Kto wygra wybory?

Ponoć istotą kampanii w tak zwanych dojrzałych demokracjach jest nie przekonywanie nowych wyborców ani tym bardziej wyrywanie sobie tych mających już jakieś poglądy, ale po prostu upewnienie się, że wierni zwolennicy pójdą określonego dnia głosować, zamiast np. na zakupy czy na grilla. Jeśli przyjąć to kryterium, na Lubelszczyźnie mamy już bardzo dojrzałą demokrację!


Tematy zastępcze

W zasadzie bowiem każdy z komitetów wyborczych w ciągu ostatnich kilku tygodni prowadził kampanię skierowaną wyłącznie do własnego elektoratu, niespecjalnie interesując się, czy, dlaczego i po co ktoś miałby głosować na konkurencję. Stąd też kampanię zdominowały tematy wcale albo bardzo luźno związane z zakresem kompetencji Parlamentu Europejskiego czy z polityką w ogóle, jak prawa środowiska LGBT czy pedofilia w Kościele. Nawet zaś kwestie teoretycznie z uczestnictwem Polski w Unii Europejskiej powiązane – jak POLEXIT czy wprowadzenie euro z pewnością nie są, póki co, aktualne ani istotne z punktu widzenia naszej najbliższej przyszłości w Unii. Jednak to jest jak z grypą, im mniej ktoś jest lekarzem, tym bardziej się zna, stąd też i w trakcie tej kampanii wszyscy mówili o wszystkim, tylko nie o faktach.

Kampania wewnętrzna

Tak PiS, jak i Koalicja Europejska chętnie zajęły wyraźne pozycje – jedni obrońców wartości tradycyjnych, drudzy europejskich. Prawdziwa kampania odbywała się jednak (jak zawsze) w obrębie list. I o ile Prawo i Sprawiedliwość jasno ustaliło, że jako całość gra na Elżbietę Kruk (co zgodnie potwierdzili niemal wszyscy znaczący politycy tej partii w województwie), a ewentualny drugi mandat dla Beaty Mazurek będzie tylko szczęśliwym bonusem, o tyle kampania KE sprowadzała się do ustalenia, kto jest bardziej europejski: Krzysztof Hetman czy Joanna Mucha.

Ten pierwszy miał jednak zdecydowanie większą motywację, co pokazał w kampanii, bo jemu właśnie kończy się kadencja europosła, a notowania PSL są na pograniczu progu wyborczego do sejmu, podczas gdy posłanka PO ma w przypadku porażki jeszcze przez pół roku miejsce w poselskich ławach i duże szanse na powrót na Wiejską po jesiennych wyborach do krajowego parlamentu.

Kogo obchodzą programy?

Niemal całkowicie nieobecne były w Lublinie tak zwane komitety trzecie. Właściwie tylko Lewica Razem przedstawiła w miarę kompletny, spójny, a przede wszystkim związany z kompetencjami Parlamentu Europejskiego program. Ale w sumie kogo on obchodzi? Pozostałe komitety przypominały o sobie zupełnie sporadycznie: Konfederacja albo atakując PiS (głównie za nadmierną uległość wobec roszczeń majątkowych ze strony USA i Izraela), albo samemu będąc atakowaną za „podejrzane kontakty ze Wschodem”.

Właściwie tylko w terenie i bardzo niemrawo kampanię prowadził także KUKIZ’15, zaś Ruch Prawdziwa Europa obecnego europosła prof. Mirosława Piotrowskiego ujawnił się dopiero wówczas, gdy… wycofał się z wyborów, jednocześnie zapowiadając jednak, że wraz z sojuszniczą Prawicą Rzeczypospolitej z całą pewnością wystąpi samodzielnie w jesiennych wyborach parlamentarnych.

I właśnie ta październikowa czy listopadowa stawka będzie najważniejszym skutkiem niedzielnego głosowania. nie zaś to kogo wyślemy na zasłużoną (?) polityczną emeryturę za 13 000 euro (ponad 56 000 złotych) miesięcznie. Tyle bowiem zarabia i otrzymuje diety europoseł. Kto by nim nie został… TAK