Mandat z popiołu

Ekopatrol świdnickiej straży miejskiej tylko od września tego roku wystawił blisko dwadzieścia mandatów za palenie niebezpiecznymi substancjami

63 mandaty za spalanie w domowych piecach niedozwolonych substancji wystawiła w tym roku świdnicka straż miejska. Blisko jedna trzecia z nich to mandaty wręczone od początku tego sezonu grzewczego.


Od ubiegłego roku na stronie Straży Miejskiej (strazmiejskaswidnik.pl) można sprawdzić jakość powietrza w mieście. Stacje pomiarowe umieszczono w dwóch miejscach: przy ul. Hryniewicza i ul. Wojska Polskiego. Mierzą one m.in. ciemnienie, temperaturę, wilgotność oraz, co istotne zwłaszcza o tej porze roku, stężenie w powietrzu groźnych pyłów PM 10 i PM 2.5.

– W ciągu ostatniego tygodnia z uwagi na wiatr mieliśmy całkiem dobrą jakość powietrza. Można było spacerować bez obaw. Ale były takie dni w listopadzie, bezwietrzne i mgliste, kiedy zanieczyszczenie powietrza sześciokrotnie przekraczało dopuszczalne normy. Apelujemy, aby w takie dni, jeśli nie musimy, nie wychodźmy z domu, zwłaszcza dzieci i starsi – apeluje Janusz Wójtowicz, komendant Straży Miejskiej w Świdniku.

Jak informują strażnicy, świadomość społeczna dotycząca wpływu spalania różnych substancji w domowych instalacjach grzewczych na jakość powietrza, z roku na rok rośnie.

– Ta świadomość rzeczywiście się podnosi i to cieszy. Jest dużo osób, które zgłosiły się do miejskiego programu dotyczącego instalacji paneli słonecznych; są osoby, które starają się o dofinansowanie z Wojewódzkiego Funduszy Ochrony Środowiska na wymianę starych pieców. Ludzie interesują się, czym konkretnie nie można palić. Takie pytania padały m.in. na naszym ostatnim spotkaniu z seniorami w MCUS.

Najgorsza jest guma, wykładziny czy lakierowane meblowe płyty. Przy spalaniu tych ostatnich wydziela się toksyczna substancja, która była wykorzystywana podczas II wojny światowej przez nazistów do gazowania ludzi. Małe pyły, które wchłaniamy, zostają z nami na całe życie; wchodzą do krwiobiegu i bardzo negatywnie wpływają na zdrowie. Sprzyjają rozwojowi alergii, astmy, a nawet chorób nowotworowych – tłumaczy J. Wójtowicz.

O interwencje związane ze spalaniem niedozwolonych substancji świdniczanie zazwyczaj proszą drogą telefoniczną. Czasem robią to anonimowo, a czasem podając swoje pełne dane. Przesyłają również e-maile, sms-y, czasem dołączają również zdjęcia, na których widać ciemny dym unoszący się znad komina.

– Podejrzenia mieszkańców, że sąsiad pali w piecu czymś niedozwolonym niestety zazwyczaj się potwierdzają. Wtedy takiemu trucicielowi proponujemy mandat. Jego wysokość nie przekracza 500 zł. Jeśli jednak trafimy na osobę, która była już kontrolowana i nadal nie stosuje się do zaleceń, kierujemy sprawę do sądu. Wtedy grzywna może wynieść nawet do 5 tys. zł – mówi komendant strażników.

Jeśli ktoś nie zgodzi się na przyjęcie mandatu, strażnicy mają możliwość pobrania próbki popiołu do badań.

– Współpracujemy z laboratorium, które bada takie próbki. Koszt badania to od 2 do 3 tys. zł. Jeżeli badanie potwierdzi, że spalano toksyczne substancje, sprawa jest kierowana do sądu. Wówczas taka osoba oprócz grzywny do 5 tys. zł będzie zmuszona również pokryć koszty badania – wyjaśnia Wójtowicz. (w)