Liga okręgowa, 6. kolejka

Pierwsza wygrana Frassati


RUCH IZBICA – FRASSATI FAJSŁAWICE 2:3 (2:3)

0:1 – Dunda (6), 0:2 – Kostka (18), 1:2 – Gałka (27), 2:2 – Gałka (29), 2:3 – Kostka (30).

RUCH: Sasim – Kalita, Babiarz, A. Wlizło, M. Wlizło, Binek (74 Wirkowski), G. Lewandowski, P. Lewandowski, Banach (80 Swatowski), Gałka, Szymczuk (75 Malczewski). Trener – Andrzej Rycak.

FRASSATI: Mazur – Ł. Pluta (46 Konrad Błaziak), K. Przebirowski, P. Przebirowski, M. Baran, Dunda, Chruściel (81 Kamil Błaziak), Madeja (75 Greczkowski), Kostka, Olech, Slobodyan. Trener – Jerzy Szych.

Po czterech porażkach i jednym remisie, Frassati w końcu wygrało i odbiło się od tabeli chełmskiej ligi okręgowej. Już w 6 min. po dośrodkowaniu z rzutu rożnego 18-letni Aleks Dunda strzałem głową pokonał Sasima. Zaskoczeni dobrą grą gości zawodnicy Ruchu nie potrafili się podnieść i już w 18 min. było 0:2. – Zawodnicy gospodarzy zagapili się i zaledwie 16-letni Patryk Kostka wbiegł w pole karne Ruchu i wykorzystał sytuację „sam na sam” z bramkarzem – opowiada Bartłomiej Sałaga z Frassati Fajsławice. – Szybko wyszliśmy na dwubramkowe prowadzenie i to chyba nieco nas uśpiło – dodaje. Z rozluźnienia w szeregach gości skorzystał najlepszy zawodnik Ruchu – Michał Gałka. Wystarczyły 3 minuty by dwa razy wpisał się na listę strzelców doprowadzając do remisu. – Oddał dwa zaskakujące strzały z ok. 11 m. Wiedzieliśmy, że jest groźny, a mimo to nie potrafiliśmy go upilnować – zauważa Sałaga. W 30 min. było już 2:3 i chyba nikt się wówczas nie spodziewał, że na tym festiwal strzelecki w Izbicy się zakończy. – Po raz drugi w akcji „sam na sam” znalazł się Kostka i objęliśmy prowadzenie. Powinno ono być okazalsze bo w I połowie dwie dobre sytuacje miał jeszcze Patryk Przebirowski – relacjonuje Sałaga. Po zamianie stron mecz był nudniejszy, sporo było walki w środku boiska, mało sytuacji podbramkowych. – Od 70 minuty oba zespoły oddychały rękawami, zawodnicy zupełnie opadli z sił – przyznaje nasz rozmówca. Cieszymy się, że udało się nam dowieźć zwycięstwo do końca. Dziś zadziałało połączenie młodości z doświadczeniem. Starsi zawodnicy walczyli, młodzi strzelali bramki. Jeżeli w kolejnych meczach trener nie będzie miał problemów kadrowych, powinno być lepiej – podsumowuje Sałaga. We Frassati powiało optymizmem, w Ruchu przeciwnie. Podopieczni Andrzeja Rycaka rozczarowują. Po sześciu kolejkach są jedynym zespołem w lidze bez wygranej. (kg)

Hetman wciąż zwycięski

AGROS SUCHAWA – HETMAN ŻÓŁKIEWKA 2:4 (0:2)

0:1 – Sawicki (10), 0:2 – Miedźwiedź (40), 1:2 – Lejko (52), 1:3 – Miedźwiedź (62), 2:3 – Lejko (68), 2:4 – Rycerz (72).

AGROS: Wasylik – Kruk, K. Staszewski (80 Kowalewski), Karczewski, E. Mikulski (46 Gruszczyński), Witkowski, Hrycak, Tomaszewski (65 Bilicz), J. Bylina, Boczuliński, S. Staszewski (46 Lejko). Trener – Robert Wójcik.

HETMAN: Ścibak – Koprucha, Miedźwiedź (80 Mielniczuk), Wanielista, Sawicki, Puchala (55 Prus), Rycerz, Ździebło, Małek, Widz, Krzysztoń. Trener – Piotr Kapłon. Czerwona kartka: Bilicz (A) w 87 min. za dwie żółte.

Choć po ostatnim gwizdku Andrzej Koprucha, kierownik drużyny Hetman Żółkiewka, stwierdził, że mecz w Suchawie powinien zakończyć się wynikiem 2:10 dla gości, zawodnikom Agrosu należą się słowa pochwały, zwłaszcza za ambitną grę w II połowie. Ale po kolei. Podopieczni Piotra Kapłona grają w tym sezonie niesamowicie. Do Suchawy przyjechali w roli zdecydowanego faworyta. I już w 10 min. wyszli na prowadzenie. – Akcję „sam na sam” wykorzystał Sawicki – mówi Koprucha. Co chwila pod bramką gospodarzy się kotłowało. W słupek trafił Puchala, „setki” mieli Sawicki, Miedźwiedź, Rycerz. – Graliśmy jednak piekielnie nieskutecznie. Ze trzy razy piłkę niemal z linii bramkowej wybijali zawodnicy Agrosu – opowiada kierownik zespołu z Żółkiewki. Gdy w 40 min. Miedźwiedź strzałem do pustej bramki wykończył koronkową akcję gości wydawało się, że jest po emocjach. Tymczasem w przerwie Robert Wójcik, trener Agrosu, dokonał dwóch zmian. Na boisku pojawili się Lejko i Gruszczyński i gospodarze zaczęli grać lepiej. Już w 53 min. kontaktowe trafienie zaliczył właśnie Lejko. – Szybko odpowiedzieliśmy trzecią bramką, ale równie szybko i niepotrzebnie pozwoliliśmy Agrosowi na kolejnego kontaktowego gola. Zrobiło się nieco nerwowo, a powinniśmy cierpliwie grać piłką i szukać kolejnych okazji – mówi Koprucha.

Gola na 1:3 strzałem z 16 m zdobył Niedźwiedź, a na 2:3 znów trafił Lejko. W 72 min. Hetman odzyskał dwubramkowe prowadzenie. Mocnym strzałem pod poprzeczkę popisał się Rycerz. – Uspokoiliśmy grę i już na wiele Agrosowi nie pozwoliliśmy. Powinniśmy też strzelić kilka kolejnych bramek – podsumowuje Koprucha. Szkoda, że wrażeniami z meczu nie podzielił się z nami Robert Wójcik. Od jakiegoś czasu trener Agrosu nie odbiera jednak od nas telefonu. (kg)

Spółdzielca wypunktował Unię

SPÓŁDZIELCA SIEDLISZCZE – UNIA REJOWIEC 3:0 (2:0)

1:0 – Stefańczuk (7), 2:0 – A. Pawlak (25 wolny), 3:0 – Daniel Orłowski (54 karny).

SPÓŁDZIELCA: P. Pawlak – Daniel Orłowski, Lechowski (88 Mróz), Grzesiuk, Okoń, Damian Orłowski, Stefańczuk (75 Roczon), Dziewulski (82 Dawid Orłowski), Iwaniuk, A. Pawlak (88 Braniewski), Osoba (75 Jędruszak). Trener – Dariusz Kuchta.

UNIA: Pastuszak – Szczepaniuk, Kloc, Karauda, M. Bohuniuk (76 Parada), Czajka (68 Brzezicki), K. Bohuniuk, Bogusz, Sąsiadek (72 Rossa), Kwiatosz, Szajduk (63 Górny). Trener – Tomasz Sąsiadek.

Sobotnie starcie w 6. kolejce chełmskiej ligi okręgowej lepiej rozpoczęli goście. Już w 6 min. w świetnej sytuacji pod bramką Spółdzielcy znalazł się Karol Bohuniuk, ale piłka po jego strzale minimalnie przeleciała nad poprzeczką. – Kto wie jakby potoczył się ten mecz gdybyśmy wtedy wyszli na prowadzenie – zauważa Tomasz Sąsiadek, trener zespołu z Rejowca. Tymczasem minęła zaledwie minuta, a Marek Stefańczuk znalazł się w sytuacji „sam na sam” z Pastuszakiem i zrobiło się 1:0. W ogóle pierwsze minuty spotkania w Siedliszczu były najbardziej ciekawe i dynamiczne. Już w 8 min. groźnie na bramkę Przemysława Pawlaka uderzał Szajduk, ale wynik nie uległ zmianie. Minutę później z rzutu wolnego strzelał Dziewulski, ale Pastuszak był na posterunku. W 18 min. Stefańczuk przewrócił się w polu karnym gości, zawodnicy Spółdzielcy domagali się rzutu karnego, ale sędzia nie reagował. Znów minęła zaledwie minuta, a pod bramką Unii po raz kolejny się zakotłowało. Strzelał Lechowski, Pastuszak jego uderzenie obronił, a dobitka Grzesiuka była nieskuteczna. W 25 min. gospodarze wywalczyli rzut wolny, który strzałem z ok. 30 m na bramkę zamienił Adrian Pawlak. – To nas podłamało – przyznaje Sąsiadek. – Jakby uszło z nas powietrze. Na dodatek widać było w naszych szeregach brak Czerwińskiego. Od pierwszego gwizdka nie mógł też zagrać walczący z urazem Romek Rossa, co przełożyło się na błędy w obronie – dodaje trener Unii. Spółdzielca nie poprzestawał na atakach. W 27 min. groźnie z 40 m uderzał Osoba, a w 31 i 45 min. Stefańczuk posłał piłkę minimalnie nad poprzeczką. Druga połowa stała na dużo niższym poziomie. Gospodarze spokojnie kontrolowali przebieg boiskowych zdarzeń, a goście nie mieli pomysłu na to, jak zdobyć kontaktową bramkę. Wynik już w 54 min. ustalił Daniel Orłowski wykorzystując jedenastkę. (kg)

Znicz z Orłem na remis

ZNICZ SIENNICA RÓŻANA – ORZEŁ SREBRZYSZCZE 1:1 (1:1)

1:0 – D. Mazurek (22), 1:1 – A. Olender (35).

ZNICZ: Skuczyński – Ciechan, Tywoniuk, Mróz (46 Kwietniewski), Bryda, Piotr Mazurek, D. Mazurek, K. Orzeł, Przemysław Mazurek, G. Mazurek, K. Mazurek. Trener – Jacek Radelczuk.

ORZEŁ: Wikło – Bazela, Binkiewicz, Malinowski (62 S. Tatysiak), Kraszkiewicz, M. Olender, S. Kogut (46 Ł. Tatysiak), Omelko, K. Trusiuk (46 Dubaczyński), A. Olender, Olęder (75 Sz. Tatysiak). Trener – Waldemar Kogut.

Mecz walki obejrzeli w niedzielę kibice w Siennicy Różanej. – Myślę, że z przebiegu spotkania remis nie krzywdzi nikogo – powiedział po ostatnim gwizdku Jacek Radelczuk, trener Znicza. Pierwszą groźną okazję Orzeł stworzył już w 6 min. Z rzutu wolnego uderzał Sebastian Kogut, ale piłka przeleciała tuż obok bramki. Trzy minuty później na strzał z ok. 30 m zdecydował się Daniel Mazurek, ale i on minimalnie chybił. W 15 min. po kontrze powinno być 1:0 dla gospodarzy, ale precyzji tym razem zabrakło Kamilowi Mazurkowi. Trzy minuty później w doskonałej sytuacji znalazł się Andrzej Olender, ale jego strzał pięknie obronił Skuczyński. Znicz wyszedł na prowadzenie w 22 min. Po dośrodkowaniu ze skrzydła futbolówka trafiła do Daniela Mazurka, który silnym strzałem z ok. 11 m pokonał Tomasza Wikło. W 30 min. kolejnej dobrej okazji nie wykorzystał A. Olender. Wyróżniający się zawodnik Orła zrehabilitował się w 35 min. Po dośrodkowaniu S. Koguta piłkę odbił przed siebie bramkarz gospodarzy, dopadł do niej A. Olender i zrobiło się 1:1. Po zmianie stron tempo meczu nieco siadło. W 63 min. Znicz był bliski objęcia prowadzenia, ale strzał K. Mazurka pewnie obronił doświadczony Wikło. W końcówce meczu znów dwie okazje miał A. Olender, ale wynik nie uległ zmianie. – Nie było to jakieś wielkie widowisko, typowy mecz walki – podsumowuje Radelczuk.(kg)

Grad bramek w Pawłowie

START REGENT PAWŁÓW – GRANICA DOROHUSK 3:5 (1:2)

0:1 – Denkiewicz (9), 1:1 – Kaczmarczyk (15 wolny), 1:2 – Świderski (27), 2:2 – Kaczmarczyk (48), 2:3 – Drzewicki (65 karny), 2:4 – Antoniak (77), 3:4 – Siepsiak (86), 3:5 – Rondoś (90).

START: Bobrowski – Studziński, Mazurek, Kiejda, Kaczmarczyk, Siepsiak, Kaszczuk (46 Chybiak), Jakóbczyk, Karabacz (46 Sołtys), Żukowski (46 Góra), Rossa. Trener – Kamil Góra.

GRANICA: W. Ruszkiewicz (46 Seniuk) – Denkiewicz (46 Antoniak), P. Ruszkiewicz (83 Kaper), Gregorczuk, Swatek (83 Kozaczuk), Bala, Świderski, Rondoś, Drzewicki, Słomka, Komosa. Trener – Marek Grzywna.

Po niemrawym początku sezonu Granica wygrał drugi mecz z rzędu. Po pokonaniu tydzień temu Frassati Fajsławice, podopieczni Marka Grzywny wywalczyli trzy punkty w Pawłowie. Już w 9 min. podanie od Drzewieckiego przytomnie przepuścił Rondoś, futbolówka trafiła do wychodzącego na czystą pozycję Denkiewicza, a ten w akcji „sam na sam” pewnie pokonał Bobrowskiego. W 15 min. Start wywalczył rzut wolny, który ładnym strzałem na gola zamienił Kaczmarczyk. – W zasadzie był to jedyny celny strzał na naszą bramkę oddany przez gospodarzy – zauważa Konrad Czebiera, kierownik drużyny z Dorohuska. W 27 min. goście znów wyszli na prowadzenie. – Po składnym kontrataku do siatki trafił Świderski – dodaje Czebiera. Granica wciąż atakowała, a Znicz czekał na kontry. Gole dla zespołu z Dorohuska jeszcze przed przerwą powinni zdobyć m.in. Rondoś, Drzewicki, czy Denkiewicz. Nieskuteczna gra zemściła się tuż po zmianie stron. – W 48 min. nasza defensywa ucięła sobie drzemkę i zrobiło się 2:2 – opowiada Czebiera. Tego dnia Granica była jednak lepsza. Goście nie zrazili się straconym golem i grali swoje. W 65 min. gola zdobył w końcu Drzewicki, który z 11 m pokonał Bobrowskiego. Gdy w 77 min. na listę strzelców wpisał się Antoniak i Granica po raz pierwszy objęła dwubramkowe prowadzenie, wydawało się, że Znicz już się nie podniesie. Tymczasem niespełna 10 minut później błąd w ustawieniu gości wykorzystał Siepsiak i zrobiło się 3:4. Już w doliczonym czasie gry podopieczni Marka Grzywny przypieczętowali jednak zwycięstwo. Z idealnego podania od Świderskiego skorzystał Rondoś, który ustalił wynik meczu na 5:3 dla zespołu z Dorohuska. – Pozostał niedosyt, bo przy stanie 2:2 Kaczmarczyk miał dwie „setki” i dwa razy jego strzały obronił bramkarz gości – podsumowuje Grzegorz Mazurek, prezes Startu Regent. (kg)

Tęgie lanie

BRAT CUKROWNIK SIENNICA NADOLNA – OGNIWO WIERZBICA 6:1 (4:1)

1:0 – Ignaciuk (9 wolny), 2:0 – Dubaj (27), 3:0 – P. Szadura (34), 4:0 – P. Szadura (37), 4:1 – Knot (41), 5:1 – Nowicki (83), 6:1 – Witka (90).

BRAT: K. Jopek – Kniażuk, Ignaciuk, Zdunek, Aleksander Urbański, Wędzina, Arnold Kister (83 Pachuta), P. Szadura (64 Nowicki), Dubaj (64 Kalisiewicz), Sawa (72 Witka), Suduł. Trener – Andrzej Ignaciuk.

OGNIWO: Zagraba – Piotrowski (46 Kozaczuk), Pilipczuk, Ciechoński, Sobczuk (63 Gałecki), Chlebiuk, Skorupski (85 Czmielewski), Szanfisz (62 Stańczuk), Knot, Skrochocki (46 Klimowicz), Bąk. Trener – Sławomir Skorupski.

W niedzielę w Siennicy Nadolnej spotkały się dwie drużyny z czuba tabeli. Wszystko wskazywało na to, że mecz będzie wyrównany i atrakcyjny, bo zarówno Brat, jak i Ogniwo strzelają sporo bramek. Tymczasem przez 40 min. w piłkę grali tylko gospodarze, zespół z Wierzbicy w niczym nie przypominał drużyny z poprzednich spotkań. – Przespaliśmy zupełnie prawie całą pierwszą połowę i Brat to wykorzystał – przyznał po meczu Artur Wawruszak, kierownik drużyny Ogniwo Wierzbica. Od początku podopieczni grającego trenera Andrzeja Ignaciuka śmiało zaatakowali. Już w 9 min. to właśnie Ignaciuk otworzył wynik spotkania pięknym strzałem z rzutu wolnego. – Zespół wykonał tzw. „kołyskę” bo trenerowi na dniach urodziła się córka – mówi Mariusz Korszyn, asystent Ignaciuka. Brat grał, jak z nut. Między 27, a 37 min. gospodarze aż trzy razy pokonywali Zagrabę. Świetnie grał Paweł Szadura, aktywny był Dubaj, asystami popisywał się, zazwyczaj egzekutor, Sebastian Suduł. – Przebudziliśmy się dopiero w końcówce I połowy. Najpierw gola kontaktowego zdobył Knot, po chwili na 2:4 sytuację miał Bąk, a w 45 min. Skrochocki trafił w poprzeczkę – mówi Wawruszak. Po zmianie stron mecz się wyrównał, ale Ogniwo wciąż grało nieskutecznie. Dobrych okazji nie wykorzystali np. Knot i Gałecki. Skuteczni wciąż był za to Brat. W 82 min. w zamieszaniu podbramkowym piątego gola dla gospodarzy zdobył Nowicki, a w 90 min. podanie Kniażuka wykorzystał Witka. – Brat wygrał zasłużenie, ale za wysoko – ocenia Wawruszak. (kg)

W Sawinie górą Bug

SAWENA SAWIN – BUG HANNA 2:4 (1:3)

0:1 – Chwedoruk (27), 0:2 – Chwedoruk (32), 0:3 – Kowalik (37), 1:3 – Jusiuk (44 karny), 2:3 – Jusiuk (63), 2:4 – Kowalik (77).

SAWENA: Wilgocki – Pietruszka, Kierepka, Łubkowski, Matejek, Suszcz, Jusiuk, Stopa (72 Grzeluk), Lipko (85 Błaszczuk), Jaglewicz, Tywoniuk (70 Kędzierawski). Trener – Jacek Płoszaj.

BUG: Żmudziński – Trochimiuk (76 Sarnacki), Pietrusik, Jaworski, Babkiewicz (73 Ignatiuk), Mikulski, Soroka, Kowalik (89 Baj), Shybel (87 Golus), Korszeń (65 Piotrowski), Chwedoruk. Trener – Paweł Oponowicz.

Gdy w 37 min. Hubert Kowalik strzelił trzeciego gola dla gości wydawało się, że Sawena już się nie podniesie i wysoko przegra z Bugiem. Nic nie wskazywało na to by miało być inaczej. Goście grali jak z nut i prowadzili w tym momencie już 3:0. – Tuż przed przerwą bramkarz Bugu brutalnie sfaulował Jaglewicz i Jusiuk wykorzystał rzut karny. Poczuliśmy, że możemy w tym meczu jeszcze powalczyć – mówi Jacek Płoszaj, trener Saweny. I po zmianie stron gospodarze śmielej zaatakowali. W 63 min. Jusiuk mocnym strzałem po raz drugi pokonał Żmudzińskiego i było już tylko 2:3. – Niestety, mimo wszelkich starań nie potrafiliśmy doprowadzić do remisu, mało tego straciliśmy kolejną bramkę i było po meczu – mówi Płoszaj. Gospodarzy w 77 min. dobił Kowalik. – Powinniśmy zamknąć to spotkanie już w I połowie, kiedy byliśmy zdecydowanie lepsi – zauważa Paweł Oponowicz, trener Bugu. – Prowadziliśmy w pewnym momencie 3:0, mieliśmy szanse na kolejne bramki, ale brakowało nam precyzji. Później zupełnie niepotrzebnie zrobiło się nerwowo, ale na szczęście ostatecznie wywalczyliśmy trzy punktu. Zupełnie zasłużenie – podkreśla. Bohaterami Bugu zostali strzelcy bramek, Mateusz Chwedoruk i wspomniany już Kowalik. (kg)

Tabela

1. Brat 6 16 22-7
2. Hetman 6 16 23-11
3. Spółdzielca 6 13 10-4
4. Orzeł 6 11 16-7
5. Ogniwo 6 10 20-16
6. Bug 6 9 13-14
7. Znicz 6 8 6-6
8. Granica 6 8 14-17
9. Agros 6 5 17-20
10. Start/Regent 6 4 11-16
11. Unia 6 4 10-15
12. Frassati 6 4 10-22
13. Sawena 6 4 9-22
14. Ruch 6 3 8-12