Krawczyk otarła się o medal

Była bardzo blisko, ale medalu nie zdobyła. Katarzyna Krawczyk, zawodniczka Cementu Gryf Chełm, zajęła piąte miejsce w mistrzostwach Europy seniorek w zapasach, które odbyły się w Rzymie.


Do Rzymu Katarzyna Krawczyk pojechała z konkretnym celem. Jak sama później przyznała, marzył się jej występ w finale. Dla chełmskiej zawodniczki mistrzostwa Europy były pierwszym poważnym międzynarodowym startem po kontuzji.

Krawczyk w losowaniu trafiła na bardzo silne rywalki. Sama stwierdziła, że na mistrzostwach los jej rzadko kiedy sprzyja. Najczęściej przychodzi jej mierzyć się z mocnymi zawodniczkami.

Krawczyk mistrzostwa rozpoczęła bardzo dobrze od zwycięstwa nad Turczynką Zeynep Yetgil. Zawodniczka Cementu Gryf Chełm pokonała rywalkę 3:0 i awansowała do ćwierćfinału. Tam już czekała na nią utytułowana Greczynka, Maria Prevolaraki. Krawczyk zwyciężyła 6:3 i zameldowała się w półfinale. W walce, w której stawką był pewny medal, chełmskiej zapaśniczce przyszło zmierzyć się z Białorusinką Venesą Kaladzinskayą równie utytułowaną. Krawczyk doznała porażki 3:8. – Na początku pojedynku zagapiłam się, co wykorzystała rywalka i musiałam gonić wynik. Białorusinka to jednak doświadczona zawodniczka i na wiele mi nie pozwoliła. Wykorzystała w dodatku moje błędy – powiedziała Krawczyk po walce.

Chełmskiej zawodniczce w tym starciu nie pomagali, a wręcz nawet przeszkadzali sędziowie. Gdy Krawczyk zapięła tzw. klamrę i szykowała akcję, sędzia gwizdnął i przerwał walkę. – To nie pierwszy raz, kiedy sędziowie nie są naszymi sprzymierzeńcami na mistrzostwach – mówiła.

Katarzyna Krawczyk po porażce z Białorusinką o brązowy medal stoczyła walkę z dwukrotną mistrzynią Europy z 2018 i 2019 roku, Rosjanką Stalvirą Orshush. Utytułowana przeciwniczka okazała się lepsza i to ona stanęła na najniższym stopniu podium. Krawczyk ostatecznie zakończyła mistrzostwa na wysokim piątym miejscu.

– Nie ukrywam, że liczyłam na więcej – mówiła po turnieju. – W moich poczynaniach było sporo braków od strony technicznej. W niektórych pozycjach nie czułam się komfortowo, by w 100 procentach walczyć, co było widać. Rywalka wszystkie tzw. obejścia wykonywała na stronę, gdzie nie czuję się dobrze. Trafiłam do bardzo mocnej grupy, zresztą jestem przyzwyczajona, że losowanie rzadko mi sprzyja. Choć jak mam walczyć, to z najlepszymi. Mistrzostwa był idealnym sprawdzianem po blisko rocznej przerwie w startach międzynarodowych.

Wcześniej z poważniejszych imprez startowałam tylko w igrzyskach wojskowych. Potrzebuję jeszcze kilku walk za granicą, z mocnymi rywalkami, na dobrym poziomie, by wrócić do dyspozycji, w jakiej była przed kontuzją. Nie wiem, co mnie czeka po mistrzostwach. Dla mnie był to najważniejszy tegoroczny start. Postaram się jeszcze udowodnić, że jestem wartościową zawodniczką i mogę bić się z najlepszymi. Wiem, że stać mnie na dobre pojedynki i jestem pewna, że jeszcze będziemy cieszyć się z moich medali – dodała Krawczyk. (r)