Makijaż przykrywa siniaki

Nikt nie pomoże ofiarom przemocy, dopóki same nie przerwą milczenia. Niestety, w małych środowiskach wciąż panuje przekonanie, że w „sprawy rodzinne” nikt obcy nie powinien się mieszać. Przez takie myślenie dochodzi do najgorszego.

Od początku roku Prokuratura Rejonowa w Chełmie wszczęła 75 postępowań w sprawie o znęcanie się, z czego 12 jeszcze trwa. To mało, ale wcale nie oznacza, że chełmscy mężowie nie biją swoich żon. Wręcz przeciwnie – w małym środowisku, a już szczególnie na wsiach, w dalszym ciągu pozostaje to tematem tabu. Nikt nie chce się mieszać w sprawy sąsiadów i zasłania uszy, żeby nie słyszeć krzyków zza ściany. Ofiary przemocy domowej milczą i ukrywają kolejne siniaki tylko po to, żeby nie być „na językach” znajomych. Średnio połowa kobiet, które wreszcie odważyły się zgłosić do komendy, następnego dnia wycofują zeznania. Powód? Mąż-oprawca jest jedynym żywicielem rodziny. Kobieta, u której po latach domowego terroru samoocena spadła do minimum, jest przekonana, że sama z niczym sobie nie poradzi (nie utrzyma gospodarstwa i nie znajdzie pracy). To efekt świetnej manipulacji ofiarą.
– Ofiarami znęcania się padają najczęściej małżonkowie i dzieci oraz rodzice w podeszłym wieku. W wielu przypadkach ofiary solidaryzują się i sympatyzują ze swoim oprawcą, szukając winy w sobie. Mowa wtedy o tzw. syndromie sztokholmskim. Żona wmawia sobie, że mąż podniósł rękę, bo na to zasłużyła. Gdy ojciec bije dziecko, matka myśli, że to przez nią, bo źle je wychowała syna lub córkę. Niestety, takie przypadki się zdarzają – mówi Andrzej Lebiedowicz, zastępca Prokuratora Rejonowego w Chełmie.
Ok. 90% „znęcaczy” to alkoholicy. W większości biciu i groźbom towarzyszą gwałty. Szczególnie w okresie świątecznym, kiedy na stole pojawia się flaszka, zachowania agresywne nasilają się. – Nie powinno się ukrywać przemocy i bronić sprawcy. Buduje to wówczas u niego nadmierną pewność siebie i chęć przesuwania granicy w kierunku niebezpiecznym dla zdrowia i życia ofiar – apeluje prokurator.
W 2016 r. PR w Chełmie prowadziła 5 postępowań w sprawach dotyczących zabójstwa lub usiłowania zabójstwa. W 2 przypadkach okazało się, że mordercy od długiego czasu znęcali się nad ofiarami. Pomoc, niestety, przyszła za późno.

Nic nie wymaże
śladów przemocy
U dzieci, które padły ofiarą przemocy lub były świadkami znęcania się nad drugim rodzicem, występują takie same symptomy, jak w przypadku Dorosłych Dzieci Alkoholików (DDA). Nawet po latach mogą pamiętać krzywdy z dzieciństwa. Uraz pozostaje, np. w postaci nerwowych i niepewnych ruchów czy nocnego moczenia się. Schemat znęcania się powtarza się też pokoleniowo. Często dorosłe dzieci idą w ślady rodziców – ojciec bił matkę, więc syn podnosi rękę na swoją żonę. Córki domowych oprawców biorą sobie za mężów katów (60% córek alkoholików bierze za męża alkoholika). Koło się toczy.
Za znęcanie się grozi do 5 lat więzienia, znęcanie ze szczególnym okrucieństwem (nad małym dzieckiem, osobami starszymi i niepełnosprawnymi oraz przy spowodowaniu trwałego uszczerbku na zdrowiu) – do 10 lat, a przy doprowadzeniu do samobójczej śmierci – do 12 lat pozbawienia wolności. Gdy chodzi o dzieci, prokurator wnosi z urzędu o zawieszenie władzy rodzicielskiej na czas postępowania.

Bije żonę,
bije dzieci i bije psa
Znęcanie się nad najbliższymi członkami rodziny idzie w parze ze znęcaniem się nad zwierzętami. Trzymanie psa na wrzynającym się w szyję łańcuchu bez dostępu do wody i jedzenia, kopanie i bicie czym popadnie są na porządku dziennym. Zgodnie z ustawą o ochronie zwierząt za znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem grozi kara do 3 lat więzienia. (pc)