Krwawy szantaż na kółkach

Na banerze z wizerunkami radnych aktywiści głoszą, że radni klubu prezydenta Żuka chcą wydawać Twoje pieniądze na in vitro, czyli ich zdaniem selekcję dzieci, wielokrotną aborcję, mrożenie dzieci na lata i ogromną kasę dla klinik. Fot. Krzysztof Kasprzak

Lubelscy aktywiści pro life nie wystraszyli się zapowiedzi radnego Bartosza Margula, że za umieszczenie jego wizerunku na banerze z zakrwawionym płodem ludzkim i podpisem, że chce wydać pieniądze lublinian na biznes in vitro, poda autorów akcji do prokuratury. W ubiegłym tygodniu, na banerze wożonym po ulicach Lublina, pojawiły się twarze i nazwiska kolejnych radnych klubu Krzysztofa Żuka, którzy popierają uchwałę o przygotowaniu programu dofinansowania przez miasto procedury in vitro.


– Lubelscy radni klubu Krzysztofa Żuka zlekceważyli głos 3 tysięcy mieszkańców i odrzucili petycję przeciw refundacji in vitro. Pokazaliśmy nową przyczepę z radnymi popierającymi sztuczny rozród. Przyczepa już jeździ, trwa akcja informacyjna – napisał na Twitterze Krzysztof Kasprzak z Fundacji Życie i Rodzina.

Baner z wizerunkami radnych klubu Krzysztofa Żuka pojawił na ulicach Lublina w ubiegłym tygodniu. Widać na nim zdjęcia: Jarosława Pakuły, przewodniczącego Rady Miasta Lublin; Anny Ryfki, przewodniczącej klubu K. Żuka, Elżbiety Dados i Dariusza Sadowskiego. Wszyscy zostali ukazani na tle zakrwawionego ludzkiego płodu, a baner opatrzono podpisem „Radni klubu prezydenta Żuka chcą wydawać Twoje pieniądze na biznes in vitro. In vitro to: handel ludźmi, selekcja dzieci, wielokrotna aborcja, mrożenie dzieci na lata, ogromna kasa dla klinik”. Baner nie spodobał się przewodniczącemu Pakule, który prawdopodobnie skieruje przeciwko aktywistom pozew sądowy o naruszenie dóbr osobistych.

To nie pierwsza tego typu akcja przygotowana przez Fundację Życie i Rodzina. Kilka tygodni temu po Lublinie jeździł baner z wizerunkiem radnego Bartosza Margula (klub Krzysztofa Żuka), który również został ukazany na tle zakrwawionego ludzkiego płodu.

Aby zrozumieć spór aktywistów z radnymi trzeba się cofnąć do października ubiegłego roku. Lubelska rada miasta podjęła wówczas uchwałę w sprawie „opracowania i wdrożenia miejskiego programu dofinansowania leczenia niepłodności metodą in vitro”. Program mógłby zostać wdrożony już w tym roku. Jego wprowadzeniu sprzeciwiają się przedstawiciele środowisk konserwatywnych, którzy zebrali ponad 3 tysiące podpisów. Domagali się zaprzestania prac nad programem. Na majowej sesji Rada Miasta Lublin, głosami klubu Krzysztofa Żuka, odrzuciła jednak petycję działaczy pro life.

Aktywiści zapowiadają, że nie boją się, że „napiętnowani” radni będą składać zawiadomienia do prokuratury, że zostali zniesławieni, czy pozwów do sądu i niebawem na kolejnych banerach pojawia się pozostali radni klubu prezydenta Żuka, którzy głosowali za odrzucaniem ich petycji, a akcję przerwaną dopiero wówczas, gdy radni zdecydują się wycofać z finansowania przez miasto „przemysłu sztucznego rozrodu”, jak zabiegi in vitro nazywają członkowie organizacji.

Specjalistyczny portal medonet definiuje in vitro jako „metodę, która polega na połączeniu męskich i żeńskich komórek rozrodczych poza organizmem kobiety”. – Zabiegi zapłodnienia in vitro w Polsce przeprowadza się od 1987 roku. Przepisy dotyczące zapłodnienia pozaustrojowego reguluje ustawa o leczeniu niepłodności – czytamy na wspomnianym portalu. Metoda in vitro ma zwolenników, ale też przeciwników. Kością niezgody jest przede wszystkim kwestia zamrażania zarodków. RK