Likwidacja armaty nie wypali

Wygląda na to, że władze Dorohuska będą dążyły do zachowania i odświeżenia pomnika-armaty. Pogłoski o tym, że ma ją zastąpić nowy pomnik, elektryzowały niedawno mieszkańców gminy.

Pisaliśmy ostatnio, że w Dorohusku zawiązał się społeczny komitet, który ma zbierać pieniądze na pomnik z okazji przypadającej w tym roku setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Pomysł budowy pomnika zbiegł się w czasie z wystąpieniem gminy Dorohusk do Instytutu Pamięci Narodowej. Urzędnicy pytali czy mają pozostawić tablice przy PKP i przejściu granicznym i co zrobić z armatą w związku z ustawą dekomunizacyjną. A gdy wstępna wizualizacja budowy nowego pomnika zakładała, że stanie on na skwerku, na którym dzisiaj stoi armata, po gminie rozeszło się, że ta zostanie zlikwidowana. I wzbudziło to sporo negatywnych komentarzy.
– Armata nie propaguje komunizmu, a postawiona została przez mieszkańców i kombatantów, którzy chcieli upamiętnić żołnierzy poległych na polu boju – mówiła Małgorzata Sarzyńska, która sprawę poruszyła na sesji Rady Gminy w Dorohusku.
Ustawienie pomnika w latach osiemdziesiątych podobno wcale nie było łatwe. Ówczesne władze nie były temu przychylne a ówczesny naczelnik gminy Dorohusk, który na to pozwolił, miał nawet zostać m.in. za to przeniesiony na inne stanowisko.
Urzędnicy z gminy mówią, że ideą powołania komitetu i postawienia nowego pomnika jest zorganizowanie miejsca, przy którym można będzie organizować najważniejsze państwowe i patriotyczne uroczystości, a którego teraz w gminie brakuje. Ale z pomysłu likwidacji pomnika-armaty, jeśli nawet taki był, wycofują się. Wręcz przeciwnie – gmina postara się o fundusze, aby pomnik i jego otoczenie troszkę odświeżyć. (bf)