Mają problem z chwastami

Zapuszczone, zarośnięte posesje, busz przed domem szpecący wygląd całej okolicy. Straż Miejska próbuje interweniować, ale ma związane ręce.

Regulamin utrzymania czystości i porządku na terenie miasta obliguje właścicieli działek do sprzątania sprzed własnego domu bałaganu i walających się śmieci, a w zimie – odśnieżania i usuwania zwisających sopli. W przeciwnym wypadku strażnicy miejscy mogą zapukać do drzwi gospodarza i wlepić mu mandat w wysokości nawet 500 zł. Okazuje się, że strażnicy miejscy nie mogą jednak domagać się skoszenia trawy i usunięcia chwastów na terenie prywatnej posesji. Na to nie ma paragrafu. A estetyka ulicy i porządek to jedno. Wysoka, nieskoszona trawa i chwasty na ponad 1 m wysokości mogą być przyczyną pożaru. Wystarczy tylko rzucić w ich stronę niedopałek papierosa.

Taka zachwaszczona posesja znajduje się m.in. przy ul. Zakątek w Chełmie. Interwencje nie odnoszą zamierzonego skutku. Strażnicy od tygodnia udają się pod wskazany adres, ale nikt nie otwiera im drzwi.
– Wystąpiliśmy do sądu o ukaranie właściciela, ale sąd odrzucił wniosek. Nie możemy nikogo zmusić do skoszenia chwastów, mamy związane ręce – przyznaje Tadeusz Ordyniec, komendant straży miejskiej w Chełmie.
Szerokiego pola do popisu w tym zakresie nie mają też urzędnicy. Nie mogą sami wpisać do regulaminu utrzymania czystości pielęgnacji zieleni na terenach prywatnych. Żeby zobowiązać właścicieli działek do sprzątania, konieczne jest wprowadzenie zmian w ustawie. Do tego czasu trzeba liczyć na inicjatywę mieszkańców, a z tym – jak widać – bywa różnie. (pc)