Kramy nie do ruszenia

Handel przy Ruskiej trwa w najlepsze

O tym, jak ostatecznie przełamać impas w sprawie nielegalnego targowiska przy ul. Ruskiej w Lublinie, rozmawiano na ostatnim posiedzeniu Rady Lokalnej Przedsiębiorczości.


– Nie ma dobrej woli właściciela terenu, by ukrócić samowolę budowlaną – twierdzą przedsiębiorcy, jednak przedstawiciele spółki Lubelskie Dworce przypominają, że to nie oni ustawili kramy, tylko dzierżawca, firma Euroconsult.
Galimatias prawny sprawia, że w centrum Lublina od 2014 r., kiedy to Lubelskie Dworce, właściciel terenu przy ulicy Ruskiej, wypowiedziały umowę dzierżawcy placu, firmie Euroconsult, działa tam nielegalne targowisko. Na nic się zdały nakazy rozbiórki wydawane przez organy nadzoru budowlanego. Samowoli nie ukróciły też sprawy sądowe. Kruczki prawne zawsze biorą górę, a dzikie targowisko stanowi poważną konkurencję dla sąsiednich targowisk: „Bazar” i Targu pod Zamkiem.
– Trzeba coś z tym zrobić. Płacimy wysokie podatki. Oni stosują dumpingowe ceny. To niszczy legalną konkurencję – apelowała Ewa Fedec, prezes spółki Bazar.
Instytucje nadzoru budowlanego zdążyły ponownie wydać decyzje o rozbiórce, ale Lubelskie Dworce nie dały za wygraną. – Właściciel działki odwołał się do Wojewódzkiego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego, który podtrzymał decyzję pierwszej instancji. Sprawa będzie na wokandzie sądu administracyjnego. Jesteśmy w procesie rozwiązywania sporu – poinformowała o bieżącym stanie prawnym Anna Ostańska, Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego w Lublinie.

Do sprawy odniósł się również obecny na spotkaniu reprezentant Lubelskich Dworców.
– Decyzja o rozbiórce została adresowana na Lubelskie Dworce, które nie posadawiały tej samowoli budowlanej – wyjaśniał Andrzej Kowalczyk, reprezentujący Lubelskie Dworce.
Wszyscy wierzą jednak, że problem zostanie w końcu rozwiązany.
– Na te konstrukcje nie ma dokumentów i pozwoleń. Temat wałkuje się od czterech lat i udajecie, że nie jesteście stroną, że nie macie z tym nic wspólnego. Ewentualna kasacja wyroku i będzie kolejne półtora roku czekania, choć sprawę można byłoby szybciej rozwiązać – denerwował się Krzysztof Kurys, prezes kupców z Targu pod Zamkiem.
– W tej sprawie spotkali się: Mariusz Grad, prezes spółki Lubelskie Dworce, Krzysztof Żuk, prezydent Lublina, przedstawiciele inspektoratu nadzoru budowlanego. Nie udało się jednak wypracować wspólnego rozwiązania – mówi radna Marta Wcisło, przewodnicząca Rady Lokalnej Przedsiębiorczości. BARTŁOMIEJ CHUDY