Makulatura nie taka straszna

Nie sortownia odpadów a skup surowców wtórnych powstał na terenie dawnych zakładów drzewnych w Zawadówce – uspokaja właściciel firmy, Piotr Kowalik. Nie ma tam żadnych nieprzyjemnych zapachów, a lada dzień przez ogrodzony teren nie wydostanie się żaden papierek.

Przed tygodniem pisaliśmy o sortowni śmieci, która ulokowała się w Zawadówce. Na jej działalność skarżyli się mieszkańcy i sołtys. Zdziwiony wydaniem przez powiat decyzji na składowanie odpadów w centrum miejscowości był też burmistrz Rejowca, Tadeusz Górski, który nawet zlecił kontrolę na miejscu.
Mieszkańcy, którzy nas poinformowali o sprawie skarżyli się, że sterty śmieci leżą pod chmurką, część złożona jest pod dachem wiaty, więc jak powieje wiatr to czuć nieprzyjemny zapach a fragmenty śmieci walają się po działce.
Głos w sprawie zabrał właściciel firmy, Piotr Kowalik. – Chciałbym wszystkich uspokoić, że nie prowadzę tutaj żadnej sortowni śmieci a jedynie skup surowców wtórnych – mówi przedsiębiorca. – Skupuje tylko papier i folię poprodukcyjną, która sprzedaję do fabryk papieru. To są pozostałości poprodukcyjne, czyli czyste tektury z opakowań i folia. Nie miały styczności ani ze śmietnikiem ani z jedzeniem, więc nie ma mowy o nieprzyjemnym zapachu.
Przedsiębiorca przyznaje, że część makulatury leży na zewnątrz, pod gołym niebem. – Ale tylko dlatego, że dopiero zaczynam tutaj działalność i czekam na blachę, którą ogrodzę działkę. Trwa też budowanie taśmociągu, którym papier i folia będą dostarczane do maszyny belującej. Będzie porządek i żaden papier nie wydostanie się na zewnątrz – zapewnia właściciel.
Żeby uspokoić mieszkańców, chce się z nimi spotkać i pokazać jak funkcjonuje skup. W firmie zatrudnił już 3 osoby, a docelowo ma tam pracować dziewięć. – Sam widzę, że mieszkańcy są pozytywnie nastawieni do tego, że coś się dzieje na placu po dawnych zakładach drzewnych. Niektórzy przychodzą i pytają czy nie mam dla nich jakiejś pracy – mówi Kowalik. (bf)