Latarnie zgasły, ale nie z oszczędności

W ubiegłym tygodniu na ul. Spółdzielczej w Świdniku nie paliły się latarnie. Mieszkańcy zaczęli domniemywać, że zapewne w ten sposób miasto oszczędza na prądzie. Ratusz tłumaczy, że nie wyłączał ulicznego oświetlenia i póki co tego nie planuje, ale skromniejsze niż przed rokiem będą na pewno iluminacje świąteczne.


Drastyczny wzrost cen energii elektrycznej drenuje kasy samorządów. Wiele z nich, szukając oszczędności, ogranicza czas pracy ulicznego oświetlenia, albo wyłącza je w ogóle. Nic więc dziwnego, że świdniczanie widząc, że przez kilka dni z rzędu, niektóre latarnie przy ul. Spółdzielczej po zmroku nie były włączane, wysnuli wniosek, że miasto w ten sposób oszczędza.

– Sprawa wzbudziła ogromne emocje mieszkańców. To z pozoru błahe zdarzenie było zalążkiem poważnej dyskusji w internecie i snucia teorii na temat oszczędzania przez miasto na oświetleniu ulic. W praktyce miasto nie oszczędza na wyłączaniu pojedynczych latarni. Ciemność, jaka zapanowała w tym rejonie jest wynikiem awarii, zwróciłem się zatem do władz miasta o szybką reakcję i zlecenie prac serwisowych – mówi radny Marcin Magier (klub radnych burmistrza).

Ratusz potwierdza, że nie zlecał wyłączania latarni i zapewnia, że nie ma zamiaru oszczędzać w ten sposób.

– Dzięki przeprowadzonej niedawno wymianie oświetlenia ulicznego na LED-owe mamy 75 proc. oszczędności na zużyciu energii na latarniach – mówi Marcin Dmowski, zastępca burmistrza Świdnika, zaznaczając przy tym, że skromniejsze niż przed rokiem będą za to iluminacje świąteczne. – Wiemy, że to ładnie wygląda, ale zamierzamy ograniczyć ilość tych ozdób i tym samym wydatki. Oświetlona będzie na pewno choinka, która stanie w centrum.

Aby było taniej już jakiś czas temu zrezygnowano także z podświetlania budynku ratusza. Przypomnijmy, że jeszcze w sierpniu Świdnik ogłosił przetarg na dostawy prądu na potrzeby miasta, jego jednostek i oświetlenia ulicznego. Oferty, które wpłynęły okazały się stanowczo za wysokie. Postępowanie więc powtórzono, ale do drugiego przetargu nikt się nie zgłosił. Jak tłumaczy wiceburmistrz, miasto będzie musiało ogłosić kolejny przetarg, bo tak stanowią przepisy, ale bez względu na jego wynik, dostawy prądu nie są zagrożone.

– Mamy umowę z dostawcą rezerwowym, jest nim PGE Obrót. Ceny na przyszły rok są ustalone ustawowo, więc nie ma obaw, że prądu nie będzie – zapewnia M. Dmowski. (w)