Kto kogo przemoże…

Wojciech Wilk i Krzysztof Grabczuk (na zdjęciu) to główni kandydaci na stanowisko przewodniczącego lubelskiej Platformy Obywatelskiej

Przed Zjazdem Regionalnym PO jedno wydaje się pewne: lubelską Platformę Obywatelską czeka zmiana przywództwa.

Wojciech Wilk

Dotychczasowy lider, poseł Włodzimierz Karpiński, ma nie ubiegać się o reelekcję na zbliżającym się zjeździe partii, jednak z okazji nie chce też korzystać jego dawny rywal, poseł Stanisław Żmijan. Z drugiej strony, biorąc pod uwagę nazwiska potencjalnych pretendentów i ich polityczne życiorysy, nie szykuje się bynajmniej zmiana szczególnie przełomowa.
Jak wynika z wstępnego przeliczenia „szabel,” największe szanse na zostanie nowym szefem PO na Lubelszczyźnie ma poseł Wojciech Wilk, kandydat frakcji Karpińskiego, popierany też przez prezydenta Lublina Krzysztofa Żuka. Wyzwanie chce mu rzucić były marszałek, a obecnie wicemarszałek Krzysztof Grabczuk, przez lata bliski współpracownik Żmijana, liczący na swoją osobistą popularność, urok, wdzięk oraz fakt, że pod jego kierunkiem samorząd województwa od lat jest w czołówce regionów w wydatkowaniu funduszy unijnych. Wilk jednak również ma mocne atuty osobiste. Jeszcze jako wojewoda lubelski dał się poznać jako człowiek szybkich, ale przemyślanych decyzji, choć dążący do kompromisów.

Zrywane uzgodnienia

Jak to w lubelskiej PO o zgodę i kompromis będzie jednak wyjątkowo ciężko. Jak pamiętamy, w 2011 r. bardzo ostrą już wówczas rywalizację Żmijan-Karpiński uspokajał (telefonicznie) sam Donald Tusk, w wyniku czego Karpiński wycofał się z wyścigu o opuszczony przez Janusza Palikota fotel przewodniczącego, a zwycięski Żmijan miał w zamian dopuścić konkurencyjną frakcję do współkierowania partią. Upojona sukcesem frakcja bialsko-chełmska nie wypełniła jednak zobowiązań, w związku z czym dwa lata później przyszedł czas na zemstę. Podkupiwszy brakujących delegatów, Karpiński ruszył po zwycięstwo, a Zjazd Regionalny PO przerodził się w wielogodzinne widowisko, podczas którego liderzy targowali się zaciekle o każdy stołek, a przed zdezorientowanymi delegatami nawet nie udawano, że coś od nich zależy. Ostatecznie Karpiński wygrał, a Żmijan miał dostać rekompensatę dla swej pokonanej frakcji. Tym razem jednak to układ lubelsko-puławski nie dotrzymał słowa, a przeciwnie, przystąpił do systematycznej eliminacji „żmijanowców” z partii (na przykład rozpędzając część struktur PO w lubelskim powiecie ziemskim).

Opluskwianie

W efekcie wielu przeciwników pos. Karpińskiego, długo liczących np., że padnie on ofiarą „taśm prawdy u Sowy”, w zniechęceniu odpłynęło ze struktur, zasilając szeregi KOD-u, .Nowoczesnej, czy zerkając w stronę Janusza Palikota mimo jego zapewnień o nieodwracalnym zerwaniu z polityką. Paradoksalnie jednak właśnie Palikot stał się ostatnio w wewnątrzpartyjnej debacie argumentem „wilkowców” przeciw kandydaturze Grabczuka. – Jak odpowiedzialny za promocję województwa wicemarszałek, który chce kierować Platformą, może otwarcie promować Palikota, który rozwalił PO na Lubelszczyźnie?! – oburzają się ludzie Karpińskiego mając na myśli głośny materiał reklamowy Lubelszczyzny na portalu Onet właśnie z udziałem Palikota. „Grabczukowcy” nie pozostają jednak dłużni, wskazując, że prawdopodobnie nic nie uchroni pos. Karpińskiego przed stanięciem przed sejmową komisją śledczą, a w takiej sytuacji lepiej będzie jak najwyraźniej odciąć od niego lokalną politykę, zwłaszcza w perspektywie możliwej porażki w przyszłorocznych wyborach samorządowych.
Poza samą zmianą jeszcze jedno wydaje się jednak niemal pewne. Mimo dzisiejszych podgryzań i przepychanek sam zjazd nie będzie zapewne odbiegał od poprzednich, a więc obie strony wejdą na salę, policzą się i za zamkniętymi drzwiami, siądą do żmudnych uzgodnień, których i tak potem nikt nie będzie respektował. Choć może i nie…? TAK