Kursowanie na minusie

Zarząd Powiatu Świdnickiego zastanawia się nad dalszym utrzymaniem dotowanych przez rząd przejazdów autobusowych. Obecnie w ich ramach w powiecie kursują trzy linie, lecz mimo dofinansowania przynoszą straty.


Przywrócenie zlikwidowanych w ostatnich latach połączeń autobusowych na lokalnych liniach było jedną z sztandarowych obietnic rządu przed ubiegłorocznymi wyborami parlamentarnymi. Przyjęta latem 2019 roku ustawa powołała do życia Fundusz Rozwoju Przewozów Autobusowych, który samorządom decydującym się na reaktywację takich kursów miał dopłacać złotówkę do każdego wozokilometra. Tyle, że większość samorządów uznała, że taka dopłata jest zbyt mała, by utrzymać takie połączenia. Zainteresowanie z ich strony programem jest niewielkie – znaczna część samorządów, które zdecydowały się do niego przystąpić, to gminy i powiaty, w których władze sprawuje PiS.

Ostatnio wojewoda lubelski ogłosił kolejny nabór wniosków o objęcie dopłatą kursów o charakterze użyteczności publicznej. Na składanie dokumentów samorządy miały czas do 29 maja. Kwota Funduszu zarezerwowana dla województwa lubelskiego na ten rok to 66 360 613,11 zł, a dopłata do wozokilometra ma być wyższa i wynosić nawet 3 zł.

– Dopłata ustalona została w kwocie nie wyższej niż 3,00 zł do 1 wozokilometra przewozu o charakterze użyteczności publicznej. Warunkiem uzyskania dopłaty jest sfinansowanie ze środków własnych organizatora części ceny usługi w wysokości nie mniejszej niż 10 proc. oraz zawarcie umowy o świadczenie usług w zakresie publicznego transportu zbiorowego – informuje Lubelski Urząd Wojewódzki.

W programie od samego początku uczestniczy powiat świdnicki. Na jego terenie w ramach FRPA kursują trzy linie. Obecnie mieszkańcy mają szansę dostać się ze Świdnika, m.in. do Mełgwi, Krępca, Wierzchowisk, Dominowa czy Piask. Autobusy kursują w dni powszednie rano i po południu.

Jednak, jak przyznaje starosta świdnicki Łukasz Reszka (PiS), mimo rządowej dotacji, kursy przynoszą straty. Każdego miesiąca powiat dokłada do nich około 5 tys. zł.

– W najbliższym czasie zapadnie decyzja o funkcjonowaniu powiatowej komunikacji w drugim półroczu. Mamy sygnały, na podstawie których zastanawiamy się, czy w dobie ograniczonych dochodów jednostek, kiedy trzeba ograniczać wydatki i szukać oszczędności, nie wypadałoby rozważyć ewentualnej likwidacji tych połączeń. Z drugiej strony 5 tys. zł miesięcznie na trzy linie to nie jest jakaś olbrzymia suma i będę przekonywał do utrzymania tych połączeń. Chcemy dokonać kompleksowego rozliczenia i analizy finansowej tych kursów. Zarząd zajmie się tym w czerwcu. Jednocześnie cieszy nas decyzja o zwiększeniu kwoty do wozokilometra. Będzie miała odzwierciedlenie w kosztach, które ponosimy w związku wykonywaniem przewozów – mówi starosta.

Na początku wprowadzenia linii zainteresowanie przejazdami wśród mieszkańców powiatu było niewielkie. Teraz to się zmieniło.

– Co ciekawe, w okresie epidemii zaobserwowaliśmy wzrost liczby pasażerów. Ma to związek z tym, że inni przewoźnicy działający na tych trasach zrezygnowali z wykonywania połączeń. Aby walczyć z wykluczeniem komunikacyjnym, autobusy powiatowej komunikacji kursowały bez zmian. Ale mimo większego zainteresowania ze strony pasażerów i tak musieliśmy do tych połączeń dokładać – mówi starosta Reszka.

Zdaniem radnego Dariusza Kołodziejczyka, byłego starosty świdnickiego (PSL), kursów w ramach FRPA jest zbyt mało. Za niskie jest także rządowe wsparcie na utrzymanie linii.

– Rządowe dofinansowanie to kropla w morzu faktycznych wydatków. Co do zasady idea jest bardzo dobra, ale przewoźnicy nie chcą świadczyć usług za kwoty podane przez Urząd Wojewódzki i tak jak to zwykle bywa przy szumnie zapowiadanych programach, dużo spada na barki samorządów – mówi D. Kołodziejczyk. (w)