Ławki dla pojedynczych patriotów

Ławka niepodległości stanęła m.in. na placu Litewskim w Lublinie

Pod koniec ubiegłego roku w Lublinie podobnie jak w ponad stu trzydziestu miastach w całym kraju, stanęły „Ławki niepodległości”. Mają być trwałą pamiątką obchodów 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości, ale choć ich wizualizacje były prezentowane już wcześniej, to wielu spośród tych, którzy zobaczyli je w naturze, ma do ich wyglądu i konstrukcji wiele zastrzeżeń.


Multimedialne ławki z możliwością odsłuchania nagranej informacji czy doładowania telefonu komórkowego są pomysłem Ministerstwa Obrony Narodowej na upamiętnienie 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Powstały dzięki dofinansowaniu, jakie samorządy, mogły otrzymać od MON o jego przyznaniu decydowała m.in. lokalizacja w miejscu powszechnie dostępnym, wysokość wkładu własnego samorządu (co najmniej 20 procent – przyp. aut.), a także propozycja nagrania dźwiękowego związanego z lokalną historią nawiązującą do odzyskania przez Polskę nieodległości, które jest emitowane przez zamontowane w ławce głośniki.

Jedna z takich ławek stanęła na placu Litewskim w Lublinie naprzeciwko Wydziału Politologii UMCS. Miejsce nie jest przypadkowe. 7 listopada 1918 roku w tym gmachu utworzony został Tymczasowy Rząd Ludowy Republiki Polskiej pod przewodnictwem Ignacego Daszyńskiego, który po kilku dniach złożył dymisję na ręce marszałka Józefa Piłsudskiego. M.in. tej historii może wysłuchać osoba, która przysiądzie na ławce. Pojedyncza osoba, bo na ławce jest siedzisko tylko dla jednego słuchacza.

Konstrukcja ławki jest zgodna z wytycznymi ministerstwa. – W sumie MON wydał na nie cztery miliony złotych – podało radio TOK FM. Ile wyniósł koszt budowy lubelskiej ławki? – Niespełna 88 tysięcy złotych, z czego dotacja wyniosła 30 tysięcy zł – mówi Katarzyna Duma, rzecznik prasowy lubelskiego ratusza.

Dwie „Ławki niepodległości” miały stanąć również w Świdniku: jedna przy al. Lotników Polskich, druga przy ul. Wyszyńskiego. Ich postawienie kosztować będzie ponad 49 tys. zł, z czego 80% pokryje dofinansowanie z MON. Będzie można na nich wysłuchać marszu Pierwszej Brygady, przemówienia marszałka Józefa Piłsudskiego i nagrań powiązanych z historią obu ulic. Będzie, bo wybrany w przetargu wykonawca nie wyrobił się w terminie i póki co ławek jeszcze nie ma.

Tymczasem przechodnie w Lublinie dopytują, czemu na ławce jest siedzisko tylko dla jednej osoby? Co ma zrobić rodzina, która chciałaby spocząć na ławce i wysłuchać emitowantych przez nią patriotycznych informacji? Czemu informacja wygłaszana jest tylko w języku polskim, a zagraniczni turyści nie będą mieli możliwości poznać naszej historii?

Projektanci ławek wyjaśniają, że konstrukcja obiektu pozwala na zamontowanie jednego, dwóch, ale też i większej ilości siedzeń, a zaprojektowana prosta forma ławki uwzględnia to, by była odporna na akty wandalizmu i próby demontażu.

Ale „Ławki niepodległości” stały się już przedmiotem drwin internautów: „Wygląda jak tekturowe pudło z jednym siedzeniem. Mogę za to dać 12,50 zł. Kto to zatwierdził?”, „Wojsko zamiast nowoczesnego sprzętu często używa starego złomu z PRL, a MON wydaje kasę na ławeczki. Szkoda słów”, „Wygląda jak skrzynia na piasek do posypywania oblodzonych chodników. Do tego to się nadaje” – to wybrane komentarze na łamach portalu demotywatory.pl. GR, JN