Kopciewicz węszy w PUP

8 000 zł brutto skasuje Marcin Kopciewicz, na co dzień dyrektor DPS w Nowinach, a ostatnio jeden z najbardziej zaufanych ludzi starosty Piotra Deniszczuka, za to, że sprawdzi organizację pracy w chełmskim PUP i znajdzie argumenty, które przesądzą o odwołaniu Jolanty Krop ze stanowiska dyrektora. Ale dlaczego Kopciewicz? – Sprawdził się, postawił DPS na nogi i ma doświadczenie – twierdzi starosta.

Piotr Deniszczuk, starosta chełmski, dąży najwyraźniej do odwołania Jolanty Krop ze stanowiska dyrektora Powiatowego Urzędu Pracy w Chełmie. Od jakiegoś czasu zarzuca jej przede wszystkim złą organizację pracy i przerost zatrudnienia.
– Ludzie skarżą się nam, że przyjeżdżają z Dubienki, Siedliszcza i innych miejscowości powiatu, żeby zarejestrować się w urzędzie pracy, wydają ostatnie złotówki na bilet, a wracają do domu z kwitkiem, bo urzędnicy w godzinach pracy nie są w stanie wszystkich obsłużyć! – mówi Piotr Deniszczuk. – To jest niedopuszczalne i czegoś takiego nie będę tolerował. W PUP panuje bałagan. Jedni pracownicy nie wyrabiają się z rejestrowaniem bezrobotnych, inni zaś w tym samym czasie niewiele, albo nic nie robią. Obowiązkiem dyrektora jest tak zorganizować pracę, by każdy, kto przyjedzie zarejestrować się lub załatwić inną sprawę, został przyjęty. Pani dyrektor doskonale wiedziała, że od początku stycznia będzie mnóstwo osób do rejestracji, bo wszyscy czekali z tym do nowego roku, by dostać 12-miesięczny zasiłek, a nie półroczny, który bezrobotni otrzymywali w minionym roku. Niestety, sprawę zbagatelizowała i takiej postawy nie mogę tolerować. Ludzie muszą o piątej rano przyjeżdżać w kolejkę i stać na mrozie, żeby mieć pewność, że się zarejestrują. Ukłon w stronę portierów, którzy otwierają gmach i wpuszczają ich do środka.

W Powiatowym Urzędzie Pracy jest zatrudnionych około 65 osób. Zdaniem starosty co najmniej o dziesięć za dużo. Piotr Deniszczuk kilka miesięcy temu polecił dyrektor Krop dostosować zatrudnienie w PUP do potrzeb, ale ta – jak mówi starosta – tego nie zrobiła. – Pani dyrektor bawi się ze mną w kotka i myszkę. Miarka się przebrała. Subwencja z budżetu państwa, tj. około 2 mln zł, nie wystarczy na utrzymanie urzędu pracy, a powinna – podkreśla. – Co roku dokładamy do PUP duże pieniądze. W bieżącym roku będzie to 740 000 zł, a wolelibyśmy tę kwotę wydać na budowę i remonty dróg, by poprawić bezpieczeństwo. Wcześniej powiat dopłacał krocie do pomocy społecznej i oświaty. Dostosowaliśmy stan zatrudnienia do potrzeb i dziś subwencje w pełni wystarczają nam na prawidłowe funkcjonowanie domów pomocy społecznej, domów dziecka czy szkół. To samo musimy zrobić w PUP.
To, jak pracują urzędnicy PUP, czy w pełni jest wykorzystywany ich potencjał, od kilku dni sprawdza Marcin Kopciewicz, na co dzień dyrektor Domu Pomocy Społecznej w Nowinach. Zadanie zlecił mu starosta Deniszczuk. Kopciewicz w ciągu dwóch miesięcy ma znaleźć minusy funkcjonowania urzędu i usprawnić jego pracę. Dostanie za to w sumie 8 000 zł brutto.

Urzędnicy PUP zastanawiają się, dlaczego ich pracę kontroluje właśnie Kopciewicz, który ma przecież co robić w DPS w Nowinach. – Skoro starosta zdecydował się na sprawdzenie naszej pracy, zadanie to powinien zlecić osobie z kwalifikacjami i doświadczeniem, a w dodatku zupełnie niezwiązanej z powiatem – podkreśla jeden z pracowników. – Po to, by raport był rzetelny. Wszyscy wiedzą, że dyrektor Kopciewicz należy do grona zaufanych pracowników Deniszczuka, więc mamy uzasadnione obawy, że końcowe wnioski mogą okazać się dla nas krzywdzące. Poza tym, kiedy będzie wykonywał swoje obowiązki dyrektora DPS, skoro w godzinach pracy przesiaduje w PUP? Czy dostanie za to podwójne wynagrodzenie?
Starosta Deniszczuk broni jednak Kopciewicza. – To fachowiec, ma za sobą lata pracy na stanowisku komendanta Ochotniczego Hufca Pracy, zrobił porządek w DPS w Nowinach i wierzę w to, że przedstawi obiektywny raport – twierdzi starosta. – Został zatrudniony na umowę zlecenie. Umówiliśmy się, że dyrektor Kopciewicz, na czas kontroli w PUP, weźmie bezpłatny urlop w DPS, bądź wszystkie nieobecności odpracuje w innym terminie.
Tak czy owak, wszystko wskazuje na to, że dni Jolanty Krop na stanowisku dyrektora Powiatowego Urzędu Pracy w Chełmie są policzone, pomimo że Powiatowa Rada Zatrudnienia w sprawie jej odwołania z funkcji wydała negatywną opinię. Nieoficjalnie mówi się, że pojawienie się Marcina Kopciewicza w PUP nie jest dziełem przypadku. Dyrektor DPS rzekomo ma znaleźć „haka” na Jolantę Krop, by dać staroście argumenty do odwołania jej ze stanowiska.
Niezależnie od kontroli, jaką prowadzi Marcin Kopciewicz, w Powiatowym Urzędzie Pracy rozpoczął się też audyt finansowy. Do sprawy wrócimy. (jar)