Liga okręgowa, 7. kolejka

Pogrom w Srebrzyszczu

ORZEŁ SREBRZYSZCZE – SAWENA SAWIN 7:0 (3:0)

1:0 – A. Olender (5), 2:0 – Olęder (6), 3:0 – Adamiec (30), 4:0 – Olęder (63), 5:0 – Adamiec (84), 6:0 – A. Olender (86), 7:0 – Olęder (89).

ORZEŁ: Wikło – Omelko (62 Kopeć), Binkiewicz, Sz. Tatysiak (66 S. Kogut), S. Tatysiak (60 M. Olender), Adamiec, Bazela, Tomaszewski (66 K. Trusiuk), A. Olender, Kraszkiewicz (60 Dubaczyński), K. Olęder. Trener – Waldemar Kogut.

SAWENA: Łubkowski – B. Błaszczyk, Pietruszka, Kierepka, Tymiński (75 W. Błaszczyk), Jaglewicz, Szyszko, Matejek, Stopa (75 Prucnal), Jusiuk, Lipko (30 Grzeluk). Trener – Jacek Płoszaj.

Dziewięć miejsc w tabeli dzieliło przed niedzielnym spotkaniem ekipy Orła i Saweny, zdecydowanym faworytem był więc zespół gospodarzy. I podopieczni Waldemara Koguta od pierwszych minut rzucili się do ataku. Już w 5 min. na indywidualną akcję zdecydował się Andrzej Olender. Zawodnik Orła z łatwością minął kilku zawodników gości, wpadł w pole karne Saweny i mocnym strzałem pokonał Łubkowskiego. Podopieczni Jacka Płoszaja wznowili grę ze środka boiska, ale szybko stracili piłkę, która trafiła do Kamila Olędra, a ten powtórzył wyczyn A. Olendra i już w 6 min. zrobiło się 2:0. Mało tego. Drużyna Orła minutę później była bliska dokonania czegoś niebywałego, czyli strzelenia trzech bramek w 180 sekund. Mocny strzał Sławomira Tatysiaka z 18 m był jednak minimalnie niecelny. W 10 min. S. Tatysiak precyzyjnym podaniem uruchomił niezwykle aktywnego A. Olendra, ale tym razem strzelcowi pierwszego gola zabrakło precyzji. Po 25 min. przebudzali się goście. Zawodnicy Orła stracili piłkę na własnej połowie, przejął ją Jaglewicz, ale w akcji „sam na sam” górą był Wikło. Kilka minut później potwierdziło się piłkarskie porzekadło o niewykorzystanych sytuacjach. K. Olęder zabrał piłkę obrońcy Saweny, podał ją Adamcowi, a ten podwyższył wynik na 3:0. Jeszcze w 40 min. A. Olender uderzał na bramkę gości, ale tyleż mocno, co niecelnie. Po zmianie stron obraz meczu nie uległ wielkiej zamianie. Orzeł dominował, co potwierdził kolejnymi bramkami. W 63 min. po raz drugi na listę strzelców wpisał się K. Olęder. W 78 min. przed utratą piątego gola Sawenę uratował Łubkowski zatrzymując w akcji „sam na sam” A. Olendra. W 84 min. bramkarz gości nie miał już jednak nic do powiedzenia gdy strzał Dubaczyńskiego dobił Adamiec, ani w 86 min. gdy w kolejnej dobrej sytuacji znalazł się A. Olender. Gospodarze prowadzi 6:0, ale wciż było im mało. W 89 min. hattricka uzupełnił K. Olęder i mecz zakończył się pogromem. – Niestety, dzisiaj nie miałem do dyspozycji żadnego nominalnego bramkarza i musiałem postawić między słupkami zawodnika z pola – powiedział po ostatnim gwizdku Jacek Płoszaj, trener Saweny. – Do tego doszły proste błędy w obronie, mało ambitna gra i stąd taka wysoka porażka – podsumował. (kg)

Damian Koprucha show

HETMAN ŻÓŁKIEWKA – ZNICZ SIENNICA RÓŻANA 6:1 (3:0)

1:0 – Koprucha (25 wolny), 2:0 – Koprucha (33), 3:0 – Sawicki (44), 3:1 – Przemysław Mazurek (50), 4:1 – Koprucha (76), 5:1 – Koprucha (78), 6:1 – Prus (80).

HETMAN: Ścibak – Ździebło, Wanielista, Widz, Małek (70 Mielniczuk), Rycerz (46 Gaborski), Miedźwiedź, Krzysztoń (56 Prus), Puchala, Sawicki, Koprucha. Trener – Piotr Kapłon.

ZNICZ: Skuczyński – Tywoniuk, Orzeł, Ciechan, Bryda (50 Kwietniewski), Pieczonka, K. Mazurek, Piotr Mazurek, Przemysław Mazurek, G. Mazurek (60 Cichosz), Olszyna (65 Zając), Trener – Jacek Radelczuk.

Hetman gra w tym sezonie rewelacyjnie i potwierdził to w starciu ze Zniczem Siennica Różana – Wygraliśmy pewnie i zasłużenie, a mogliśmy nawet strzelić więcej bramek, zwłaszcza Małek miał dziś pecha, raz trafił w poprzeczkę, a dwóch sytuacji „sam na sam” nie wykorzystał – mówi Andrzej Koprucha, kierownik drużyny z Żółkiewki. Graczem meczu był „Król Żółkiewki” – Damian Koprucha, który strzelił cztery bramki. Pierwszą, w 25 min., po rzucie wolnym, drugą w 33 min., strzałem piętą po podaniu od Małka, a kolejne dwie (w 76 i 78 min.), po akcjach „sam na sam” ze Skuczyńskim. Po golach z dystansu dołożyli Sawicki i Prus i Hetman rozgromił beniaminka z Siennicy Różanej. Koprucha podkreśla, że w Żółkiewce nikt na razie nie myśli o awansie do IV ligi. Podopieczni Piotra Kapłona skupiają się na konkretnych spotkaniach, w każdym meczu mają walczyć o trzy punkty. – A co z tego wyjdzie zobaczymy – podkreśla Koprucha. – Nie ma co ukrywać, nie byliśmy dziś faworytem, ale na pewno liczyliśmy na lepszy wynik. Chyba przegraliśmy trochę za wysoko – komentuje Krzysztof Bogusz, prezes Znicza. – Mieliśmy w I połowie dwie dobre okazje na strzelenie bramek, ale ich nie wykorzystaliśmy i to się zemściło. Tymczasem Hetman grał bardzo skutecznie – dodał. Bogusz zauważa, że zespół z Siennicy Różanej gra dopiero pierwszy sezon w lidzie okręgowej i wciąż zdobywa doświadczenie. – Zajmujemy miejsce w środkowej części tabeli więc nie jest tak źle – podsumowuje. (kg)

Karny, wolny i górą Brat

GRANICA DOROHUSK – BRAT CUKROWNIK SIENNICA NADOLNA 1:2 (1:1)

1:0 – Gregorczuk (34 wolny), 1:1 – Arnold Kister (44 karny), 1:2 – Arnold Kister (78 wolny).

GRANICA: W. Ruszkiewicz – Pieczykolan, P. Ruszkiewicz (56 Grzywna), Słomka, Świderski, Komosa (83 Antoniak), Swatek (46 Poznański), Bala, Drzewicki (80 Sokołowski), Gregorczuk, Rondoś. Trener – Marek Grzywna.

BRAT: K. Jopek – Kniażuk, Pachuta, Zdunek (70 K. Szadura), Aleksander Urbański, Adam Urbański, Wędzina, Arnold Kister, P. Szadura, Dubaj (58 Nowicki), Suduł. Trener – Andrzej Ignaciuk.

Przed niedzielnym starciem w Dorohusku Brat był liderem chełmskiej ligi okręgowej i faworytem starcia z Granicą. Tyle, że podopieczni Marka Grzywny z meczu na mecz grają lepiej (pewnie wygrali ostatnio ze Startem Pawłów, a wcześniej z Frassati Fajsławice) i to oni przez 15 min. meczu z ekipą z Siennicy Nadolnej dominowali. – Świetne okazje w tym czasie mieli Komosa i Rondoś, ale niestety ich nie wykorzystali – mówi Konrad Czebiera z Granicy Dorohusk. W 16 min. w końcu groźnie zaatakowali goście, ale strzał Aleksandra Urbańskiego minął bramkę bronioną przez Waldemara Ruszkiewicza. W 34 min. gospodarze wyszli na prowadzenie. – Pięknym strzałem z rzutu wolnego w samo okienko popisał się Gregorczuk – opowiada Czebiera. – Niestety tuż przed przerwą sędzia podyktował wątpliwy naszym zdaniem rzut karny dla gości i zrobiło się 1:1 – dodaje. W polu karnym Granicy faulowany był Paweł Szadura, a jedenastkę pewnie wykorzystał Arnold Kister. Po zmianie stron Brat z większa ochotą zaatakował. W 51 min. Adam Urbański minimalnie przestrzelił, w 75 min. Suduł pokonał W. Ruszkiewicza, ale sędzia odgwizdał spalonego napastnika z Siennicy Nadolnej. Trzy minuty później podopieczni Andrzeja Ignaciuka w końcu wyszli na prowadzenie. Po raz drugi na listę strzelców wpisał się Arnold Kister, który popisał się pięknym uderzeniem z rzutu wolnego. Granica ambitnie walczyła, ale trzy punkty pojechały do Siennicy Nadolnej. – Przegraliśmy niezasłużenie – uważa Czebiera. – W przekroju meczu byliśmy drużyną lepszą, niestety pod koniec trochę opadliśmy z sił. Całemu zespołowi należą się jednak słowa pochwały za walkę i serducho pozostawione na boisku – podsumowuje kierownik drużyny z Dorohuska. Nieco inaczej spotkanie ocenia Andrzej Ignaciuk, trener Brata. – Chyba było to jak dotychczas nasz najsłabszy mecz w tym sezonie, ale mimo wszystko, myślę, że zasłużyliśmy na tą wygraną – mówi Ignaciuk. Trener gości zwraca uwagę na fakt, że jego zespół mógł strzelić w Dorohusku więcej bramek. – Np. Arnold Kister trafił z rzutu wolnego w poprzeczkę – zauważa. (kg)

Unia marnowała „setki”

UNIA REJOWIEC – RUCH IZBICA 1:1 (1:1)

1:0 – Lewandowski (27), 1:1 – Szajduk (31 karny).

UNIA: Pastuszak – Brzezicki, Kloc, Rossa, M. Bohuniuk (72 Parada), Kwiatosz, Górny, Szczepanik (83 Sąsiadek) Czerwiński, K. Bohuniuk (60 D. Karauda), Szajduk. Trener – Tomasz Sąsiadek.

RUCH: Sasim – M. Wlizło, Hopko, Babiarz (46 Malczewski), Stępniak, P. Lewandowski, G. Lewandowski, A. Wlizło, Binek (6 Banach), Szymczuk, Gałka. Trener – Piotr Malczewski.

Po ubiegłotygodniowej porażce na własnym boisku z Frassati Fajsławice, z posadą trenera Ruchu pożegnał się Andrzej Rycak. – Szanowni Kibice, Sympatycy i Przyjaciele Klubu. Rozpoczęcie obecnego sezonu w wykonaniu naszej drużyny seniorów jest jednym z najtrudniejszych na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat. W 6 meczach nasza drużyna nie tylko nie zaznała smaku zwycięstwa, ale również w wielu piłkarskich elementach odstawała od postawy naszych przeciwników. Zgodnie z przekazaną w niedzielę informacją, trener Andrzej Rycak biorąc odpowiedzialność za zaistniałą sytuację, złożył na ręce zarządu rezygnację z pełnionej funkcji. We wtorek, 22 września, została ona przyjęta – czytamy w oświadczeniu władz Ruchu Izbica. Zarząd podkreśla, że decyzja ta łatwa nie była. – Jesteśmy przekonani, iż obecna sytuacja wymaga podjęcia zdecydowanych i radykalnych kroków, wszystkim nam przyświeca jeden cel: powrót drużyny seniorów na odpowiednią sportową ścieżkę – czytamy dalej. Władze Ruchu nie ogłosiły na razie nazwiska następcy Rycaka. W meczu z Unią Rejowiec w protokole pod rubryką trener widniało nazwisko prezesa klubu, wciąż aktywnego gracza – Piotra Malczewskiego. Gra Ruchu nie zmieniła się jednak na tyle by z Rejowca przywieźć trzy punkty, przeciwnie, to gospodarze byli bliżsi wygranej.

– Byliśmy dziś lepsi i powinniśmy wygrać – mówi Marcin Palonka z Unii Rejowiec. – Mieliśmy kilka stuprocentowych sytuacji, a zdobyliśmy tylko jednego gola i to z rzutu karnego – dodaje. Palonka wylicza „setki” Unii: w 41 min. groźnie uderza Szczepanik, Sasim broni, a dwie dobitki Karola Bohuniuka również nie są skuteczne. W 77 min. Szczepanik z 5 m uderza mocno, ale wprost w bramkarza gości. Wreszcie w 80 min. Górny znajduje się w doskonałej sytuacji, ale zamiast strzelać podaje jeszcze do Szajduka, a ten z kolei do Szczepanika, który przenosi piłkę nad poprzeczką. – Chłopcy przekombinowali – podsumowuje Palonka. (kg)

Spółdzielca na piątkę

BUG HANNA – SPÓŁDZIELCA SIEDLISZCZE 0:5 (0:2)

0:1 – Lechowski (13), 0:2 – Damian Orłowski (36), 0:3 – A. Pawlak (65), 0:4 – Osoba (75), 0:5 – P. Jędruszak (80).

BUG: Żmudziński – Trochimiuk, Kaliszuk (70 Garal), Pietrusik, Babkiewicz (55 Ignatiuk), Bojarczuk (46 Korszeń), Mikulski, Soroka (85 Piotrowski), Shybel (85 Golus), Jaworski, Chwedoruk. Trener – Paweł Oponowicz.

SPÓŁDZIELCA: Pawlak (83 Mróz) – Daniel Orłowski, Dawid Orłowski, Mroczek, Grzesiuk, Osoba Okoń (80 Braniewski), Dziewulski (75 P. Jędruszak), Damian Orłowski (83 Karwat), Pawlak, Lechowski (80 Borek). Trener – Dariusz Kuchta.

Trener – Dariusz Kuchta.
Spółdzielca Siedliszcze to chyba największe zaskoczenie początku sezonu w chełmskiej lidze okręgowej. Podopieczni Dariusza Kuchty grają bardzo dobrze, w niedzielę nie dali żadnych szans Bugowi Hanna. Zwyciężyli pewnie i zasłużenie i zajmują trzecie miejsce w tabeli.

– Nasze zwycięstwo mogło być nawet okazalsze, kilku sytuacji nie udało się nam jednak wykorzystać – mówi Robert Braniewski, zawodnik Spółdzielcy. Dominacja gości była niepodważalna. Już w 13 min. koronkową akcję zespołu z Siedliszcza na gola zamienił Lechowski. W 36 min. po solowej akcji Damiana Orłowskiego było już 0:2. – Na początku II połowy mieliśmy szansę na kontaktową bramkę – zauważa Hubert Kowalik, podstawowy zawodnik Bugu, który z powodu urazu mecz ze Spółdzielcą musiał oglądać z trybun. – W doskonałej sytuacji znalazł się Mateusz Chwedoruk, ale zabrakło mu precyzji. Gdyby wówczas trafił zespół ponownie uwierzyłby, że można jeszcze powalczyć o korzystny rezultat. Niestety, zamiast tego po kontrze Spółdzielca strzelił trzeciego gola i było pozamiatane – komentuje. Pięknym trafieniem w 64 min. popisał się Adrian Pawlak. – Znalazł się sam przed bramkarzem Bugu i pokonał go sprytną podcinką. To trafienie było ozdobą meczu – podsumowuje Braniewski. (kg)

Agros walczył do końca

OGNIWO WIERZBICA – AGROS SUCHAWA 3:2 (1:0)

1:0 – Sobczuk (12), 2:0 – Chlebiuk (60), 3:0 – Bąk (67), 3:1 – Boczuliński (84), 3:2 – Lejko (90+2).

OGNIWO: Wronikowski – Szanfisz, Pilipczuk (78 Nowaczek), Ciechoński, Sobczuk (70 Skrochocki), Chlebiuk, Skorupski (78 Czmielewski), Klimowicz (46 Kozaczuk), Knot, Stańczuk (46 Gałecki), Bąk. Trener – Sławomir Skorupski.

AGROS: Wasylik – Karczewski, K. Staszewski, Boczuliński, Lejko, S. Staszewski, Hrycak, Kruk (72 Gruszczyński), Tomaszewski, Węgliński (72 Kowalewski), Bylina (72 Bilicz). Trener – Robert Wójcik.

Ciekawy mecz obejrzeli kibice w Wierzbicy. – Zaczęliśmy dobrze, już w 12 min. na listę strzelców wpisał się nasz lewy obrońca Sobczuk, ale później mecz zrobił się mniej ciekawy – mówi Artur Wawruszak, kierownik drużyny Ogniwa Wierzbica. Po golu dla gospodarzy Agros zaczął grać bardziej agresywnie. – Niestety my zamiast robić swoje też zaczęliśmy sporo faulować. Do końca I połowy działo się niewiele ciekawego, gra toczyła się głównie w środku boiska – mówi Wawruszak. Po zmianie stron Ogniwo strzeliło dwie kolejne bramki. – Przy trafieniu Chlebiuka asystował niezwykle aktywny Sobczuk. Gdy w 67 min. Bąk strzelił na 3:0 wydawało się, że mamy mecz pod kontrolą – opowiada kierownik zespołu z Wierzbicy. Tak samo myślał grający trener Ogniwa Sławomir Skorupski, który w 78 min. zdecydował o dwóch zmianach. Sam zszedł z boiska (zastąpił do Czmielewski), murawę opuściła też ostoja obrony zespołu gospodarzy, czyli Pilipczuk. – Goście to wykorzystali. Po błędzie Wronikowskiego, który zastąpił w bramce kontuzjowanego Zagrabę, zrobiło się 1:3. Agros poczuł wiatr w żagle i w doliczonym czasie zdobył kontaktowego gola. Mało tego miał piłkę meczową na 3:3, ale nie wykorzystał rzutu wolnego w 94 minucie – opowiada Wawruszak. – Pozostał niedosyt, powinniśmy dziś co najmniej zremisować – ocenia Robert Wójcik, trener Agrosu Suchawa. – Zagraliśmy naprawdę dobre zawody, chłopcy walczyli do końca za co chciałbym im podziękować. Zabrakło nam dziś trochę szczęścia – dodaje. Według Wójcika Agros najgorsze ma za sobą. – Myślę, że z meczu na mecz będziemy grać coraz lepiej, musimy jeszcze popracować nad skutecznością. Sam Lejko i Sebastian Staszewski mieli dziś po kilka stuprocentowych sytuacji, których nie wykorzystali – podsumowuje. (kg)

Gole w samej końcówce

FRASSATI FAJSŁAWICE – START REGENT PAWŁÓW 1:1 (0:0)

0:1 – Siepsiak (88), 1:1 – Dunda (89).

FRASSATI: Mazur – Madeja (55 Konrad Błaziak), K. Przebirowski, Majchrowski, M. Baran, Dunda, Chruściel, Robak, Kostka (81 Policha), Olech, Slobodyan (55 Karol Błaziak). Trener – Jerzy Szych.

START: Kość – Sołtys, Studziński (89 Szokaluk), Mazurek, Kiejda, Siepsiak, Kaczmarczyk, Karabacz, Kister, Chybiak (66 Żukowski), Rossa. Trener – Kamil Góra.

– Myślę, że z przebiegu całych 90 minut meczu remis jest sprawiedliwym wynikiem – powiedział po ostatnim gwizdku Bartłomiej Sałaga z Frassati Fajsławice. – Obie drużyny stworzyły sobie po kilka ciekawych sytuacji, obu brakowało też skuteczności – dodaje. Już w 40 sekundzie gola dla gospodarzy powinien zdobyć Chruściel, ale w sytuacji „sam na sam” przestrzelił. Ciekawie zrobiło się w 42 min. – Po kontrataku Adam Mazurek trafił piłką w słupek, a dosłownie 30 sekund później mogliśmy stracić gola bo i goście trafili w słupek – opowiada Grzegorz Mazurek, prezes Startu Pawłów. Po stronie Frassati pechowym strzelcem był Jacek Olech.

W drugiej połowie sporo było walki w środku pola. Gdy wydawało się, że starcie zakończy się bezbramkowo, w 88 min. goście wyszli z groźną kontrą, którą na bramkę po akcji „sam na sam” z Mazurem zamienił Siepsiak. – Niestety nie udało się nam utrzymać tego prowadzenia. Gospodarze wyrównali już po minucie – mówi Mazurek. W 89 min. Frassati wznowiło grę ze środka boiska. Piłka trafiła na skrzydło do Chruściela, który wrzucił ją w pole karne. – Do futbolówki dopadł Dunda, który dopełnił formalności – mówi Sałaga. Według prezesa Startu goście powinni wygrać. – Trzy akcje „sam na sam” zaprzepaścił Kaczmarczyk – zauważa Mazurek. (kg)

Tabela

1. Brat 7 19 24-8
2. Hetman 7 19 29-12
3. Spółdzielca 7 16 15-4
4. Orzeł 7 14 23-7
5. Ogniwo 7 13 23-18
6. Bug 7 9 13-19
7. Granica 7 8 15-19
8. Znicz 7 8 7-12
9. Agros 7 5 19-23
10. Start/Regent 7 5 12-17
11. Unia 7 5 11-16
12. Frassati 7 5 11-23
13. Sawena 7 4 9-29
14. Ruch 7 4 9-13

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here