Koszmar przy Lubartowskiej 45

Mieszkańcy kamienicy przy Lubartowskiej 45 mają już dość koczujących na klatkach schodowych bezdomnych, którzy załatwiają pod ich drzwiami swoje potrzeby fizjologiczne. Domagają się od administratora budynku, by założył im domofony

– To, co się tu dzieje, można nazwać obłędem – skarżą się mieszkańcy kamienicy przy ulicy Lubartowskiej 45. – Na naszych klatkach schodowych koczują bezdomni, załatwiają swoje potrzeby fizjologiczne. Prosiliśmy zarządcę o zainstalowanie domofonów, ale zostaliśmy odesłani z kwitkiem.


Rozwiązanie problemu będzie jednak trudnym zadaniem. Kamienica przy Lubartowskiej 45 to znane miejsce w Lublinie. W maju 2017 roku zawaliła się część budynku. W katastrofie na szczęście nikt nie zginął, ale jeden segment kamienicy został wyburzony. Pozostali mieszkańcy wrócili do swoich lokali, ale nie mają łatwego życia. – Przy drzwiach wejściowych do klatek nie są zainstalowane domofony, dlatego przychodzą tu bezdomni i nocują na schodach. Zazwyczaj są pijani i załatwiają swoje potrzeby fizjologiczne. To koszmar – skarżą się lokatorzy.

O trudnej sytuacji opowiedziała nam pani Joanna, która wraz z mężem i dwójką dzieci mieszka przy Lubartowskiej 45. – Gehenna. Dzieci boją się same wchodzić do klatki schodowej. Dodatkowym problemem jest fakt, że na niektórych piętrach nie działa oświetlenie – relacjonuje kobieta. Podobne spostrzeżenia mają pozostali lokatorzy. – Pewnej nocy bezdomni zaczęli uderzać w drzwi mojego mieszkania. Wezwałam policję. Po południu wyprowadzam psa, a później nie wychodzę już z domu. Po prostu się boję. Koszmar. To, co tu się dzieje, można nazwać obłędem – przyznaje pani Stanisława, starsza kobieta, która mieszka w tej samej klatce.

Głównym udziałowcem nieruchomości jest Zarząd Nieruchomości Komunalnych. Z tego powodu mieszkańcy zwrócili się do władz ZNK z prośbą o zainstalowanie domofonów. – Zarząd odpowiedział, że sami musimy się złożyć na taką inwestycję. Naszym zdaniem zainstalowanie domofonów leży w gestii ZNK – mówi pani Joanna.

Sprawa jest jednak bardziej skomplikowana, aniżeli mogłoby się wydawać. – Udział miasta w nieruchomości wynosi niespełna 39% (część mieszkań została wykupiona – przyp. aut.). Decyzja o poniesieniu nakładów na ten cel nie może być podjęta z pominięciem lub wbrew woli pozostałych współwłaścicieli.

W tej sprawie nie mamy jednolitego stanowiska współwłaścicieli i z tych względów odstąpiliśmy od możliwości wykonania inwestycji – mówi Łukasz Bilik, rzecznik prasowy ZNK i dodaje, że aby skutecznie ograniczyć możliwość wstępu osobom postronnym, należałoby też zabezpieczyć bramę od strony ul. Targowej, co zwiększa koszty. Mieszkańców nie przekonuje argumentacja ZNK. –To odbijanie piłeczki. Zarząd mógłby zainstalować domofony, gdyby miał taką wolę – odpowiada pani Joanna.

Grzegorz Rekiel

*imię zostało zmienione