Kopalnia do konsultacji

Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska z Lublina ogłosiła konsultacje społeczne dotyczące budowy kopalni Jan Karski w Kuliku. Stało się to tydzień po tym, jak na opieszałość polskich urzędników australijscy inwestorzy poskarżyli się do międzynarodowego arbitrażu. Przypadek?

Przed tygodniem pisaliśmy o kolejnych kłopotach firmy Prairie Mining, która od lat planowała budowę kopalni węgla w Kuliku pod Siedliszczem. Firma poskarżyła się na opieszałość polskich urzędów m.in. Ministerstwa Środowiska i Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Lublinie do międzynarodowego arbitrażu. Inwestor nie może doczekać się na umowę użytkowania górniczego terenu pod kopalnię, którą powinno przygotować ministerstwo, a z lubelskiego RDOŚ nie otrzymał jeszcze decyzji środowiskowej.

A bez tych kluczowych dokumentów Prairie nie może wystąpić o koncesję na wydobycie węgla. Wiadomość o arbitrażu i grożących Polsce wielomiliardowych odszkodowaniach obiegła przed tygodniem cały kraj i rozpisywały się o tym wszystkie branżowe media. Przy okazji pojawiła się sugestia, że skarga Australijczyków może też oznaczać fiasko rozmów o przejęciu projektu Jan Karski przez Jastrzębską Spółkę Węglową.

To dla wszystkich zainteresowanych spore zaskoczenie. Tym bardziej, że prezes JSW Daniel Ozon, który w październiku minionego roku był w Chełmie, zapewniał, że firma jest zainteresowana przejęciem kontroli nad Prairie i ich dwoma projektami w Polsce (drugi to kopalnia w Dębieńsku) a wicemarszałek sejmu Beata Mazurek zapewniała, że partia rządząca popiera pomysł budowy kopalni w naszym regionie.

Może na potrzeby postępowania arbitrażowego w miniony poniedziałek RDOŚ opublikowała obwieszczenie o konsultacjach społecznych dotyczących planowanej przez Prairie budowy kopalni w Kuliku. – To o tyle dobra informacja, że konsultacje społeczne w praktyce powinny poprzedzać ostateczne wydanie decyzji środowiskowej – mówi Hieronim Zonik, burmistrz Siedliszcza. – Nie wiem czy to zwykły zbieg okoliczności czy reakcja na skargę inwestorów, ale dobrze, że coś w tej sprawie drgnęło.

Konsultacje mają potrwać 30 dni. W tym czasie wszyscy zainteresowani mogą składać swoje uwagi. O ile większość zainteresowanych i objętych zasięgiem oddziaływania samorządów (Siedliszcze, Wierzbica, Milejów, Trawniki czy nawet Puchaczów) nie powinno mieć nic przeciwko, o tyle trzeba się spodziewać negatywnej reakcji ze strony Cycowa, którego władze nie ufają inwestorowi i mają wiele zastrzeżeń do planowanej inwestycji.

– Termin 30 dni to czas na wnoszenie uwag, a potem trzeba będzie na te uwagi odpowiedzieć, dlatego dzisiaj nie da się powiedzieć czy w ogóle, a tym bardziej kiedy, zostanie wydana decyzja środowiskowa – mówi Arkadiusz Iwaniuk, dyrektor Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Lublinie. – Trzeba pamiętać, że inwestycja w sposób znaczący ingeruje w środowisko i trzeba ją tak przeprowadzić, żeby ewentualne szkody nie były większe niż potencjalne zyski. Obszar Natura 2000, na którego terenie ma powstać kopalnia, jest chroniony unijnymi przepisami.

Dyrektor Iwaniuk zapewnia, że nie czuje presji politycznej. – Inwestycja ma swoich zwolenników i przeciwników, a my musimy kierować się wyłącznie przepisami prawa, bo to jest dla nas obiektywne kryterium – mówi.

Skargą do arbitrażu i przeciągającym się formalnościami wydaje się nie zrażać prezes JSW D. Ozon. W ostatnim wywiadzie dla Parkietu mówi, że priorytetem spółki jest rozwój bazy zasobowej a aktywa Prairie są dla JSW interesujące. W przypadku Dębieńska JSW mogłaby praktycznie od razu zacząć eksploatację a w przypadku Jana Karskiego zapewniać sobie w dłuższej perspektywie ogromne zasoby węgla koksującego. Ozon zapewnił, że trwające od kilku miesięcy i niełatwe rozmowy z Prairie będą kontynuowane, a ich efektem może być wygaszenie sporu w arbitrażu. Wszystko rozstrzygnie się w ciągu kilku miesięcy. (bf)