Lista najgroźniejszych

Gwałciciele, pedofile, stręczyciele, zwyrodnialcy, dewianci seksualni. Nieważne, czy zaatakowali dziesięć czy dwadzieścia lat temu. Właśnie przestali być anonimowi. Nazwiska i zdjęcia najgroźniejszych przestępców i recydywistów znalazły się w ogólnodostępnej bazie danych.

Z początkiem stycznia ruszył kontrowersyjny projekt ministerstwa sprawiedliwości – rejestr sprawców przestępstw na tle seksualnym. Z założenia ma zapobiegać tego typu przestępstwom, od początku jest szeroko komentowany, jako motor napędzający do samosądów. Z kolei resort powołuje się na Stany Zjednoczone, Wielką Brytanię, Francję i Kanadę, gdzie podobne bazy pedofilów i gwałcicieli już działają. Minister sprawiedliwości i prokurator generalny Zbigniew Ziobro podkreśla też, że „prawo do ochrony naszych dzieci stawiamy ponad anonimowość przestępców, zaś państwo ma obowiązek chronić dziecko, a nie pedofila”.
Rejestr podzielony jest na dwie bazy. W wersji „publicznej” na stronie Biuletynu Informacji Publicznej Ministerstwa Sprawiedliwości możemy sprawdzić dane najgroźniejszych przestępców seksualnych (recydywistów, gwałcicieli, pedofilów), którzy odsiedzieli (lub jeszcze siedzą) wyrok, ale istnieje ryzyko, że znowu dopuszczą się przestępstwa. Każdy może zobaczyć ich dane osobowe wraz ze zdjęciem i adres zamieszkania, dowiedzieć się, jakiego czynu się dopuścili, poznać miejsce i czas popełnionego przestępstwa, a także miejsce i czas odbywania kary. Dane są aktualizowane na bieżąco, a sprawcy wpisani do rejestru mają prawo wystąpić do sądu z wnioskiem o wyłączenie danych z ogólnodostępnej bazy.

Druga wersja rejestru, bardziej szczegółowa, jest udostępniona konkretnym instytucjom. Po to, by np. podczas rekrutacji do pracy w szkole można było sprawdzić, czy kandydat nie był skazany za molestowanie lub gwałt na nieletniej. Jeśli osoba odpowiedzialna za rekrutację przyjmie do pracy skazanego za przestępstwa seksualne, czekają ją konsekwencje – grzywna nie niższa niż 1000 zł, a nawet więzienie.
Skazani, których dane trafią do rejestru, muszą też informować policję o faktycznym adresie swego pobytu oraz o każdej jego zmianie (ponad trzy dni). Jeśli tego nie zrobią, grozi im areszt, ograniczenie wolności lub grzywna.
W ogólnodostępnej bazie danych jak dotychczas znaleźli się dwaj przestępcy z powiatu chełmskiego. 55-letni dziś Krzysztof M. ze wsi Józefin został skazany w 1989 roku na 15 lat więzienia za popełnione niecałe dwa lata wcześniej przestępstwa z art. 210 par. 2. Aktualne miejsce pobytu mężczyzny po wyjściu na wolność pozostaje nieznane.
Kamil P. to 31-letni dewiant z Siedliszcza, który aktualnie przebywa za kratami Zakładu Karnego w Chełmie. W 2013 roku został skazany za gwałt w Kozie Gotówce na dziewczynce, która nie miała ukończonych 15 lat. Bandyta (na koncie ma też m.in. kradzież rozbójniczą) przetrzymywał dziecko, groził i brutalnie wykorzystał. Sędzia wymierzył mu łączną karę 7 lat więzienia, w tym 5 lat za gwałt.
W rejestrze natknęliśmy się też na dwóch mężczyzn pochodzących z powiatu krasnostawskiego. Pierwszy z nich to 58-letni dziś Ryszard C. z Krasnegostawu. Mężczyzna ma bogatą przestępczą przeszłość. Pierwszej zbrodni dokonał jeszcze w drugiej połowie lat 80-tych XX wieku. C., wówczas przykładny, zdawałoby się, mąż i ojciec udusił swoją 29-letnią znajomą, panią psycholog (oboje znali się z osiedla Serbinów). Jako narzędzia zbrodni użył kabla. 30-letni wówczas mężczyzna nie zgwałcił swojej ofiary. W 1989 r. sąd skazał go na 25 lat więzienia. Morderca odsiedział jednak tylko ok. 20 lat i w 2009 roku wyszedł na wolność. O jego przedterminowym zwolnieniu zdecydował Sąd Okręgowy w Zamościu. W uzasadnieniu napisano m.in., że „zaburzenia, jakie doprowadziły go do zabójstwa, zostały wyeliminowane w procesie resocjalizacji”. Ryszard C. w więzieniu nie sprawiał żadnych kłopotów i widocznie uznano, że już nikomu nie zagraża. I rzeczywiście – C., który jeszcze przed zabójstwem utrzymywał się m.in. z gry w zespole na weselach, nie porzucił swojej pasji za kratkami. Siedział w kilku więzieniach i nigdy nie rozstawał się ze swoją ukochaną gitarą. Grał na uroczystościach w więzieniach, ale też np. na mszach świętych. Był wielokrotnie badany i wszystko wskazywało na to, że będzie mógł wrócić do społeczeństwa i nikomu nie zagrażać. Bestia ponownie obudziła się w Ryszardzie C. 21 stycznia 2011 roku. Mężczyzna przyznał później, że mogło to mieć związek z tym, że od dwóch dni raczył się nalewkami. 52-latek przeczytał w „Anonsach” ogłoszenie, że 25-letnia mieszkanka Lublina, mężatka, matka 9-miesięcznego dziecka, szuka pracy jako kelnerka na weselach. Coś Ryszardowi kazało do niej zadzwonić. Wykręcił numer i powiedział kobiecie, że następnego dnia, w sobotę, 22 stycznia, organizuje wesele w Krupem i szuka kelnerek. Lublinianka wahała się, czy jechać tak daleko, ale w końcu przyjęła ofertę. 25-latka umówiła się z Ryszardem C. pod Galerią „Panorama”, na obrzeżach Krasnegostawu. Była sobota, ok. godziny 13. Kobietę przywiózł pod galerię mąż. Ryszard C. przyjechał polonezem. Nie wzbudził żadnych podejrzeń. Mieli jechać do Krupego, ale w pewnej chwili Ryszard C. stwierdził, że musi wstąpić na chwilę do domu, by się przebrać. 25-latka poszła razem z nim. Zwyrodnialec zagadywał kobietę, chciał jej pokazać, jak mieszka. W pewnej chwili rzucił się na nią, powalił na ziemię, założył na ręce kajdanki i przypiął je do łóżka. By nie mogła się wyrwać i nie kopała związał ją dodatkowo białym kablem, niemal identycznym jak ten, którym ponad 20 lat temu zadusił panią psycholog. Tak rozpoczął się koszmar 25-latki, trwający prawie do godz. 22. Prokuratorzy nie chcą się wdawać w drastyczne szczegóły, ale wiadomo, że 52-latek gwałcił swoją ofiarę różnymi akcesoriami erotycznymi i palcami. Na pewno nie doszło do zbliżenia Ryszarda C. z kobietą, bo oprawca okazał się impotentem. Gdy C. skończył pastwić się nad kobietą, odwiózł ją pod Galerię i odjechał. Ofiara o tym, co się stało, powiedziała mężowi.
W rejestrze jest też Mirosław T. pochodzący z Żółkiewki. W 2015 r. 59-letni wówczas mężczyzna został skazany na 5 lat więzienia za gwałt na nieletniej poniżej 15 roku życia.
Aż trzech pedofilów, którzy znaleźli się na liście resortu sprawiedliwości pochodzi z Włodawy. Na wolności jest już Tadeusz P. z Korolówki (gm. Włodawa), który w 2015 roku zgwałcił osobę w wieku poniżej 15 lat.
Rok pozbawienia wolności to kara, jaką sąd wymierzył Markowi P., który w Cycowie zgwałcił małoletnią. Obaj mężczyźni mają trzyletni zakaz kontaktowania się z pokrzywdzonymi i również trzyletni zakaz zbliżania się do swoich ofiar.
Najgroźniejszym pedofilem z powiatu włodawskiego jest 43-letni Rafał P., który od 2013 roku odsiaduje łączny wyrok 7,5 roku więzienia za gwałty i doprowadzenie do innej czynności seksualnej osoby poniżej 15. roku życia. Po zakończeniu odsiadki pedofil nie wyjdzie na wolność. Decyzją sądu trafi do zamkniętego ośrodka – takiego, w którym przebywają najgroźniejsi przestępcy na tle seksualnym, jak Mariusz Trynkiewicz. (pc, kg, bm)