Liga okręgowa, 3. kolejka

fot. facebook.com/AgrosSuchawa

Hetman wygrał ledwo, ledwo…


HETMAN ŻÓŁKIEWKA – FRASSATI FAJSŁAWICE 3:2 (0:0)

1:0 – Sawicki (55), 2:0 – Małek (64 karny), 3:0 – Sawicki (85) 3:1 – Chruściel (87 karny), 3:2 – Robak (90+3).

HETMAN: K. Ścibak – Ździebło, Zielonka, Wanielista, Gaborski, Krzysztoń, Puchala, Sawicki, Miedźwiedź, Rycerz (58 Prus), Małek (86 Kapłon). Trener – Piotr Kapłon.

FRASSATI: Mazur – K. Przebirowski (46 Madeja), Robak, P. Przebirowski, M. Baran, Policha (58 Dobrzyński), Dunda (46 Chruściel), Suszek, Slobodyan, Kostka, Olech. Trener – Jerzy Szych.

Czerwona kartka: Ździebło (H) w 69 min. za faul.

Hetman po dwóch wygranych nad bardzo mocnymi przeciwnikami, Granicą i Ogniwem, rozegrał słabsze spotkanie, a mimo to wygrał. – Pierwsza połowa w naszym wykonaniu była naprawdę słaba, mimo że mogliśmy pokusić się o co najmniej dwa gole. Drużynę gości przed utratą bramki ratowały słupek i poprzeczka – mówił po meczu Andrzej Koprucha, kierownik drużyny Hetmana. – Bardzo dobrze natomiast grało Frassati. Muszę przyznać, że wysoko ustawiło nam poprzeczkę i mieliśmy problemy. Goście do przerwy też stworzyli sobie dogodne sytuacje, mieli m.in. słupek.

Po zmianie stron Hetman szybko zdobył dwie bramki. – I wydawało się, że wszystko pójdzie już łatwo, tymczasem straciliśmy zawodnika. Piotr Ździebło sfaulował na czerwoną kartkę i przez ponad 20 minut graliśmy w dziesiątkę. Było ciężko, bo Frassati zaatakowało. Mimo to zdobyliśmy trzeciego gola i chyba za szybko uwierzyliśmy, że ten mecz już wygraliśmy. Goście, muszę ich pochwalić, grali do samego końca i do ostatniego gwizdka sędziego drżeliśmy o wynik. Zdobyli dwie bramki, wykorzystując grę w przewadze. Całe szczęście, że udało się zwyciężyć i dopisujemy sobie kolejne trzy punkty. Zagraliśmy bez Damiana Kopruchy, który leczy kontuzję, dlatego też nasza gra wyglądała inaczej, niż we wcześniejszych meczach – dodaje kierownik drużyny Hetmana. (r)

Dwie odmienne połowy

SAWENA SAWIN – RUCH IZBICA 2:2 (2:0)

1:0 – Jusiuk (30), 2:0 – Futa (43), 2:1 – Binek (48), 2:2 – P. Lewandowski (57).

SAWENA: Wilgocki – Łubkowski, Pietruszka, Stopa (46 Błaszczuk, 65 Prucnal), Kierepka, Matejek, Lipko (57 Grzeluk), Futa, Jaglewicz, Korkosz, Jusiuk. Trener – Jacek Płoszaj.

RUCH: Sasim – Kaszak (34 A. Wlizło), Hopko, Babiarz, Kalita, M. Wlizło, P. Lewandowski, G. Lewandowski, Banach (46 Binek), Stępniak (50 Witkowski). Trener – Andrzej Rycak.

Czerwone kartki: Babiarz (R) w 12 min. za faul oraz Kierepka (S) w 53 min. za dwie żółte.

Mimo, że już od 12 min. Ruch grał w osłabieniu (czerwoną kartkę za faul na Jaglewiczu zobaczył Babiarz), to właśnie goście byli bliżsi zwycięstwa w Sawinie. – Jechaliśmy tu po trzy punkty, byliśmy lepsi, ale w pierwszej połowie straciliśmy dwa gole po naszych błędach, a przez cały mecz byliśmy bardzo nieskuteczni. Dość powiedzieć, że „setek” nie wykorzystali dziś Gabriel Lewandowski, Binek, czy Kuba Witkowski. W drugiej połowie praktycznie nie schodziliśmy z połowy przeciwnika, ale brakowało nam precyzji – mówi Andrzej Rycak, trener zespołu z Izbicy. Według Jacka Płoszaja, trenera Saweny, w pierwszej połowie to zespół gospodarzy był lepszy. – Pięknego gola silnym strzałem z pierwszej piłki zdobył Jusiuk, potem akcję „sam na sam” wykorzystał Futa – opowiada Płoszaj. – Niestety, zaraz na początku drugiej połowy Ruch zdobył kontaktowego gola i z moim zawodników jakby uszło powietrze. Ostatecznie myślę, że remis nikogo nie krzywdzi – dodaje Płoszaj. (kg)

Granica rozstrzelana w Wierzbicy

OGNIWO WIERZBICA – GRANICA DOROHUSK 6:1 (1:0)

1:0 – Klimowicz (19), 2:0 – Pilipczuk (50 wolny), 3:0 – Pilipczuk (55 karny), 3:1 – Drzewicki (79), 4:1 – Knot (85), 5:1 – Skrochocki (87), 6:1 – Knot (90).

OGNIWO: Zagraba – Kozaczuk (46 Kłos), Pilipczuk, Ciechoński, Sobczuk (46 Piotrowski), Chlebiuk, Skorupski, Szanfisz (62 Gałecki), Klimowicz (62 Skrochocki), Knot, Bąk (80 Nowaczek). Trener – Sławomir Skorupski.

GRANICA: W. Ruszkiewicz – Antoniak (80 Kozaczuk), Słomka (58 Maliszewski), Kaper, Komosa, Poznański, Rondoś, Świderski (20 Swatek), Gregorczuk, Denkiewicz (30 Prucnal), Drzewicki. Trener – Marek Grzywna.

Czerwona kartka: Poznański (G) w 55 min. za dwie żółte.

Nie takiego początku sezonu spodziewali się kibice w Dorohusku. Granica miała bić się o czołowe lokaty tymczasem po trzech kolejkach ma na koncie zaledwie 1 punkt i dwie wysokie porażki, tydzień temu z Hetmanem Żółkiewka, a w ostatnią niedzielę w Wierzbicy z Ogniwem. – Do straty pierwszej bramki w 19 min. byliśmy lepsi, potem zeszło z nas powietrze, w naszej grze zapanował chaos – mówi Konrad Czebiera, wiceprezes Granicy. Po ostatnim gwizdku Czebiera dodał: – Należy zapomnieć o walce o awans i skupić się na walce o utrzymanie, zwłaszcza, że z ligi pewnie będą spadały dwie lub trzy drużyny – skomentował. Artur Wawruszak, kierownik drużyny Ogniwo Wierzbica, zauważa, że jego zespół na patent na Granicę.

– Gra z nimi jakoś wyjątkowo nam leży, dziś nie było inaczej. Wygraliśmy wysoko i zasłużenie, ani przez chwilę korzystny dla nas wynik nie był zagrożony – mówi Wawruszak. Pierwszy gol dla zespołu z Wierzbicy padł po precyzyjnym podaniu Chlebiuka do Klimowicza, który w akcji „sam na sam” przerzucił piłkę nad Ruszkiewiczem. Potem koncert gry dał Pilipczuk najpierw trafiając z rzutu wolnego, a potem z rzutu karnego podyktowanego za faul na Szanfiszu. Końcowe 30 minut należały do pary Knot – Skrochocki. Skrochocki pojawił się na boisku w 62 min., a i tak zdążył zaliczyć dwie asysty przy golach Knota i sam strzelił jedną z bramek. (kg)

Znicz zgasł w ostatniej minucie

SPÓŁDZIELCA SIEDLISZCZE – ZNICZ SIENNICA RÓŻANA 1:0 (0:0) 1:0 – Daniel Orłowski (90+3 karny).

SPÓŁDZIELCA: P. Pawlak – Borek (46 Iwaniuk), Grzesiuk, Damian Orłowski, Daniel Orłowski, Okoń (80 Jędruszczak), Dziewulski, Nazarewicz (89 Pasternak), A. Pawlak, Stefańczuk, Lechowski. Trener – Dariusz Kuchta.

ZNICZ: Skuczyński – Ciechan, P. Mazurek, Orzeł, Bryda, Olszyna, Pieczonka (60 Krukowski, 70 Zając), Mróz (55 Kwietniewski), K. Mazurek, D. Mazurek, G. Mazurek. Trener – Jacek Radelczuk.

Niesiony zwycięstwem nad Agrosem (tydzień temu w Suchawie było 4:2 dla Spółdzielcy) zespół z Siedliszcza dobrze zaczął sobotnią potyczkę ze Zniczem Siennica Różana. – Już w 3 min. powinno być 1:0, ale Marek Stefańczuk trafił w słupek – mówi Dariusz Kuchta, trener Spółdzielcy. Trzy minuty później aktywny Stefańczuk znów groźnie uderzał, ale i tym razem zabrakło mu precyzji. – Po 10 minutach mecz się wyrównał, dużo było walki w środku pola, mało sytuacji podbramkowych – opowiada Kuchta. Tuż przed przerwą w dobrej sytuacji znalazł się Lechowski, ale jego silny strzał obronił Skuczyński. – W przerwie powiedziałem moim zawodnikom by byli bardziej agresywni w walce o piłkę, ale paradoksalnie mając przewagę omal nie straciliśmy gola – mówi Kuchta.

W 77 min. Znicz przeprowadził kontratak, który powinien zakończyć się bramką. W sytuacji „sam na sam” z Przemysławem Pawlakiem znalazł się Alan Olszyna, ale bramkarz Spółdzielcy nie dał się zaskoczyć. Gdy wydawało się już, że mecz zakończy się bezbramkowym wynikiem w 93 min. Stefańczuk zdecydował się na kolejny indywidualny rajd. – Minął jednego z obrońców Znicza i został wycięty przez drugiego, ewidentny karny – podkreśla Kuchta. Jedenastkę pewnie wykorzystał Daniel Orłowski i trzy punkty zostały w Siedliszczu. (kg)

Sprawiedliwy remis

UNIA REJOWIEC – AGROS SUCHAWA 2:2 (1:1)

0:1 – Hrycak (33), 1:1 – Szajduk (44 karny), 2:1 – Szajduk (55 karny), 2:2 – Kruk (77 karny).

UNIA: Pastuszak – Kwiatosz, Rossa, Kloc, Brzezicki, Szajduk, Czerwiński, Niezbecki, Karauda, Górny (87 Parada), K. Bohuniuk (58 Szczepanik). Trener – Tomasz Sąsiadek.

AGROS: Wasylik – Mikulski (58 J. Bylina), B. Staszewski, K. Staszewski (65 Karczewski), Kruk, Lejko (58 Gruszczyński), Hrycak, Witkowski, Węgliński (46 M. Bylina), Boczuliński, S. Staszewski. Trener – Robert Wójcik.

Remis nie krzywdzi żadnej z drużyn. Ogólnie oba zespoły nie stworzyły interesującego widowiska. – Zagraliśmy słabo, Unia też niczym szczególnym nas nie zaskoczyła – mówił po spotkaniu trener gości Robert Wójcik. – Można powiedzieć, że taka „kaszanka” z obu stron. Moi zawodnicy na treningach naprawdę dobrze wyglądają, frekwencja jest zadowalająca, a przychodzi mecz i zapominają jak się gra w piłkę. Musimy sobie po męsku porozmawiać, bo tak grać nie możemy. W dodatku dziś sędzia podyktował aż trzy karne, niektóre decyzje dla mnie były niezrozumiałe – dodał szkoleniowiec gości.

Tomasz Sąsiadek, trener Unii, żałował dwóch sytuacji z drugiej połowie. – Przy stanie 2:1 zdobyliśmy gola, ale sędzia odgwizdał spalonego. Nie wiem, czy miał rację, nie dyskutuję, wydawało się, że wszystko było w porządku. Później wyszliśmy z szybkim kontratakiem, Niezbecki zamiast grać wzdłuż bramki do wbiegających w pole karne partnerów, uderzył w krótki róg i nie trafił.

Szkoda tej sytuacji, bo gdybyśmy strzelili trzecią bramkę, Agros mógłby się nie podnieść. Pierwszy gol dla nas to strzał Niezbeckiego, po którym zawodnik gości w swoim polu karnym zagrał piłkę ręką i sędzia podyktował jedenastkę. Drugi karny to konsekwencja faulu na Karolu Bohuniuku. Dla Agrosu natomiast arbiter podyktował zupełnie niezrozumiałą dla nas jedenastkę. Ostatecznie padł remis, wynik ten, w mojej ocenie, i ocenie trenera Wójcika, nie krzywdzi żadnego z zespołów – dodaje Tomasz Sąsiadek. (r)

Kanonada Brata w Hannie

BUG HANNA – BRAT CUKROWNIK SIENNICA NADOLNA 1:6 (1:0)

1:0 – Chwedoruk (4), 1:1 – Suduł (47), 1:2 – Arnold Kister (55), 1:3 – Dubaj (57), 1:4 – Arnold Kister (60 karny), 1:5 – Kniażuk (86), 1:6 – Wędzina (90).

BUG: Żmudziński – – Babkiewicz, Kaliszuk (65 Ignatiuk), Soroka, Trochimiuk (65 Tarnacki), Mikulski (46 J. Jaworski), Kowalik, Korszeń (46 Trzeciak), Bojarczuk (70 Baj), Pietrusik, Chwedoruk. Trener – Paweł Oponowicz.

BRAT: K. Jopek – Kniażuk, Ignaciuk, Zdunek, Aleksander Urbański (75 K. Szadura), Adam Urbański, Wędzina, Arnold Kister, Malinowski, Dubaj, Suduł. Trener – Andrzej Ignaciuk.

Gdy już w 4 min. na listę strzelców wpisał się niezawodny Mateusz Chwedoruk, nic nie wskazywało na to, że gospodarze dostaną lanie od Brata. – Tydzień temu zagraliśmy złą pierwszą połowę w Pawałowie, a bardzo dobrą drugą. Dziś było odwrotnie. O ile pierwsze 45 minut meczu z Bratem było w naszym wykonaniu OK, schodziliśmy przecież do szatni prowadząc, o tyle w drugiej połowie zupełnie stanęliśmy i przyglądaliśmy się na to co zrobią goście – ocenia Paweł Oponowicz, trener Bugu. Andrzej Ignaciuk, grający opiekun zespołu z Siennicy Nadolnej, mówi z kolei, że Brat powinien wbić Hannie nawet 12 bramek.

– Sam Sebastian Suduł miał z pięć stuprocentowych sytuacji, a wykorzystał tylko jedną – mówi Ignaciuk. – W pierwszej połowie Bug jeszcze dobrze się bronił, miał też sporo szczęścia, ale jak się stwarza tyle sytuacji, co my dzisiaj, to w końcu coś musi wpaść. No i w drugiej połowie worek z bramkami się rozwiązał – podkreśla trener zespołu z Siennicy Nadolnej. Gole dla Brata padały po koronkowych akcjach całego zespołu. – Szczególnej urody było trafienie Kniażuka na 5:1. Rozklepaliśmy rywali kilkoma podaniami rozgrywając akcję od bramki – mówi Ignaciuk. Brat świetnie zaczął sezon. Wygrał wszystkie trzy mecze, prowadzi bo ma lepszy stosunek bramek od Hetmana Żółkiewka, który też na razie tylko wygrywa. (kg)

Orzeł był cierpliwy

ORZEŁ SREBRZYSZCZE – START REGENT PAWŁÓW 3:1 (1:1)

1:0 – K. Olęder (11), 1:1 – Dębiec (30), 2:1 – K. Olęder (57), 3:1 – Dubaczyński (75).

ORZEŁ: Wikło – Omelko, Bazela, Malinowski, Kraszkiewicz, Tomaszewski (37 Dubaczyński), Sz. Tatysiak (80 Binkiewicz), M. Olender (70 Kopeć), A. Olender, Adamiec, K. Olęder (70 Ł. Tatysiak). Trener – Waldemar Kogut.

START: Bobrowski – Sołtys (65 Żukowski), Studziński (85 Wasiński), Mazurek, Siepsiak, Karabacz, Dębiec, Jakóbczyk, Rutkowski (75 Żuk), Rossa, Kaczmarczyk (46 Kaszczuk). Trener – Kamil Góra.

– Dziś przyszło nam grać z wymagającym, wysokim przeciwnikiem, który, zwłaszcza w pierwszej połowie, dobrze radził sobie z naszymi atakami – przyznał po meczu Waldemar Kogut, trener Orła. Gospodarze dobrze zaczęli, już w 11 min. Kamil Olęder po podaniu ze skrzydła strzałem z 7 m pokonał Bobrowskiego. – Goście nastawili się na kontrataki i jeden z nich dał im gola. Do przerwy było więc 1:1.

Powiedziałem w szatni zawodnikom by byli cierpliwi, cały czas grali swoje, a goście w końcu będą musieli opaść z sił. To się sprawdziło – mówi W. Kogut. W II połowie Orzeł nastawił się na grę skrzydłami i wbijanie piłek w pole karne gości. A, że ci nie byli już tak czujni i precyzyjni jak przed przerwą, zespół ze Srebrzyszcza dopiął swego i zgarnął trzy punkty. Szczególnie ładne trafienie zaliczył na 3:1 Dubaczyński po solowym rajdzie. – Przegraliśmy na własne życzenie, bo byliśmy nieskuteczni – mówi Kamil Góra, trener Startu Regent. W pierwszej połowie zmarnowaliśmy co najmniej cztery „setki”. Musimy popracować nad skutecznością – dodaje. (kg)

Tabela

1. Brat 3 9 11-2
2. Hetman 3 9 12-5
3. Orzeł 3 7 8-3
4. Ogniwo 3 6 10-7
5. Spółdzielca 3 6 5-3
6. Agros 3 4 12-8
7. Bug 3 4 6-9
8. Sawena 3 4 6-10
9. Start 3 3 5-5
10. Znicz 3 3 3-4
11. Ruch 3 1 5-8
12. Frassati 3 1 5-9
13. Granica 3 1 5-13
14. Unia 3 1 3-10