Krawczyk bez medalu

Katarzyna Krawczyk, zapaśniczka Cementu Gryf Chełm, nie zdobyła medalu w igrzyskach olimpijskich w Rio de Janeiro. Podopieczna Dariusza Kucharskiego odpadła w ćwierćfinale, przegrywając z późniejszą brązową medalistką, Szwedką Soffią Matson.

Krawczyk w swojej pierwszej walce w kategorii wagowej do 53 kg zmierzyła się z zawodniczką z Mongolii Erdenczimegijn Sum`jaa, wicemistrzynią świata z 2013 roku. Już na początku walki wykonała akcję, za którą sędziowie przyznali jej dwa punkty. Później dała się dwukrotnie zaskoczyć rywalce i na tablicy wyników widniał rezultat 2:4. Pojedynek był dość wyrównany i na kilkanaście sekund przed końcem pojedynku był remis 6:6. Krawczyk zaryzykowała, rzuciła rywalkę na matę i zdobyła dwa punkty, które dały jej awans do ćwierćfinału. W walce o półfinał chełmska zapaśniczka zmierzyła się ze Szwedką Soffią Matson, aktualną mistrzynią Europy. W tej walce Krawczyk nie miała zbyt wiele do powiedzenia i przegrała na punkty 3:10. Gdyby zawodniczka ze Szwecji awansowała do finału, Katarzyna Krawczyk mogłaby jeszcze walczyć w repasażach o brązowy medal. Niestety, Szwedka wysoko uległa Amerykance Helen Maroulis i chełmianka straciła szanse na choćby brąz. Tytuł mistrzyni olimpijskiej w kategorii wagowej do 53 kg przypadł właśnie Amerykance, która w walce o złoto pokonała Japonkę Saori Yoshidę. Katarzyna Krawczyk natomiast uplasowała się na miejscach 5-8.
Choć zawodniczka Cementu Gryf Chełm wróciła z Rio de Janeiro bez medalu, jej występ można zaliczyć do udanych. Na macie tanio skóry nie sprzedała. Jak mówi Mieczysław Czwaliński, wiceprezes chełmskiego klubu, na igrzyska jadą najlepsze z najlepszych, a w tym gronie znalazła się właśnie Katarzyna Krawczyk. Wygrana w pierwszej walce rozbudziła nadzieje, jednak Krawczyk miała dość trudne losowanie i mimo, że była bardzo dobrze przygotowana do igrzysk, nie dała rady mocnej Szwedce.(red)