Mały, a drzewo powali

Chełmskie Nadleśnictwo walczy z kornikiem drukarzem a powiat ostrzega przed jego równie wrednym bratem – kornikiem ostrozębnym. Pierwszy niszczy świerki, drugi upodobał sobie sosny.

W Syczynie Chełmskie Nadleśnictwo wycina dorodne świerki, na których zagnieździł się kornik drukarz. – Pamiętam, jak je sadzono w latach siedemdziesiątych – mówi nam jeden z mieszkańców. – Tyle lat przetrwały, takie ogromne, a taki mały owad może je zniszczyć.
Świerki upodobał sobie kornik drukarz. W normalnych warunkach w naturalny sposób eliminuje słabsze drzewa, ale gdy populacja tego owada wzrośnie, atakuje też zdrowe drzewa, doprowadzając do ich szybkiego zamierania.
– Jedyna skuteczna metoda zwalczania kornika to usuwanie drzew zasiedlonych, wywóz drewna z lasu poza strefę niebezpieczną oraz spalanie gałęzi. Stosuje się jednocześnie pułapki feromonowe, które nie służą do zwalczania szkodników, są jedynie środkami do prognozowania terminu rójki, liczebności oraz stopnia zagrożenia gradacją – mówi Mateusz Kliszcz z Chełmskiego Nadleśnictwa.
W Chełmskim Nadleśnictwie populacja świerka nie jest wielka. – Prowadzimy wycinkę w Syczynie i pod Wojsławicami – mówi M. Kliszcz. Znacznie więcej rośnie w chełmskich lasach drzew sosnowych, które z kolei atakuje brat drukarza, kornik ostrozębny. Przed nim ostrzega także Starostwo Powiatowe w Chełmie, bo sosna rośnie także w wielu lasach prywatnych.
Zwalczanie kornika ostrozębnego także polega na usuwaniu drzew zasiedlonych oraz paleniu gałęzi. Pozyskane drewno zakrywa się specjalną siatką, która uniemożliwia wydostanie się owadów. Siatka jest nasączona środkiem chemicznym, dlatego spacerując po lesie lepiej jej nie dotykać. (bf)