Mandat z zaskoczenia

– Było nam bardzo wstyd, a cała sytuacja mocno nas zbulwersowała – tak swoją ostatnią wizytę na świdnickim lotnisku wspomina czytelniczka z Lublina, która niedawno wracała z Izraela. Jej oburzenie wywołało zachowanie policji, która – jak twierdzi kobieta – zaczaiła się, by wlepiać mandaty.


Nasza czytelniczka na początku lipca razem z mężem podróżowała do Izraela. Wracali kilka dni później.
– „Nasz lot powrotny odbywał się w nocy. Lądowaliśmy w Świdniku około godziny 1. Na podróżnych wychodzących z budynku portu lotniczego czekały taksówki i jeden bus, który ma pozwolenie na podwożenie turystów i zatrzymywanie się na specjalnym pasie na ulicy przed parkingami. Jest tam zakaz zatrzymywania się na pasie, na którym stał nasz bus i dodatkowo podwójna linia ciągła. Mimo to niektórzy ludzie nie wiedząc, że tak nie można – czy może po prostu nie widząc, bo przed lotniskiem jest dość ciemno – parkowali samochody tuż przed busem. Zatrzymywali się dosłownie na chwilkę, by tylko zabrać swoich bliskich. Nie wiedzieli, że na wylocie w stronę miasta stoi na wygaszonych światłach wóz policyjny, a funkcjonariusze tylko czekają na nieostrożnych, żeby wlepić im mandat 500-złotowy i dodać punkty karne” – napisała w liście do redakcji czytelniczka.
Kobieta dodaje, że z tego co wie, do takich sytuacji dochodzi tu bardzo często. Policjanci ponoć „łapią” dwie, trzy osoby i odjeżdżają.
– I tak było też przy nas. Policja, zamiast stać i zwracać uwagę przy zakazie, „czai” się na końcu drogi, by zebrać mandatowe żniwo. Jak dowiedział się mój mąż, który w kilka dni później odbierał z lotniska naszych znajomych, obecność policji przy lotach z tego kierunku jest obowiązkowa. Tylko czy naprawdę muszą stać i wlepiać mandaty w ten sposób? To raczej marna wizytówka naszego regionu i kraju – uważa nasza czytelniczka.
Spostrzeżenia kobiety przekazaliśmy świdnickim policjantom. Jak wyjaśnia st. asp. Magdalena Szczepanowska z KPP w Świdniku, rolą policji jest stanie na straży prawa i reakcja na wszelkie jego naruszenia.
– Tak też było w tym przypadku. Skoro jest tam ustawiony znak „zakaz zatrzymywania się”, to służy on bezpieczeństwu w ruchu drogowym, a tym samym bezpieczeństwu jego uczestników. Oczywiście policjanci mają pewien wachlarz możliwości oddziaływania na sprawcę wykroczenia. W tym wypadku, jak wynika z informacji od czytelniczki, zastosowali postępowanie mandatowe, do czego mieli prawo – komentuje M. Szczepanowska.
Policjanci dodają, że każdy obywatel który, ma zastrzeżenia czy uwagi do ich pracy może złożyć skargę.
– Jeśli obywatel uważa, że policjanci niedopełniają swoich obowiązków czy też je przekraczają, ma prawo złożyć stosowne zawiadomienie. Ponadto, jeżeli ktokolwiek nie poczuwa się do winy; uważa, że ma prawo łamać przepisy prawa, choćby „dosłownie na chwilkę”, nie musi przyjmować mandatu. Swoich racji będzie dowodzić w sądzie – kończy mł. asp. M. Szczepanowska. (w)