Lublin stanął na pedały

Podsumowanie dziesięciolecia działalności Porozumienia Rowerowego w Sali Czarnej Ośrodka Brama Grodzka-Teatr NN

25 kwietnia, na kolejnym spotkaniu Forum Kultury Przestrzeni, swoje pięć minut mieli aktywiści z Porozumienia Rowerowego. Organizacja wpływająca na rozwój standardów rowerowych w mieście obchodzi 10-lecie swojego istnienia.
Kameralne grono, zgromadzone w Sali Czarnej Ośrodka Brama Grodzka-Teatr NN wysłuchało podsumowania działań Porozumienia z minionej dekady. – Zaczynaliśmy od „energetycznych” spotkań, planowaliśmy specjalistyczne doradztwo urzędnikom. Ostatecznie skończyło się inaczej. Reprezentacja interesów rowerzystów powstała w maju 2007 roku – relacjonował Marcin Skrzypek z Forum Kultury Przestrzeni. To jedna z tych organizacji, obok Pieszego Lublina, Miasta dla Ludzi, czy FKP, których inicjatywy decydują o rozwoju standardów Lublina.

Nie tylko Lubelski Rower Miejski

O tym, że rowerzyści wpływają na ruch w mieście, świadczy flagowa inwestycja ratusza w rowery miejskie. Zainstalowany w 2014 roku system rozrósł się do 90 stacji i ponad 60 tysięcy zarejestrowanych użytkowników. Ale i wcześniej działań nie brakowało, dzięki czemu rowerzyści doczekali się w ratuszu swojego urzędnika, asystenta prezydenta miasta ds. polityki rowerowej oraz szefa tzw. Zespołu Mobilności Aktywnej w osobie Aleksandra Wiącka.
Ale początki, jak to zwykle w inicjatywach oddolnych bywa, nie były proste, o czym świadczy choćby akcja społeczna z koszeniem trawy zarastającej ścieżkę rowerową przy LKJ przed dziewięciu laty. Poza wpływaniem na decyzje ratusza o „rowerowych” inwestycjach, Porozumienie dbało o edukację i kampanie zachęcające do przesiadki na rower.
– W 2007 roku stanęły pierwsze u-kształtne stojaki przy Gali. Podjęliśmy współpracę z miasteczkiem ruchu drogowego, szkołami i przedszkolami, wpłynęliśmy na realizację przez ratusz pasów i ścieżek rowerowych czy obywatelskiego projektu z kontraruchem i kontrapasami [umożliwiają jazdę rowerzystom pod prąd na drogach jednokierunkowych]. Jest kampania „Rowerowy Maj”, angażująca setki uczniów w lubelskich szkołach, wykonujemy pomiary ruchu rowerowego w różnych punktach miasta. Do tego dochodzą nasze publikacje, od ulotek po pismo specjalistyczne (Oikos). Cieszy to, że kultura rowerowa przekłada się na biznes (Bike Cafe), czy transport (rower Cargo) – podsumowuje Michał Wolny z Porozumienia Rowerowego. – Dzięki tym działaniom Lublin ma najwyższy wskaźnik z dużych miast, jeśli chodzi o przelicznik rowerzyści-mieszkańcy.
Czego zabrakło? W Porozumieniu przyznają, że miasto ma tylko jedną „rekreacyjną” ścieżkę nad Bystrzycą, a pomysły z realizacją podobnych (z Abramowic przez śródmieście na Sławin, czy wzdłuż Czechówki) nie doczekały się nawet planistycznych rysunków. – Poza tym mówimy o niebezpiecznych punktach w mieście. Chcemy, by miasteczko ruchu drogowego mocniej tętniło życiem. Widzimy tu potencjał. Chcielibyśmy też, by pasy rowerowe pojawiły się na kolejnych ulicach centrum – dodaje Michał Wolny. BACH