Liga okręgowa, 14. kolejka

Ogniwo na podium


BUG HANNA – OGNIWO WIERZBICA 0:2 (0:2)

0:1 – Knot (36), 0:2 – Skorupski (38).

BUG: Żmudziński – Trochimiuk, Pierusik, Kaliszuk, Babkiewicz, Garal, Mikulski (80 F. Jaworski), Kowalik (80 Golus), Soroka, Korszeń, Chwedoruk. Trener – Paweł Oponowicz.

OGNIWO: Wronikowski – Knot, Chlebiuk, Gałecki (89 Mazurek), Pilipczuk, Skorupski, Sobczuk, Szanfisz, Klimowicz, Piotrowski, Czmielewski (72 Zagraba). Trener – Sławomir Skorupski.

W Święto Niepodległości w Hannie rozegrano zaległe spotkanie 12. kolejki chełmskiej ligi okręgowej. Miejscowy Bug podejmował Ogniwo. – Oba zespoły przystąpiły do meczu ze sporymi problemami kadrowymi – mówi Artur Wawruszak, kierownik drużyny z Wierzbicy. – I my, i Bug, mieliśmy do dyspozycji po 13 zawodników, w tym po dwóch bramkarzy. Część osób jest na kwarantannie, niektórzy, mimo święta, musieli pracować – tłumaczy.

Wawruszak podkreśla, że władzom klubu z Hanny należą się słowa uznania. – Mamy już prawie połowę listopada, sporo ostatnio padało, a mimo to boisko w Hannie było bardzo dobrze przygotowane do gry. Nie ukrywamy, że to nam nieco ułatwiło sprawę, bo mogliśmy w końcu grać tak, jak lubimy, wieloma, często krótkimi podaniami – podkreśla.

Przewaga gości była zdecydowana. Ogniwo od początku do końca miało mecz pod kontrolą. Jeszcze przy stanie 0:0 Karol Knot mógł zdobyć bramkę, ale jeden z zawodników Bugu w ostatniej chwili wybił piłkę z linii bramkowej. W 36 min. Knot dopiął swego. – Przyjął piłkę na prawą nogę, przełożył ją szybko na lewą, czym zmylił dwóch obrońców, i mocnym strzałem z 13 m dał nam prowadzenie – opowiada kierownik drużyny Ogniwo Wierzbica.

Dwie minuty później było już 2:0 dla gości. Bohaterem akcji został grający trener Sławomir Skorupski, który precyzyjnym strzałem z 11 m pokonał Bartosza Żmudzińskiego. Ogniwo powinno wygrać zdecydowanie wyżej. Dwa razy groźnie z główki uderzał Skorupski, a w poprzeczkę trafił Konrad Klimowicz. Ten sam zawodnik zepsuł też dwie „setki”. Dwa gole mógł również zdobyć Łukasz Piotrowski.

– Warto zauważyć, że w 72 min. kontuzjowanego Jakuba Czmielewskiego w polu zastąpił nasz nominalny bramkarz Rafał Zagraba. I zagrał bardzo dobrze. Kilka razy zakręcił zawodnikami Bugu – opowiada Wawruszak. Zespół z Wierzbicy zakończył rundę jesienną na trzecim miejscu w tabeli. (kg)

Hetman obudził się po przerwie

UNIA REJOWIEC – HETMAN ŻÓŁKIEWKA 1:3 (1:0)

1:0 – K. Bohuniuk (12), 1:1 – Koprucha (54), 1:2 – Miedźwiedź (56), 1:3 – Koprucha (81).

UNIA: Pastuszak – Kloc, Karauda (78 Kalman), Górny, Czerwiński, Brzezicki (46 Parada), M. Bohuniuk, K. Bohuniuk (86 Kamiński), Rossa, Sąsiadek, Szajduk. Trener – Tomasz Sąsiadek.

HETMAN: Ścibak – Koprucha, Miedźwiedź, Wanielista, Sawicki (46 Kapłon), Puchala (86 Mielniczuk), Rycerz, Prus, Zdziebło, Małek, Krzysztoń. Trener – Piotr Kapłon.

Wicelider chełmskiej ligi okręgowej, Hetman Żółkiewka, zwyciężył w zaległym meczu 10. kolejki z Unią i to na boisku rywala. Triumf faworyzowanym podopiecznym Piotra Kapłona wcale nie przyszedł jednak łatwo.

Już w 5 min. na listę strzelców mógł wpisać się skuteczny ostatnio Paweł Szajduk, ale jego uderzenie w ostatniej chwili zablokował Mateusz Puchala. Pięć minut później po raz pierwszy groźnie zaatakowali goście. Na strzał z dystansu zdecydował się Kacper Wanielista, ale futbolówka minimalnie przeszła obok słupka bramki bronionej przez Adriana Pastuszaka. W 12 min. dobrze grający gospodarze dopięli swego. Po koronkowej akcji na listę strzelców wpisał się Karol Bohuniuk. W powietrzu zapachniało niespodzianką, gol dla Unii obudził jednak zespół z Żółkiewki.

Wyraźnie podrażnieni goście rzucili się do ataku. W 18 min. strzał Michała Rycerza pięknie sparował Pastuszak. Dwie minuty później na kolejne uderzenie z dystansu zdecydował się Wanielista, ale piłka przeleciała kilka metrów nad bramką. W 22 min. po zagraniu ręką przez jednego z zawodników gospodarzy, groźnie z rzutu wolnego z ok. 20 m uderzał Damian Koprucha, jednak i jemu zabrakło precyzji. Pięć minut później Hetman wywalczył kolejny rzut wolny. Do piłki podszedł Rafał Małek, lecz jego strzał też był niecelny. W przerwie P. Kapłon zmobilizował swoich zawodników do jeszcze lepszej i aktywniejszej gry. Zrobił to skutecznie.

Hetman zaatakował z jeszcze większym animuszem. Już w 54 min. doprowadził do wyrównania. Po kolejnej oskrzydlającej akcji zespołu z Żółkiewki piłka trafiła do Kopruchy, który trafił w słupek, by po chwili, już skutecznie, dobić własne uderzenie. Strata gola na tyle zdeprymowała gospodarzy, że ci zagapili się trzy minuty później i Patryk Miedźwiedź wyprowadził gości na prowadzenie.

Mecz na dobre powinien zakończyć się między 67, a 73 minutą. Najpierw Małek zmarnował sytuację „sam na sam” z Pastuszakiem, a później ten sam zawodnik z rzutu wolnego trafił w poprzeczkę. Unia próbowała się zrewanżować, ale grała nieskutecznie, zaś raz przed stratą gola Hetmana uratował Karol Ścibak. W 83 min. stało się jasne, że trzy punkty pojadą do Żółkiewki. Wynik meczu na 1:3 ustalił niezawodny Damian Koprucha, który wykorzystał sytuację „sam na sam” z bramkarzem Unii. (kg)

Sawena znów dostała lekcję

FRASSATI FAJSŁAWICE – SAWENA SAWIN 8:1 (5:0)

1:0 – S. Baran (7), 2:0 – S. Baran (27), 3:0 – S. Baran (30), 4:0 – S. Baran (35), 5:0 – Olech (43), 6:0 – M. Baran (59), 6:1 – Szyszko (62), 7:1 – Olech (65), 8:1 – Olech (86).

FRASSATI: Mazur – Dobrzyński, Sławacki, P. Przebirowski, M. Baran, S. Baran, Chruściel, Robak (80 Karol Błaziak), Slobodyan (72 Dunda), Olech, Kostka (70 Gieracz). Trener – Jerzy Szych.

SAWENA: Wilgocki – Suszcz, Pietruszka, Łubkowski, Jusiuk (40 Błaszczuk), Jaglewicz, Grzeluk (46 Krzeszczyk), Futa (78 Prucnal), Błaszczyk, Szyszko, Nickiel. Trener – Jacek Płoszaj.

W zaległym meczu 11. kolejki chełmskiej ligi okręgowej, w Suchodołach spotkały się drużyny z dolnej części tabeli. Jedno z większych rozczarowań tego sezonu – Frassati Fajsławice oraz kompletnie nieradzący sobie na tym poziomie rozgrywek beniaminek – Sawena Sawin. Dość powiedzieć, że goście we wcześniejszych meczach wygrali tylko raz, przegrali aż dziewięć, i stracili rekordowe 65 bramek. Faworyt mógł być więc tylko jeden, tym bardziej, że podopieczni Jerzego Szycha zdają się rozkręcać.

Tydzień temu po zaciętej walce tylko 3:4 ulegli Unii Rejowiec, a wcześniej pokonali m.in. Agros Suchawa aż 5:1. I już w 7 min. meczu z Saweną swoje show rozpoczął Sebastian Baran. Zawodnicy gości stracili piłkę przed własnym polem karnym, ta trafiła na skrzydło do wspomnianego S. Barana, który mocnym strzałem przy lewym słupku nie dał szans Rafałowi Wilgockiemu.

Między 27, a 35 min. Sebastian Baran dokonał rzeczy, wydawałoby się, niemożliwej. Najwyraźniej pozazdrościł Robertowi Lewandowskiego wyczynu z meczu z Wolfsburgiem, w którym to kapitan reprezentacji Polski w niespełna 10 minut strzelił trzy gole. Baran spróbował choć zbliżyć się do tego rekordu i w niespełna 8 min. trzy razy wpisał się na listę strzelców. Najpierw precyzyjnym uderzeniem wykończył asystę Rafała Robaka, potem skorzystał z podania od Patryka Kostki, by w końcu wykorzystać prezent od Seweryna Pietruszki i posłać futbolówkę obok bezradnego Wilgockiego. W międzyczasie, w 32 min. bramkę mógł strzelić Piotr Chruściel, ale jego uderzenie z rzutu wolnego z ok. 25 metrów było minimalnie niecelne. W 42 min. groźnie uderzał Rafał Robak. Tuż przed gwizdkiem kończącym pierwszą część meczu, piątego gola dla gospodarzy głową wbił Jacek Olech, po pięknym drośrodkowaniu Kostki.

Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie, Frassati wciąż atakowało. W 55 min. Wilgocki obronił strzał z rzutu wolnego Chruściela. Kilka minut później w dobrej sytuacji przestrzelił Kostka. W 59 min. centrę Vasyla Slobodyana strzałem głową skutecznie zakończył Marcin Baran. Dwie minuty później Sawena wyprowadziła jedną z nielicznych akcji i jedyną zakończoną bramką. Z gapiostwa obrońców gospodarzy skorzystał Jacek Szyszko. Po trzech minutach wszystko jednak wróciło do normy. Piękną oskrzydlającą akcję S. Barana strzałem z najbliższej odległości na gola zamienił J. Olech. Ten sam zawodnik kilka minut później znów pokonał Wilgockiego, ale przy przyjęciu piłki pomógł sobie ręką i sędzia jego trafienia nie uznał. Olech, mający na swoim koncie już dwa gole, dążył do zdobycia hat-tricka. Sztuka ta udała mu się w 86 min., kiedy to strzałem z 18 metrów ulokował piłkę w siatce. (kg)

Agros zgasił Znicz

AGROS SUCHAWA – ZNICZ SIENNICA RÓŻANA 3:0 (2:0)

1:0 – B. Staszewski (16), 2:0 – Boczuliński (30), 3:0 – Boczuliński (59).

AGROS: Danielczuk – Gruszczyński (75 Tomaszewski), B. Staszewski, Sekulski, Węgliński, Bilicz (68 Lejko), Hrycak, J. Bylina, Kruk, Boczuliński, S. Staszewski. Trener – Robert Wójcik.

ZNICZ: M. Skuczyński – Bryda, Orzeł, Piotr Mazurek, Ciechan, Olszyna, D. Mazurek, G. Mazurek, Kwietniewski (65 Żelisko), Zając (50 K. Mazurek), Przemysław Mazurek (85 Cichosz). Trener – Jacek Radelczuk.

Po czterech porażkach z rzędu Agros w końcu wygrał. W sobotę, 14 listopada, w zaległym meczu 13 kolejki chełmskiej ligi okręgowej, pewnie pokonał Znicz Siennica Różana.

– We wszystkich przegranych meczach mieliśmy po kilka dobrych sytuacji strzeleckich, ale graliśmy bardzo nieskutecznie. Dziś w końcu było pod tym względem nieco lepiej – mówi Robert Wójcik, trener Agrosu.

Pierwszy gol dla gospodarzy padł po dośrodkowaniu z rzutu rożnego. Pięknym strzałem głową popisał się Bartłomiej Staszewski. W 30 min. było już 2:0. Błysnął Mateusz Boczuliński, który ograł w polu karnym kilku zawodników Znicza, położył bramkarza i wbił futbolówkę do pustej bramki. – Mateusz mógł dziś strzelić z sześć bramek, kilka sytuacji „sam na sam” zmarnował – zauważa Wójcik. W 59 min. po koronkowej akcji całego zespołu Boczuliński zdobył drugiego gola i było po meczu. – Przyznam szczerze, że obawiałem się starcia ze Zniczem, zwłaszcza, że nie graliśmy ostatnio najlepiej. Kilku zawodników wróciło jednak do składu, w końcu mieliśmy do dyspozycji bramkarza i od razu nasza gra wyglądała dobrze. Runda zakończyła się dla nas pomyślnie i z optymizmem czekamy wiosny – podsumowuje Wójcik.

Jacek Radelczuk, trener Znicza, zauważa, że pierwsza połowa starcia z Agrosem była dość wyrównana. – Tyle, że tylko gospodarze strzelali bramki, my byliśmy nieskuteczni. Po zmianie stron Suchawa kontrolowała już przebieg boiskowych wydarzeń – dodaje. Znicz miał szansę odwrócić losy meczu, ale w 65 min. Karol Orzeł nie wykorzystał rzutu karnego. – Nie trafił w bramkę – informuje Radelczuk. Nad tym elementem gry zawodnicy z Siennicy Różanej muszą popracować. To już czwarta zmarnowana przez nich jedenastka w tej rundzie (po meczach z Ruchem Izbica, Saweną Sawin oraz Startem Regent Pawłów). Znicz z Agrosem przegrał, ale jesień może uznać za dość udaną. – Zdobyliśmy 15 punktów i jesteśmy w środku tabeli. Takie cele sobie zakładaliśmy – mówi Radelczuk. (kg)

Sawena znów bez punktów

SAWENA SAWIN – START REGENT PAWŁÓW 1:3 (0:2)

0:1 – Góra (15), 0:2 – Kiejda (20), 1:2 – Jaglewicz (60), 1:3 – Kiejda (82).

SAWIN: Wilgocki – Błaszczyk, Pietruszka, Łubkowski, Kierepka (80 Krzeszczuk), Futa (46 Stopa), Matejek (46 Suszcz), Szyszko, Jusiuk, Jaglewicz, Nyckiel. Trener – Jacek Płoszaj.

START: Kość – Kamil Kister (80 Szokaluk), Rossa, Sołtys, Karabacz (55 Żukowski), Kaczmarczyk, Terlecki, Kiejda, Socha (60 Bobrowski), Dębiec (85 Kozieł), Góra (75 Pietrykowski). Trener – Kamil Góra.

Po serii wysokich porażek zawodnicy i sztab szkoleniowy Saweny Sawin liczyli na jakieś punkty w starciu ze Startem Regent Pawłów. – I zagraliśmy całkiem dobre spotkanie, jedno z lepszych w tej rundzie, tylko co z tego, skoro zupełnie przespaliśmy początek meczu i zanim się obejrzeliśmy, było 0:2 – mówi Jacek Płoszaj, trener Saweny.

W 15 min. gości na prowadzenie wyprowadził grający trener Kamil Góra, który popisał się pięknym uderzeniem ze skrzydła i piłka wpadła za tzw. kołnierz bramkarzowi gospodarzy. – Zawodnik Startu chyba chciał dośrodkować i z tego dośrodkowania wyszedł skuteczny strzał – mówi Płoszaj. Kilka minut później obrońcy Saweny wybili piłkę wprost pod nogi Konrada Kiejdy, który mocnym strzałem nie dał szans Wilgockiemu. – W 24 min. powinniśmy zdobyć gola, ale Jusiuk przestrzelił rzut karny – mówi Płoszaj.

Sawena nie grała źle. W słupek uderzył Adrian Futa, z kolei Jacek Szyszko nie trafił do pustej już bramki Startu. W 60 min. gospodarze w końcu się przełamali. Po ładnej akcji Jakub Jaglewicz znalazł się sam na sam z Kościem i zrobiło się 1:2. – Uwierzyliśmy, że mamy szansę na korzystny wynik. Atakowaliśmy, ale trochę nieporadnie. I w końcówce Pawłów nas dobił – opowiada trener zespołu z Sawina. W 82 min. gospodarze stracili piłkę w środku boiska. Kiejda zauważył, że Rafał Wilgocki znajduje się kilkanaście metrów przed bramką i strzałem z ponad 40 m przelobował bramkarza Saweny. – Nie zagraliśmy dziś najlepiej, mieliśmy trochę szczęścia. Najważniejsze jednak, że wygraliśmy – podsumowuje Kamil Góra. (kg)

Sensacja wisiała na wniosku

HETMAN ŻÓŁKIEWKA – BUG HANNA 3:2 (1:2)

0:1 – Chwedoruk (15), 0:2 – Chwedoruk (25), 1:2 – Miedźwiedź (37), 2:2 – Miedźwiedź (56), 3:2 – Koprucha (70).

HETMAN: Ścibak – Ździebło, Wanielista, Widz, Małek, Miedźwiedź, Krzysztoń, Puchala (75 Prus), Sawicki, Hojda (46 Kapłon, 80 Mielniczuk), Koprucha. Trener – Piotr Kapłon.

BUG: Żmudziński – Babkiewicz, Kaliszuk, Pietrusik (30 Korszeń), Trochimiuk (75 Golus), Piotrowski (90 F. Jaworski), Kowalik, Mikulski, Soroka, Baran, Chwedoruk. Trener – Paweł Oponowicz.

By zostać samodzielnym liderem chełmskiej okręgówki po rundzie jesiennej, Hetman musiał wygrać zaległy mecz 11 kolejki z Bugiem Hanna. I był zdecydowanym faworytem, tym bardziej, że grał u siebie. Tymczasem mecz zdecydowanie lepiej zaczęli goście. W 15 i 25 min. Mateusz Chwedoruk, jeden z najlepszych strzelców ligi, dostał dwa dobre podania ze środka pola i dwa razy pokonał w akcjach „sam na sam” Karola Ścibaka. 2:0 dla Bugu i konsternacja na boisko w Żółkiewce.

– Chyba za szybko strzeliliśmy te bramki, gospodarze mieli sporo czasu by odrobić straty – zauważa Hubert Kowalik, zawodnik Bugu. – Kto wie jakby potoczył się mecz gdyby nie sytuacja z 30 min. Kontuzji dostał nasz podstawowy obrońca Pietrusik, a nie mieliśmy na ławce kogoś kto by go zastąpił. Padło na mnie, a to nie jest moja nominalna pozycja, później w obronie grał też Tomek Soroka, również nieprzyzwyczajony do takiej roli – zauważa Kowalik.

Andrzej Koprucha, kierownik drużyny Hetmana, przyznaje, że gospodarze zlekceważyli rywali. – Chłopcy myśleli, że pójdzie lekko, łatwo i przyjemnie, i przespali pół godziny meczu. Obudzili się dopiero, jak było 0:2 – mówi. Jeszcze przed przerwą kontaktową bramkę dla gospodarzy zdobył Patryk Miedźwiedź, mocnym uderzeniem z dystansu. W przerwie Piotr Kapłon, trener Hetmana, zmobilizował swoich zawodników do lepszej gry i większej aktywności. Szybko przyniosło to skutek. W 56 min. było już 2:2. Po podaniu od Sawickiego ponownie Żmudzińskiego pokonał Miedźwiedź. Gola na wagę trzech punktów zdobył dla Hetmana Damian Koprucha. – Strzelił głową po dośrodkowaniu z rzutu rożnego – mówi A. Koprucha. – Mieliśmy okazje na kolejne bramki, Damian miał ze trzy setki, Małek i Miedźwiedź też mogli zdobyć gola. Najważniejsze, że zdobyliśmy trzy punkty i jesteśmy liderem ligi po rundzie jesiennej – podsumowuje A. Koprucha.

Hubert Kowalik zauważa, że przegraną 2:3 z Hetmanem, zawodnicy Bugu przed meczem… braliby w ciemno, bo obawiali się klęski. – Biorąc jednak pod uwagę fakt, że prowadziliśmy w Żółkiewce 2:0, pozostał niedosyt. Byliśmy blisko sensacji, szkoda tej porażki – podsumowuje. (kg)

Tabela

1. Hetman 13 37 58-21
2. Brat 13 35 65-17
3. Ogniwo 13 29 39-23
4. Orzeł 13 23 32-19
5. Spółdzielca 13 21 25-14
6. Unia 13 18 30-28
7. Granica 13 18 33-28
8. Znicz 13 15 14-26
9. Ruch 13 13 24-33
10. Start/Regent 13 12 24-36
11. Frassati 13 11 30-40
12. Agros 13 11 31-40
13. Bug 13 9 22-44
14. Sawena 13 4 17-76