Linka zabrała życie

Wyszedł z wynajmowanego w Lublinie mieszkania z zamiarem pójścia do pracy. Po prawie trzech dniach 21-letniego Mateusza znaleziono w rodzinnej miejscowości, wiszącego na lince holowniczej nad wąwozem.

Mateusz C. (21 lat) pochodził z gm. Kraśniczyn, ale od jakiegoś czasu mieszkał w Lublinie. Tam pracował jako kierowca w firmie zajmującej się dystrybucją leków weterynaryjnych, uczył się i wynajmował stancję przy ul. Dożynkowej. Był młodym, uzdolnionym perkusistą. Miał przed sobą całe życie.
W ubiegły poniedziałek (8 sierpnia) wyszedł z mieszkania, wziął samochód i zniknął bez śladu. Miał iść do pracy, ale nigdy więcej się w niej nie pojawił. Jego telefon nie odpowiadał. Nikt nie wiedział, co stało się z Mateuszem. Najbliżsi zgłosili zaginięcie 21-latka. Policja od razu rozpoczęła poszukiwania. Zdjęcie chłopaka wraz z informacją o jego wyglądzie i miejscu ostatniego pobytu pojawiło się we wszystkich lokalnych portalach informacyjnych.
Dwa dni później, w środę (10 sierpnia), rodzina 21-latka poinformowała krasnostawską policję, że ktoś zauważył stojące przy drodze w Zalesiu (nieopodal domu rodzinnego Mateusza) pozostawione auto poszukiwanego.
– Skierowaliśmy na miejsce wszystkie możliwe siły policyjne. W przeszukaniu terenu uczestniczyli strażacy oraz psy tropiące – informuje podkom. Piotr Wasilewski, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Krasnymstawie.
Jeszcze tego samego dnia po południu policjanci znaleźli w lesie ciało zaginionego. Nad wąwozem, z gałęzi pochylonego nad przepaścią drzewa zwisał Mateusz. Za przyczynę śmierci przyjęto samobójstwo. Chłopak miał wyjąć z samochodu linkę holowniczą, przejść przez las i targnąć się na własne życie. Nie wiadomo, co skłoniło go do tak drastycznego kroku. Udział osób trzecich został wykluczony, choć – jak wyjaśnia prokurator Zenon Bolesta z Prokuratury Rejonowej w Krasnymstawie – to w 100 proc. potwierdzą dopiero wyniki sekcji zwłok denata. (pc, fot KWP Lublin)