Liga okręgowa, 5. kolejka

Remis na szczycie


HETMAN ŻÓŁKIEWKA – BRAT CUKROWNIK SIENNICA NADOLNA 2:2 (0:1)

0:1 – Suduł (9), 0:2 – Suduł (57), 1:2 – Rycerz (67), 2:2 – Rycerz (80).

HETMAN: Ścibak – Ździebło, Hojda (28 Sawicki), Wanielista, Widz (70 Kapłon), Małek, Rycerz, Miedźwiedź, Krzysztoń, Puchala, Koprucha. Trener – Piotr Kapłon.

BRAT: Jopek – Zdunek, Kniażuk, Ignaciuk, Aleksander Urbański, Witka (70 Hus), A. Wędzina, P. Szadura, Dubaj (80 Adam Urbański), Sawa, Suduł. Trener – Andrzej Ignaciuk.

W Żółkiewce spotkały się dwie drużyny, które w dotychczasowych meczach zgromadziły komplet punktów. Hetman już w 8 min. mógł wyjść na prowadzenie, ale świetną interwencją w sytuacji „sam na sam” popisał się Kamil Jopek. Brat zaatakował minutę później i od razu strzelił gola. Trafienie zaliczył niezawodny Sebastian Suduł, a asystował Paweł Szadura.

– Pierwsza połowa przebiegała pod nasze dyktando – mówił po meczu trener gości Andrzej Ignaciuk. – Byliśmy groźniejsi pod bramką przeciwnika, mieliśmy więcej klarownych sytuacji. Krystian Sawa miał piłkę do pustej bramki, ale futbolówka podskoczyła na nierównościach i gola nie było. Powinniśmy prowadzić do przerwy różnicą dwóch, a może nawet trzech trafień.

Po zmianie stron Brat podwyższył prowadzenie. Sawa zagrał do Suduła, a najlepszy strzelec gości wpakował piłkę do siatki. Hetman ruszył do ataków i w 67 min. zdobył kontaktowego gola. Brat odpowiedział akcją w 72 min. Stuprocentowej sytuacji nie wykorzystał jednak Jakub Dubaj. W 80 min. Michał Rycerz doprowadził do remisu.

– Prowadząc dwoma bramkami straciliśmy dwa identyczne gole, po wrzutach z autu. Zawodnik Hetmana rzucał piłki na drugi słupek, a że boisko w Żółkiewce jest bardzo wąskie, gospodarze wykorzystują to i stwarzają zagrożenie pod bramką przeciwnika. W tym meczu mieli więcej autów na wysokości naszego pola karnego, niż rzutów rożnych. W końcówce mieliśmy jeszcze okazję, by zdobyć zwycięskiego gola, ale nie wykorzystał jej Suduł. Mógł zdobyć hat-tricka. Wynik nie uległ już zmianie, pozostał niedosyt, bo powinniśmy to spotkanie rozstrzygnąć na swoją korzyść. W tym meczu byliśmy zespołem nieco lepszym od gospodarzy – dodaje A. Ignaciuk.

Andrzej Koprucha, kierownik drużyny Hetmana, przyznaje, że Brat wysoko ustawił poprzeczkę. – Goście bardzo dobrze zagrali. Nasz zespół ma swoje problemy, Bartosz Widz i Damian Koprucha są po kontuzjach, zatem nie byli gotowi na 100 procent. Mecz do końca trzymał jednak w napięciu, bo w doliczonym czasie mieliśmy stuprocentową okazję i Brat też miał – stwierdził A. Koprucha. – Oba gole dla naszej drużyny padły po wrzutach z autu. Ten element gry świetnie opanował Kacper Wanielista, który bardzo daleko wrzucał piłki. Przy pierwszej sytuacji Rycerz obrócił się i strzelił nie do obrony, w drugiej popisał się ładnym uderzeniem głową. (r)

Ruch wciąż bez wygranej

SPÓŁDZIELCA SIEDLISZCZE – RUCH IZBICA 0:0

SPÓŁDZIELCA: Pawlak – Daniel Orłowski, Lechowski (85 Jędruszak), Grzesiuk, Damian Orłowski, Stefańczuk, Dziewulski (70 Roczon), Mroczek, Iwaniuk, Pawlak, Osoba. Trener – Dariusz Kuchta.

RUCH: Sasim – M. Wlizło, Hopko, Babiarz, Kalita, Binek (80 Witkowski), P. Lewandowski, G. Lewandowski, A. Wlizło (46 Banach), Szymczuk (65 Stępniak), Gałka. Trener – Andrzej Rycak.

Pięć spotkań, trzy remisy i dwie porażki. Sobotni mecz w Siedliszczu nie zmienił słabej statystyki Ruchu. Drużyna w Izbicy wciąż nie wygrała w tym sezonie żadnego spotkania. – Liczyliśmy na przełamanie właśnie w starciu ze Spółdzielcą – mówi Andrzej Rycak, trener Ruchu Izbica. – I w tym meczu byliśmy lepsi, powinniśmy wygrać, ale po raz kolejny zagraliśmy bardzo nieskutecznie – dodaje. Goście mogli objąć prowadzenie już w 5 min. Po rzucie rożnym groźnie uderzał Arkadiusz Wlizło, ale Przemysław Pawlak był na posterunku. – Przed przerwą mieliśmy jeszcze dwie „setki”, ale nie wykorzystali ich Patryk i Gabriel Lewandowscy – relacjonuje Rycak. – Po zmianie stron zagraliśmy dużo gorzej, praktycznie nie stworzyliśmy zagrożenia pod bramką Spółdzielcy. Tyle, że i gospodarze nie grali lepiej – dodaje trener Ruchu. Podopieczni Dariusza Kuchty próbowali strzelać z dystansu (Dziewulski, Stefańczuk, Daniel Orłowski), ale mieli wyraźnie rozregulowane celowniki. Przełomowa mogła być 58 min., gdy po rzucie rożnym do siatki Ruchu trafił Daniel Orłowski. Zawodnicy Spółdzielcy zaczęli się cieszyć, ale sędzia dopatrzyć się „spalonego” i gola nie uznał. W 86 min. groźnie uderzał Roczon, ale piłka minimalnie minęła słupek bramki bronionej przez Sasima. (kg)

Rozstrzelali Sawenę

UNIA REJOWIEC – SAWENA SAWIN 6:0 (2:0)

1:0 – T. Sąsiadek (18), 2:0 – Czerwiński (41), 3:0 – Kowalczyk (73), 4:0 – Czerwiński (78), 5:0 – Szajduk (83), 6:0 – T. Sąsiadek (87).

UNIA: Pastuszak – Kloc, Karauda (74 Czajka), Czerwiński (85 Kalman), M. Bohuniuk, Bogusz, Rossa, Sąsiadek (88 Jersak), Kwiatosz (72 Górny), Szajduk, Parada (68 Kowalczyk). Trener – Tomasz Sąsiadek.

SAWENA: Wilgocki – Suszcz, Pietruszka, Matejek, Łubkowski, Jusiuk, Jaglewicz, R. Stopa, D. Stopa, Lipko, Czuj (46 Futa, 72 Prucnal). Trener – Jacek Płoszaj.

Do piątej kolejki musieli czekać kibice z Rejowca, by ich Unia odniosła pierwsze zwycięstwo w lidze. I od razu było ono bardzo okazałe. – Wygraliśmy zasłużenie, chłopaki bardzo się starali, no i w końcu nie zawiodła skuteczność – mówi Marcin Palonka z Unii. Jednym z bohaterów spotkania był grający trener ekipy z Rejowca – Tomasz Sąsiadek. To on rozpoczął i zakończył strzelane. Na 1:0 trafił w 18 min. silnym uderzeniem z ok. 10 m, a na 6:0 z podobnej odległości technicznym strzałem w tzw. krótki róg. W dodatku miał też udział przy trzecim golu, zaliczając asystę. – Mogliśmy wygrać wyżej, ale dwa razy po strzałach Czajki i Kalmana piłka trafiła w poprzeczkę. Ponadto jeszcze przy stanie 0:0 w 10 min. Szajduk nie wykorzystał rzutu karnego. Dobrze interweniował bramkarz gości – opowiada Palonka.

Jacek Płoszaj, trener Saweny, zauważa, że przy stanie 0:2 na początku drugiej połowy goście mieli trzy dobre okazje strzeleckie, a najlepszą zmarnował Futa, nie trafiając do bramki z 10 metrów. – Żadnej nie wykorzystaliśmy, a gdy Unia trafiła na 3:0 moja drużyna zupełnie się załamała i stanęła. W efekcie w 15 minut straciliśmy kolejne cztery bramki – mówi Płoszaj. (kg)

Agros rozczarował

ORZEŁ SREBRZYSZCZE – AGROS SUCHAWA 5:0 (1:0)

1:0 – M. Olender (45), 2:0 – Adamiec (62), 3:0 – K. Olęder (67), 4:0 – A. Olender (80), 5:0 – Trusiuk (88).

ORZEŁ: Wikło – Malinowski (70 Nazaruk), Binkiewicz, Kraszkiewicz (65 Trusiuk), Dziewulski (46 Dubaczyński), Omelko, M. Olender, S. Kogut, A. Olender, Adamiec (75 Sz. Tatysiak), K. Olęder (75 Ł. Tatysiak), Trener – Waldemar Kogut.

AGROS: Wasylik – Kruk (46 Kowalewski) K. Staszewski, B. Staszewski (75 Bilicz), Mikulski, Lejko (55 Witkowski), Tomaszewski (46 Hrycak), Karczewski, J. Bylina (75 Gruszczyński), Boczuliński, S. Staszewski. Trener – Robert Wójcik.

Poprzedni sezon chełmskiej okręgówki Agros zakończył na trzecim miejscu. Wydawało się, że podopieczni Roberta Wójcika mogą w nowym sezonie włączyć się w walkę o awans do IV ligi. Tymczasem rozczarowują. W pięciu meczach wygrali tylko raz, dwa razy zremisowali, dwa razy przegrywali. W sobotę dostali porządną lekcję piłki nożnej od Orła.

– Wynik mówi sam za siebie, wygraliśmy pewnie i zasłużenie – ocenia Dominik Drewiecki z Orła Srebrzyszcze. W pierwszej połowie mecz był jeszcze dość wyrównany. Przy stanie 0:0 gospodarzy uratowała nawet poprzeczka, ale potem z minuty na minutę podopieczni Waldemara Koguta wypracowywali sobie coraz większą przewagę. Groźni byli zwłaszcza po rzutach rożnych. W 21 min. właśnie po tym elemencie gry Mariusz Olender minimalnie chybił, a trzy minuty później, także po rzucie rożnym egzekwowanym przez Adamca, bliski gola był Omelko. – W 45 min. w końcu dopięliśmy swego. Znów z rożnego dośrodkowywał Adamiec, a piękną główką popisał się Mariusz Olender – mówi Drewiecki.

Gdy w 62 min. po indywidualnej akcji Adamca zrobiło się 2:0 ekipa z Suchawy zupełnie stanęła. – Kolejne gole były kwestią czasu. Już 5 minut później po dośrodkowaniu Mariusza Olendra wynik strzałem głową na 3:0 podwyższył Kamil Olęder. W 80 min. Dubaczyński wywalczył piłkę w narożniku, strzelił, bramkarz Agrosu obronił, ale tam, gdzie powinien, był Andrzej Olender i zrobiło się 4:0 – relacjonuje Drewiecki. Gości w 88 min. dobił Kamil Trusiuk, wykorzystując dośrodkowanie Sebastiana Koguta. (kg)

W Hannie najlepsi byli bramkarze

BUG HANNA – ZNICZ SIENNICA RÓŻANA 0:0

BUG: Żmudziński – Babkiewicz, Kaliszuk, Pietrusik, Trochimiuk, Kowalik, A. Jaworski (86 Golus), Bojarczuk, Piotrowski (60 Korszeń), Shybel, Chwedoruk. Trener – Paweł Oponowicz.

ZNICZ: Skuczyński – Tywoniuk, Mróz, Ciechan, Bryda, K. Mazurek, D. Mazurek, Piotr Mazurek, Olszyna, G. Mazurek (60 Przemysław Mazurek), Pieczonka (60 Kwietniewski). Trener – Jacek Radelczuk.

Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Po meczu w Hannie trener gospodarzy Paweł Oponowicz przekonywał, że to Bug był lepszy i bliższy wygranej, a Jacek Radelczuk, trener Znicza, twierdził, że to goście bardziej zasłużyli na trzy punkty. Co do jednego Oponowicz i Radelczuk byli zgodni. Na wysokości zadania stanęli w tym spotkaniu obaj bramkarze, chwalony był zwłaszcza golkiper gości Mateusz Skuczyński. – Przynajmniej dwa razy uratował nam skórę, wybijając piłkę z linii bramkowej. To kolejny dobry mecz naszego bramkarza – mówi Jacek Radelczuk, trener Znicza. – Z przebiegu całego spotkania myślę, że jednak byliśmy bliżsi wygranej. W I połowie na listę strzelców mogli wpisać się Grzesiek Mazurek, Daniel Mazurek, Bryda czy Olszyna – wylicza.

Zawodnikom gości albo brakowało precyzji albo dobrze bronił Żmudziński. Według Pawła Oponowicza, trenera Bugu, to gospodarze powinni wygrać. – Cieszy fakt, że zagraliśmy na zero z tyłu, smuci, że również na zero zagraliśmy z przodu – zauważa Oponowicz. – O ile pierwszą połowę trochę przespaliśmy, to w drugiej mieliśmy z pięć dobrych okazji na przechylenie szali na naszą korzyść. Niestety, Chwedoruk, Shybel i Korszeń nie potrafili pokonać dobrze dysponowanego bramkarza Znicza – komentuje trener Bugu. (kg)

Granica przebudziła się

GRANICA DOROHUSK – FRASSATI FAJSŁAWICE 3:0 (1:0)

1:0 – Antoniak (28), 2:0 – Rondoś (70), 3:0 – Rondoś (87),

GRANICA: W. Ruszkiewicz – Pieczykolan, Grzywna, P. Ruszkiewicz, Gregorczuk, Poznański (58 Swatek), Bala, Świderski (89 Denkiewicz), Antoniak (68 Komosa), Rondoś, Drzewicki (58 Sołtysiuk). Trener – Marek Grzywna.

FRASSATI: Mazur – K. Przebirowski, Majchrowski, P. Przebirowski, Sławacki, Kamil Błaziak (82 Konrad Błaziak), Suszek (54 Urbańczyk), Dunda, Slobodyan, Policha, Kostka. Trener – Jerzy Szych.

W Dorohusku w niedzielę spotkały się dwie ostatnie drużyny w tabeli chełmskiej okręgówki. Zdecydowanie lepsza była Granica, która wygrała pewnie i zasłużenie. Mecz otworzyło trafienie Antoniaka, który w 28 min. w polu karnym gości otrzymał dobre podanie od Drzewickiego i silnym strzałem pokonał Mazura. Piłka otarła się jeszcze o ręce bramkarza Frassati. Strata gola nie podziałała mobilizująco na podopiecznych Jerzego Szycha. Goście nie byli skorzy do odrabiania strat, a gra pozycyjna nie wychodziła zawodnikom Granicy najlepiej. – W tym okresie meczu zbyt długo rozgrywaliśmy piłkę, nie było ruchu w przednich formacjach – zauważa Konrad Czebiera, kierownik drużyny z Dorohuska. Po zmianie stron gospodarze kontrolowali przebieg boiskowych zdarzeń. W 70 min. składną akcję podopiecznych Marka Grzywny precyzyjnym strzałem wykończył Rondoś. Granica szybko powinna strzelić kolejne bramki, ale dwóch dobrych okazji nie wykorzystał Grzegorz Świderski. – Raz trafił w słupek, raz wprost w bramkarza gości – opowiada Czebiera. W końcówce Rondoś dobił zrezygnowanych gości. – Powinno być 4:0, ale strzał Świderskiego do pustej bramki, zatrzymał jeden z zawodników Frassati. Cieszą trzy punkty, ale strzeliliśmy za mało bramek przy tak słabo dysponowanym rywalu – podsumowuje Czebiera. Sytuacja zespołu z Fajsławic robi się dramatyczna. Po pięciu kolejkach Frassati ma jeden punkt i zamyka tabelę. (kg)

Dramat bramkarza Ogniwa

OGNIWO WIERZBICA – START REGENT PAWŁÓW 1:1 (0:1)

0:1 – Jakóbczyk (30), 1:1 – Skorupski (76).

OGNIWO: Zagraba (33 Wronikowski) – Kozaczuk, Pilipczuk, Ciechoński, Sobczuk, Chlebiuk, Skorupski, Szanfisz (46 Stańczuk), Knot, Klimowicz (46 Skrochocki), Bąk. Trener – Sławomir Skorupski.

START: Bobrowski – Siepsiak, Rossa, Terlecki (77 Góra), Karabasz, Studziński, Żukowski, Kiejda (60 Chybiak), Jakóbczyk, Kaczmarczyk, Kaszczuk. Trener – Kamil Góra.

Ogniwo było zdecydowanym faworytem meczu ze Startem Pawłów, ale miało pecha. – Tuż przed pierwszym gwizdkiem nasz bramkarz wybił sobie palca, ale że jest bardzo ambitny to chciał grać – mówi Artur Wawruszak, kierownik zespołu z Wierzbicy. W 30 min. gospodarze stracili kuriozalnego gola. – Goście mieli rzut wolny w środku boiska. Jeden z ich zawodników chciał dośrodkować piłkę w nasze pole karne, ale wiatr zmienił jej tor lotu. Futbolówka skozłowała przed Zagrabą i wpadła pod poprzeczką do bramki – relacjonuje Wawruszak.

To właśnie wtedy w ekipie gospodarzy zapadła decyzja, by jednak kontuzjowany bramkarz Ogniwa zszedł z boiska. Zastąpił go Wronikowski, który nie miał jednak zbyt wiele do roboty. – Po strzelonej bramce zespół z Pawłowa jeszcze bardziej się cofnął, postawili tzw. autobus przed polem karnym i czekali na kontrataki. Niestety długo nie potrafiliśmy sobie z tym poradzić – mówi Wawruszak. Grę gospodarzom utrudniał też fakt, że mecz rozgrywano na bocznym boisku w Wierzbicy. – Główne boisko jest w remoncie, a to zapasowe jest węższe, ciężko się tam atakuje, a łatwiej broni, co Start wykorzystał – podkreśla kierownik drużyny Ogniwa. Dopiero w 76 min. do remisu doprowadził grający trener Sławomir Skorupski, który strzałem głową pokonał Bobrowskiego (dobrą centrą popisał się Skrochocki). Zawodnicy Ogniwa dążyli do strzelenia zwycięskiej bramki, ale brakowało im precyzji. – Punkt wywalczony w Wierzbicy bardzo nas cieszy – mówi Kamil Góra, trener Startu Pawłów. – Zagraliśmy dziś bardzo dobrze w obronie. Zawodnicy wywiązali się z przedmeczowych założeń. Wracamy do domu w dobrych nastrojach – podsumowuje. (kg)

Tabela

1. Hetman 5 13 19-9
2. Brat 5 13 16-6
3. Ogniwo 5 10 19-10
4. Orzeł 5 10 15-6
5. Spółdzielca 5 10 7-4
6. Znicz 5 7 5-5
7. Bug 5 6 9-12
8. Agros 5 5 15-16
9. Granica 5 5 9-14
10. Start 5 4 8-11
11. Unia 5 4 10-12
12. Sawena 5 4 7-18
13. Ruch 5 3 6-9
14. Frassati 5 1 7-20

Najlepsi strzelcy: 7 goli – Karol Knot (Ogniwo), Sebastian Suduł (Brat), 6 goli – Mateusz Chwedoruk (Bug), 5 goli – Patryk Miedźwiedź (Hetman), Kamil Olęder (Orzeł).