na sam z bramkarzem Sokoła ze stoickim spokojem umieścił ją w siatce. Dla Knapa był to pierwszy gol w trzeciej lidze.

Po zdobyciu bramki Chełmianka dalej starała się grać swoje. – Szukaliśmy zwycięskiego gola, bo czuliśmy, że to spotkanie można jeszcze wygrać – podkreśla szkoleniowiec gości. – Cały nasz plan upadł jednak w 80 min…

Wtedy to dobrze znany kibicom Chełmianki, choćby z pamiętnego meczu pucharowego z Olimpią Zambrów sprzed sześciu lat, sędzia Marcin Szrek z Kielc, podyktował rzut karny dla Sokoła. Ale czy Michał Budzyński faulował przeciwnika w szesnastce? Po obejrzeniu powtórki video trudno stwierdzić, że doszło do przewinienia. Można odnieść wrażenie, że stoper gości przypadkowo poślizgnął się i upadł na murawę razem z zawodnikiem Sokoła. Arbiter swojej decyzji nie zmienił, a gospodarze jedenastkę zamienili na gola.

Po straconej w kontrowersyjnych okolicznościach bramce Chełmianka jeszcze ruszyła do przodu. Kilka minut później w polu karnym Sokoła miała miejsce analogiczna sytuacja, co w szesnastce chełmskiej drużyny. Tym razem jednak Szrek odgwizdał… rzut wolny pośredni dla miejscowych. – Po tym ciężkim ciosie już nie podnieśliśmy się. Nie było to wielki mecz w naszym wykonaniu, ale nie powinniśmy go przegrać – uważa T. Złomańczuk.

Chełmiance na mecz z Sokołem nie udało się jeszcze uprawnić do gry Ukraińca Vladyslawa Bobrowa. Wiele wskazuje na to, że zawodnik będzie zarejestrowany już na środowy mecz z Orlętami Radzyń Podlaski. Chełmianka czeka również na wypożyczenie Bartosza Janiszka z Motoru Lublin.

W najbliższym tygodniu zespół trenera Złomańczuka rozegra dwa spotkania. W środę 17 sierpnia o godz. 17.00 na stadionie miejskim w Chełmie zmierzy się z Orlętami Radzyń Podlaski. Z kolei w sobotę 20 bm. Chełmianka uda się na arcyciekawy pojedynek do Stalowej Woli, gdzie zagra z tamtejszą Stalą. Początek o 17.00. (s)